Kolejny gigant ukarany za praktyki monopolistyczne

14 maj 2009 autor: Kamil Rawa

intel
Firma Intel – znany producent procesorów do komputerów (np. Pentium) została ukarana przez Komisję Europejską grzywną w wysokości 4,1% obrotów tej firmy w 2008 roku (1,06 miliarda euro) . Powodem nałożenia tak wysokiej kary były nielegalnie udzielane rabaty producentom sprzętu komputerowego – firmom Acer, Dell, HP, Lenovo i NEC w zamian za wyłączność w zaopatrywaniu ich w procesory. Zarzuty dotyczyły także rzekomych zniżek za opóźnianie, wprowadzania na rynek komputerów z procesorami AMD.

Unijna komisarz ds. konkurencji Neelie Kroes podkreśliła, że przez wiele Intel szkodził milionom europejskich konsumentów, rozmyślnie blokując konkurencji dostęp do rynku.
Jak łatwo się domyślić ukarana firma natychmiast zapowiedziała zaskarżenie niesłusznej – jej zdaniem – grzywny. Szef Intela Paul Otellini oświadczył, że decyzja Komisji Europejskiej była błędna, bowiem nie wzięto pod uwagę, jak silna jest konkurencja na rynku procesorów. „Konsumenci nie doznali absolutnie żadnej szkody. Intel odwoła się do sądu” – powiedział Otellini, po czym dodał, że prawo UE nie zostało naruszone.

Argumentacja ta nawet jeżeli jest prawdziwa to na nieszczęście dla Intela powstanie obiektywnej szkody dla konsumentów nie jest ważne. Penalizowane jest bowiem samo zachowanie będące nadużyciem pozycji dominującej, a wszystko wskazuję na to, że miało ono miejsce. Intel jest dominującym graczem na rynku. Koncern z Santa Clara (Kalifornia) kontroluje 80 proc. rynku. Pozostałe 20 proc. rynku należy do AMD.

Warto zaznaczyć, że jest to najwyższa kara nałożona do tej pory przez Komisję Europejską na jedno przedsiębiorstwo. Niecałe 339 mln zł. Kary nałożonej na TP przez UKE w 2007 roku wydają się być przy niej marnymi groszami.

Wysokość samej kary nie jest jednak dla Intela najgorsza – nie jest to jakieś niesamowite obciążenie dla tak gigantycznej firmy. Istotny jest obowiązek zaprzestania nielegalnych praktyk co będzie się wiązać z przebudową obecnego modelu biznesowego i koniecznością zmodyfikowania zasad współpracy z innymi firmami.

Każda ze stron ma swoje racje oraz dość istotne powody by je udowodnić co oznacza tylko jedno – szykuję się kolejny ciekawy proces – myślę, że porównywalny z „Microsoft case”.

Skomentuj: