Euro-sieroty

12 cze 2009 autor: Katarzyna Konieckiewicz

kids

Ostatnie lata przyniosły wiele zmian społeczno-gospodarczych w Polsce. Większość z nich była skutkiem integracji z Unią Europejską i nadrabiania przez nasz kraj zaległości w rozwoju. Należy podkreślić, że zdecydowana większość przemian jest jak najbardziej pozytywna, aczkolwiek pojawiają się również zjawiska niepożądane. Negatywne skutki wywołuje zwłaszcza emigracja zarobkowa, z którą większość Polaków zetknęło się pośrednio lub bezpośrednio. Do najpoważniejszych z nich możemy zaliczyć pozostawianie przez emigrujących Polaków swojego potomstwa w kraju. Dzieci pozbawione kontaktu z rodzicami zasilają szeregi tzw. euro-sierot. Jest to problem szeroko dyskutowany nie tylko przez psychologów, czy socjologów, lecz również zajmujący wiele miejsca w mediach. Jest to związane z faktem, iż nigdy dotąd to zjawisko nie występowało w tak dużym natężeniu jak obecnie.

Choć dzieci pozostawiane w Polsce, mają zapewnioną opiekę to jednak nie może się ona równać z opieką sprawowaną przez ich własnych rodziców. Osoby obarczone obowiązkiem pieczy nad małoletnimi, często nie są zupełnie do tego przygotowane. Pełnoletnie, starsze rodzeństwo, dziadkowie lub nawet znajomi rodziców po prostu nie radzą sobie z wypełnianiem nawet najprostszych, podstawowych obowiązków rodzicielskich. Dzieci odseparowane od rodziców, zazwyczaj trudno radzą sobie z nową sytuacją, co wywiera negatywne skutki w bardzo wielu sferach ich rozwoju. U przeważającej liczby rozdzielonych w ten sposób rodzin, straty wynikłe z tego tytułu okazują się nie do odrobienia. Moim zdaniem nie wszyscy dorośli zdają sobie sprawę z konsekwencji swych własnych działań. Emigracja zarobkowa związana z przymusową separacją członków rodziny wymaga skrupulatnego rozważenia wszelkich argumentów „za” i „przeciw”. Tego typu decyzje nie mogą zapadać pod wpływem nagłego impulsu i bez głębszej refleksji. Oczywiście, niekiedy do podjęcia tak dramatycznych wyborów zmusza rodziców sytuacja materialna, ale przecież  w wielu przypadkach pobudki, którymi kierują się rodzice są zupełnie inne. Zdarza się, że powodem takiego obrotu sytuacji jest rozpasany konsumpcjonizm albo chęć podniesienia stopy życiowej całej rodziny, nawet kosztem jej rozpadu. Dorośli często swoje uczucia względem dzieci starają się realizować wyłącznie w sposób materialny, a przecież kolejny kupiony dziecku komputer nie zrekompensuje mu dzieciństwa bez rodziców. Często pogoń za pieniędzmi powoduje stopniowe przedłużanie pobytu za granicą. Rodzina jest w komplecie tylko na święta. Dzieci cieszą się na przyjazd rodzica, ale muszą się również pogodzić z jego ponownym wyjazdem. Kolejną rozłąkę dzieci przeżywają głębiej, gdyż zawsze tli się w nich nadzieja, że może jednak rodzic zostanie już na stałe. Zawiedzione oczekiwania są chyba jednym z najbardziej przykrych odczuć u człowieka. Możemy sobie wyobrazić, co przeżywa takie dziecko kiedy uświadamia sobie, że po raz kolejny musi zostać samo. Gdy wyjeżdża jedno z rodziców, bywa, że drugie stara się dzieciom zastąpić nieobecnego. Koncentruje się na dzieciach w zbyt dużym stopniu, ogranicza ich samodzielność, zabija aktywność i wywołuje niedojrzałość uczuciową u potomstwa. Bywają też przypadki zupełnie odwrotne, gdy rozłąka wpędza drugiego z rodziców w melancholię. Sprawia, że coraz większą uwagę przywiązuje ono do swoich obowiązków, a coraz mniej czasu poświęca dzieciom.

Myślę, że dotychczas wymienione przeze mnie zagrożenia pozwoliły na uzmysłowienie sobie, że jest to kwestia niezwykle istotna i należy jej zapobiegać. Dlatego w dalszej części referatu chciałabym przedstawić niektóre z pomysłów rozwiązania tego problemu.

Pierwszym pomysłem, który mógłby przynieść rozwiązanie tego problemu jest zabranie dzieci zagranicę wraz z rodzicami.  Okazuje się, jednak że wspólny wyjazd nie rozwiązuje problemu. Rodzice wyjeżdżają po to by pracować często po godzinach, warunki w jakich mieszkają także nie są sprzyjające dla normalnego życia , bez znajomości języka życie jest znacznie trudniejsze niż w swoim ojczystym kraju. O wiele trudniej zapewnić dziecku opiekę, a także umożliwić edukację. Dzieci często czują się wyobcowane, wystraszone diametralną zmianą środowiska i wyglądu ich dotychczasowego życia, nie potrafią się przystosować do nowych warunków. Bardzo ważny jest wiek dziecka. Im dziecko starsze tym trudniej jest mu przystosować się do nowych warunków, zaprzyjaźnić z pozostałymi dziećmi. Powodem tego jest bariera językowa, której często nie są w stanie przekroczyć. Dzieciom nieznającym języka znacznie trudniej jest zaklimatyzować się w grupie często są alienowane, a nawet odtrącane przez rówieśników, co ma ogromny wpływ na ich psychikę, gdyż jak wiadomo grupy rówieśnicze są jednym z najważniejszych elementów procesu socjalizacji bez nich osobowość jednostki staje się uboższa. Właśnie w trakcie zabaw z rówieśnikami dzieci uczą się współpracy, przyswajają pewne normy, które są niezbędne do dalszego prosperowania w społeczeństwie. Szanse na bezbolesne zaklimatyzowanie się w szkołach zagranicznych mają jedynie przedszkolaki i dzieci uczące się w początkowych klasach szkoły podstawowej. Jest to związane z większą szybkością przyswajania wiedzy w tym okresie, ale także większą swobodą nawiązywania kontaktu, przyjaźni poprzez zabawę. Starsze dzieci nie objęte specjalnym programem, troską nie odrobią strat edukacyjnych, mogą powtarzać klasy, tym samym tracąc możliwość pójścia na studia.

Drugim rozwiązaniem może być stworzenia w kraju takich warunków, aby zapobiec nadmiernemu odpływowi obywateli za granicę. Jak już wspominałam najczęstszym powodem emigracji jest chęć przetrwania, zarobienia pieniędzy i normalnego życia, w którym nie trzeba byłoby się martwić o kolejny dzień. Państwo powinno zapewnić każdemu obywatelowi godziwe zarobki niezbędne do zaspokojenia podstawowych potrzeb, ale także dające możliwość uczestniczenia w życiu kulturowym, w takim stopniu w jakim zasługuje na to jednostka. Warto wspomnieć, że najczęściej emigrują (co jest najbardziej dramatyczne) ludzie po studiach z wykształceniem bądź specjaliści, fachowcy w swej dziedzinie. Jest to ogromna strata dla kraju. Zagranicą szukają miejsca pracy, którego często nie znajdują w swym ojczystym kraju. Według mnie każdy powinien mieć prawo rozwijać się we własnym zawodzie, a także żyć na odpowiednim poziomie i dopóki państwo nie będzie w stanie zapewnić tego obywatelom ten problem będzie narastał, aż dojdzie do tego, że w Polsce nie będzie można znaleźć dobrego specjalisty, gdyż każdy ekspert świadomy swych zdolności będzie doskonale wiedział, że szanse na godziwe, sprawiedliwe wynagrodzenie ma tylko zagranicą. Aby zatrzymać w Polsce ludzi należy tworzyć nowe miejsca pracy, rozwijać nowe gałęzie przemysłu, zmodernizować polskie prawo zwłaszcza podatkowe, wprowadzić więcej udogodnień dla ludzi starających się o pracę lub wyrażających chęci utworzenia własnej firmy, promować edukację, czyli krótko mówiąc  umożliwić im realizację swoich planów. Państwo musi sobie zdać sprawę z powagi tego zjawiska.

Uważam również, że jeśli już ktoś zdecyduje się na wyjazd to powinien zapewnić należytą opiekę dzieciom. Nie może być to starsze rodzeństwo, które często jest przytłoczone nawałem obowiązków związanych z prowadzeniem domu i dalszą edukacją. Prace domowe, a także opieka nad rodzeństwem przerastają nawet dorosłych, nie mówiąc już o dzieciach. Szkoła i wychowawcy powinni być informowani o wyjeździe rodziców ucznia.  Nauczyciele w takich sytuacjach powinni rozmawiać dużo z danym uczniem, a jeśli trzeba umożliwić mu kontakt z pedagogiem, bądź nawet psychologiem. Z pewnością nie zastąpi to kontaktu z rodzicem, ale przynajmniej może zapobiec niektórym tragicznym przypadkom. Dziewczynka rzucająca się ze słupa wysokiego napięcia, 14-letni chłopiec wieszający się na linie to tylko niektóre z nich.

Uważam, że  należy odpowiednio nagłośnić to zjawisko aby dorośli przeanalizowali ewentualne koszty jakie mogą ponieść w związku z wyjazdem za granicę. Powinni sobie zdawać sprawę z konsekwencji, jaka może się odbić na ich dzieciach. Może wtedy zastanowią się czy rzeczywiście wyjazd jest nieunikniony, i czy można byłoby się obyć bez niego, podejmując mniej płatną, ale za to umożliwiająca częste i bliskie kontakty z własnymi dziećmi pracę. Socjologowie apelują, że należy skończyć z mitem raju na emigracji. Polskie media często ukazują życie na emigracji jako sielankę, przez co zniekształcają jej prawdziwy obraz. Należy podkreślać, że życie w obcym kraju oprócz większych zarobków (choć nie zawsze) nie jest wcale proste, niesie za sobą wiele negatywnych skutków.

Podsumowując problem euro-sierot jest coraz powszechniejszym zjawiskiem stanowiącym ogromne zagrożenie dla istnienia rodzin. My dorośli wiemy, że związki na odległość są bardzo trudne, ale jeszcze trudniejsze są dla dzieci. Wszyscy zwracamy uwagę na problem samotnych matek stwierdzając, że jest on istotny, ale co się dzieje, jeśli dziecko jest pozbawione kontaktu z obydwoma rodzicami? Problem ten jest także poważny z tego względu, że jest  nierozwiązywalny. Żadne działanie ze strony najbliższych krewnych nie są w stanie zapełnić pustki, jaką wywołuje wyjazd rodziców. Zabranie ich ze sobą również nie wpływa na poprawę sytuacji, o ile nawet jej nie pogarsza. Jedyna nadzieja spoczywa w państwie, które ma możliwość zapewnienia obywatelom takich warunków, które umożliwiłyby pozostanie rodziny razem w kraju. Dopóki państwo nie zapewni tego obywatelom, dopóty to zjawisko będzie nadal trwało.

Komentarze: 3 “Euro-sieroty”

  1. belfast @ Czerwiec 13th, 2009 6:33 pm

    Ciekawy i jakże aktualny tekst. Dla zainteresowanych polecam również artykuł E. Winnickiej z POLITYKI 46/2007. Problem eurosierot przedstawione na tle kilku z życia wziętych przypadków. Polecam

  2. Paweł @ Czerwiec 17th, 2009 11:56 pm

    Jaki ten internet mały :) Pozdrowienia z Wrocławia od Pawła :) Pozdrów Piotrka i pogratuluj świetnego pomysłu na stronę :)

  3. pracujaca za granica @ Czerwiec 9th, 2010 9:01 am

    Powiem na to wszystko tak:
    Owszem zgadzam sie z tym co zostalo wyzej napisane ze dziecko potrzebuje rodzica i jest w pewnym sensie skrzywdzone…ale!!!!!!!!!!!
    Czy przezyl by ktos bedac samotna matka , pracujaca za 1200zl gdzie oplaty mieszkaniawe wynosza 1000zl???????????/
    O czym wy ludzie piszecie???? Praca w Polsce???? gdzie??? jaka???
    A moze mam pomalu dziecku zeskrobywac sciane na chleb o ile bede miala na ten chleb????
    Eurosieroty???? Sierotami sa dzieci ,ktorych rodzice nie maja mozliwosci wyjazdu, i przez to nie maja mozliwosci zapewnienia dziecku tego czego najbardziej potrzebuje…codziennego posilku!!!!!!!!!!!
    Mi pilnuje dziecka moja mama pod moja nieobecnosc….nie wyjezdzam na dlugo bo na miesiac i 3 tyg jestem w polsce ale bez tej pracy glodowalybysmy w Polsce a liczac na nasza opieke spoleczna???? Paranoja???? Pijaczyna dostawal wiecej pieniedzy w kasie OPS-u niz ja!!!!
    Brak mi slow na tych ktorzy nas matki ponizaja w ten sposob… ponizacie nas tylko dlatego ze wyjezdzamy za chlebem bo tu go nie dostaniemy!!!!!!!!!!
    Pozdrawiam
    MATKA EURO-SIEROTY!!!

Skomentuj: