Imienne karty miejskie – interwencja GIODO

13 cze 2009 autor: Kamil Rawa

untitled-1Jakiś czas temu poruszaliśmy temat imiennych kart miejskich w Warszawie. Sprawa jest na tyle poważna, że zainteresował się nią Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych. Ma on wątpliwości co do tego pomysłu, urzędnicy jednak zapowiedzieli, że z tego pomysłu się nie wycofają.

GIODO przeprowadził kontrole w Zarządzie Transportu Miejskiego. Główne zastrzeżenia w raporcie dotyczą zasadności podawania numeru PESEL na karcie.

- Nic takiego nie ma w tym raporcie. Nie wycofujemy się z kart spersonalizowanych. Wyrobiło je już 100 tys. pasażerów – mówi rzecznik ZTM, Igor Krajnow. Nie chce jednak powiedzieć, jakie wątpliwości zgłosił GIODO.

Wątpliwości dotyczą także danych o przemieszczaniu się pasażerów. O tym już pisałem w poprzednim wpisie więc tam odsyłam po szczegóły. Urzędnicy bronią się, że pasażerowie muszą zbliżyć kartę tylko do bramki w metrze. Do kasowników w tramwaju czy metrze kart nie trzeba przykładać. Nie ma więc mowy o pełnym rejestrze podróży. Dziwne rozumowanie bo wynika z niego, że pełne rejestrowanie podróży byłoby faktycznie nie do końca okej, ale u nas jest nie pełne więc nie ma problemu.

Urzędnicy zaznaczają, że jeśli ktoś nie będzie chciał wyrobić karty ze zdjęciem, będzie mógł jeździć na podstawie biletu na okaziciela, który zakodujemy na karcie starego typu. Problem w tym, że takie bilety są znacznie droższe. Bilet miesięczny na okaziciela kosztuje aż 140 zł, czyli prawie dwa razy więcej od miesięcznego imiennego (78 zł). Jakby nie patrzeć, ZTM kara finansowo „upartych”.

W najbliższych dniach ZTM musi odpowiedzieć Generalnemu Inspektorowi Danych Osobowych na jego wątpliwości. Dopiero potem inspektor oficjalnie wyda swoje zalecenia w sprawie nowych kart.

Cóż… rok 1984 jednak coraz bliżej…

Skomentuj: