Kilka słów o subkulturze więziennej

2 cze 2009 autor: Piotr Konieckiewicz

jail

Jedną z ciekawszych subkultur, zwłaszcza z punktu widzenia prawnika, jest subkultura więzienna. Przez osoby postronne więzienie jest postrzegane jako miejsce, w którym nie obowiązują żadne normy, oprócz jednego z praw ewolucji, które stanowi, iż przeżyć mogą tylko najsilniejsi. Wbrew obiegowym opiniom więzienie jest światem dość sformalizowanym, nie tylko ze względu na całą infrastrukturę, mury, strażników, czy nadzór nad więźniami, ale przede wszystkim dlatego, że więźniowie wypracowali pewien katalog norm zachowania, których w celi bezwzględnie należy przestrzegać. Bywają to normy dość specyficzne, ale trzeba przyznać, że są egzekwowane z całą surowością.

Filmy i książki na ten temat więzień kształtują w nas przekonanie, że świat więzienny jest niesamowicie brutalny i pełen bezsensownej agresji. W rzeczywistości jednak wszystko w nim ma swój sens i ustalony porządek. Człowiek z zewnątrz może być zszokowany wulgarnością języka i brutalnością panujących obyczajów, ale po dłuższym przyjrzeniu się więziennemu środowisku dostrzega pewne reguły, które rządzą tym środowiskiem. Człowiek, który pierwszy raz znajdzie się za kratami ma tylko dwie możliwości – przystosować się albo zginąć zepchnięty na dno drabiny społecznej.
W zakładach penitencjarnych mamy do czynienia ze swoistym podziałem na kasty – grypsujących, frajerów i cweli. Ci pierwsi praktycznie rządzą więzieniem, w sposób niedostrzegalny dla strażników, stanowią więzienną elitę. Grypsujący znają wszystkie lub niemalże wszystkie tajne normy zachowania, a przede wszystkim biegle posługują się więziennym językiem czyli bajerą (lub grypserą). Frajerzy to wszyscy Ci, którym nie udało się awansować po wejściu do więzienia do kasty grypsujących, lub grypsujący, którzy za karę zostali zdegradowani. Z kolei cwele to osoby, które trudnią się więzienną prostytucją, zazwyczaj pogardzane przez innych więziennych towarzyszy. Z uwagi na profesję, którą trudnią się cwele grypsujący starają się maksymalnie ograniczyć kontakty z nimi. W pewnych sytuacjach przez nieuwagę sami mogą zostać przecweleni, co oznacza degradację na samo dno hierarchii. Ostatnio natknąłem się na pewien dowcip, który wydaje się być odpowiedni do przytoczenia w tym kontekście.

Pewien facet pierwszy raz miał trafić za kratki i miał wielkiego stracha przed więziennym życiem i obyczajami. Poradził się więc adwokata, jak ma się zachować w kiciu. Adwokat doradza:
- Wejdziesz śmiało do celi, popatrzysz odważnie i powiesz: „Kopsnij szluga dla pasera, bo cię paser sponiewiera”. Wtedy od razu wszyscy nabiorą respektu i będą wiedzieli, że jesteś gość.
Facet postanowił posłuchać adwokata, bo co innego mu pozostało. Wchodzi do celi, strażnik rygluje drzwi, a na pryczach banda oprychów patrzy na niego groźnym wzrokiem. Na to facet rzuca tekst:
- Kopsnąć szluga dla pasera, bo was paser sponiewiera!
Chwila napięcia, po chwili ze wszystkich prycz wyciągają się łapska, a w każdej paczka fajek. Tylko w kącie siedzi jakaś postać i nie zwraca na nowego lokatora celi uwagi. Na to facet już pewny siebie i rozluźniony ciągnie dalej:
- A ty gnojku nie częstujesz? Coś ci nie pasuje?!
- Ja nie częstuję, bo ja tutaj jestem cwelem.
- Taaa?! To zapamiętaj sobie cwaniaczku – od dzisiaj JA tutaj jestem cwelem!

Więzienny język został stworzony na fundamentach języka polskiego, ale to wcale nie oznacza, że rządzące nim reguły są proste i zrozumiałe dla każdego. Zasadniczą różnicą jest w tym wypadku brak tematów tabu i odwrócenie znaczeń niektórych wyrazów. Słowa które na wolnością są powszechnie uznawane za obraźliwe, w więzieniu pełnią rolę ekspresyjną i są stosowane niemalże jako przerywnik zdań. Z kolei słowa, które mają zwykłe znaczenia na wolności, za murami więzienia stają się niedozwolone, gdyż przy ich użyciu można nieświadomie ubliżyć innemu więźniowi. Przykładowo, w więzieniu nie należy mówić „pociągnij ten koniec”, ponieważ słowo „koniec” w bajerze oznacza „penisa”, zaś samo wyrażenie kojarzy się z prostytucją. Równie ostrożnie należy postępować w przypadku używania nazw instrumentów dętych oraz słowa „ulubiony”, które oznacza męską prostytutkę. Na porządku dziennym jest żartobliwe nazywanie zagadnień związanych z fizjologią człowieka, zwłaszcza odnoszących się do puszczania gazów, poprzez używanie określeń – bączek, cichacz, Pszczółka Maja, lot trzmiela, czy skunks. Arcydziełem więziennej terminologii w tym zakresie są słowa „kiszczak” lub „czesio”, które to zostały zapożyczone od imienia i nazwiska Czesława Kiszczaka. Podobnie rzecz ma się z nazwą muszli klozetowej – „jaruzel” zapożyczonej od nazwiska Wojciecha Jaruzelskiego. Więźniowie dość mocno upodobali sobie kpiny z urzędników państwowych, zwłaszcza z okresu PRL. Do innych ciekawych wyrażeń należą „podkołdernik jadowity”, „zacichacz fotelowy” oraz „gulgotnik wanienny”. Inne ciekawe słowa możecie poznać w słowniczku na końcu tego artykułu.

O tym jak śmieszne i zarazem niezrozumiałe dla osoby postronnej mogą być rozmowy więźniów świadczą przytoczone poniżej rozmówki wraz z tłumaczeniami.
Fortepian na kipiszu przyciął buzałę wkitraną w szkit blatu – co oznacza – Strażnicy podczas przeszukania celi znaleźli grzałkę z żyletek schowaną w nogę od stołu.
Śmiga pies ze skowyrem i haukacz – Idzie policjant z psem i adwokat

Niektóre bajki, takie jak „Bajka o Czerwonym Kapturku” doczekały się swoistego przekładu na język więzienny. Poniżej podaję dwie wersje bajki o Krasnej Kaniole. Pierwsza pochodzi z książki Marka Kamińskiego pt. Gry Więzienne, natomiast druga ze strony internetowej http://www.oisw.bialystok.pl/gwara2.html Pierwszy kontakt z niżej cytowanymi tekstami jest dla czytelnika szokiem. Więzienne wersje baśni wydają się tyle samo śmieszne, co niedorzeczne. Czytelnika uderza zwłaszcza sposób formułowania poszczególnych zdań i niecodzienność użytych wyrażeń. Trudno znaleźć takie połączenia językowe nawet w potocznym języku polskim. Zresztą, co ja się będę rozpisywał – przeczytajcie sami.
Krasna Kanioła
Śmigała Krasna Kanioła przez las na chawirę do herodki jareckiej. Tachała ze sobą pół bańki maryśki i skorupiaki. Przyfilował ją git wilk multirecydywa. Czymychnął za nią drapaka i taki jej kit żeni:
-Gdzie się bujasz lala?
-Zgredy kazali mi herodce jareckiej szamańska zatachać!
Na to wilk szpulasa na chawirę, obszamał herodkę, legną na kojo i komarunek świruje. Wjeżdża Krasna Kanioła:
-A na co ci takie niekiepskie patrzałki?
-Ażebym mogła gitniej na ciebie filować!
-A na co ci taka niekiepska kopara?
-Ażebym mogła gitniej do ciebie nawijać!
-A na co ci takie niekiepskie tryby?
-Żebym cie mogła gitniej obszamać!
Obszamał wilk Krasną Kaniołę i dalej komaruje. Wtem wjeżdża cwel Gajowy z giwerą na plerach. Chlastnął wilkowi fest sznyta na samarze, wytargał herodkę jarecką i Krasną Kaniołę i razem barabanik dykty obalili.

Muszę przyznać, że jako pierwszą przeczytałem właśnie tą wersję, którą macie powyżej, aczkolwiek znacznie bardziej udana w moim odczuciu jest wersja przedstawiona poniżej. Na taki osąd nakłada się przede wszystkim fakt, że mamy w niej o wiele bardziej rozbudowaną narrację i opis tła, który pozwala czytelnikowi na wyobrażenie sobie całego kontekstu sytuacyjnego w jakim znajduje się bohaterka.

Krasna Kanioła (wersja druga)
Planeta kopsa żaru, ptaszki gicio cieniują. Traktem buja się krasna kanioła targając samarę. Zza krzaka wyknaja się skowyr multirecydywa – susząc tryby. Truknął – pucuj się krasna kanioło! Dokąd się bujasz? Co tam taskasz w samarze? Krasna kanioła kryje patrzałki i truka: doginam do zgredki korniszonki i targam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem. Skowyr multirecydywa mlasnął lizawą i bujnął w las. Buja się, kuka – jest jama. Obcioł w koło – Gicio! – warknął. Podklepał, zataranił do klapy. Pucuj się – zatrukała mu zgredka.
- To ja, krasna kanioła, prz targałam ci rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- Gicio – zatrukała korniszonka stargając się z koja. Odsznurowała klapę i legła spowrotem na gondoli.
Wtem w klapie wyknajał się skowyr i obciął sprawę jak komornik szafę.
Wjechał pod maniurę, prosto pod kojo korniszonki.
- Wskaż co przytargałaś – truknęła zgredka.
Wtem skowyr multirecydywa mlasnął lizawą, warknął i zarzucił zgredkę.
Zasznurował klapę i bujnął się na gondolę.

Tymczasem krasna kanioła buja się przez gaj – podjeżdża pod chatę, podklepuje i tarani do klapy.
- Zgredka, pucuj się!
- Kto tam?! – odtruknął skowyr.
- To ja krasna kanioła, przytargałam rakietę z szamunkiem, jarunkiem i czajunkiem.
- To gicio! – truknął multirecydywa, bryknął z woza i odsznurował klapę.
Klapa pękła i krasna kanioła wjechała pod maniurę. Obcięła sprawę i truknęła:
- Sie masz zgredka! Skąd u ciebie takie duże patrzałki i blindy na kichawie?
- Żebym cię mogła gicio obciąć.
- A po co ci takie duże radary?
- Żebym cię mogła gicio słuchać.
- A po co ci takie duże i długie tryby?
- Żebym cię mógł wszamać!!! – truknął multirecydywa i zarzucił krasną kaniołę.

W tym czasie obok chaty bujał się gajowy Marucha. Obciął przez lipo pod maniurę korniszonki i przyuważył skowyra multirecydywę w gondoli zgredki. Marucha przetargał się przez bardachę pod maniurę, wytargał giwerę i wykręcił dzesionę na multirecydywie. Po tym pochlastał samarę i wytargał krasną kaniołę i zgredkę korniszonkę. Strzały usłyszeli gady i wjechali pod maniurę. Okazało się jednak, że gajowy Marucha miał ćwiarę z kozakiem i wszyscy wyjechali na wolkę.

W Wikipedii można znaleźć bardzo wiele zwrotów z grypsery, które o dziwo często znajdują się w użyciu także poza więziennymi murami. Zauważcie, że znakomita większość tych zwrotów stała się częścią codziennego języka wśród młodzieży – w szkołach i na uczelniach. Zapewne każdy z nas zapoznał się już z tymi zwrotami, podczas przechadzki szkolnym korytarzem.

Więcej na ten temat możecie przeczytać w:
1. Marek M. Kamiński, Gry więzienne. Tragikomiczny świat polskiego więzienia, Warszawa 2006.
2. Wikipedia.pl
3. Strona Okręgowego Inspektoratu Służby Więziennej w Białymstoku

Komentarze: 6 “Kilka słów o subkulturze więziennej”

  1. Katarzyna @ Czerwiec 7th, 2009 11:54 am

    -”A na co ci takie niekiepskie patrzałki?”
    -”A na co ci taka niekiepska kopara?”
    -”A na co ci takie niekiepskie tryby?”
    -”Żebym cie mogła gitniej obszamać!”

    Popłakałam się ze śmiechu. Bajka o Czerwonym Kapturku rządzi!

  2. iuristanet wrzuciło link na Flakera | flaker.pl @ Czerwiec 7th, 2009 2:37 pm

    [...] wrzuciło link na Flakera przez stronę www przed chwilą W kontekście naszego artykułu iurista.net/…kilka-slow-o-subkulturze-… o grypserze, ciekawy filmik Cejrowskiego patrz.pl/…filmy/grypsera-w-wiezieni… wykup [...]

  3. Abronsius @ Czerwiec 8th, 2009 10:31 pm

    Z ciekawości kupiłem nawet książkę tego Kamińskiego. Strasznie trudno ją zdobyć. Byłem dokładnie w 10 księgarniach, a w 9 z nich nawet o niej nie słyszeli. Ale to lektura warta poświęcenia. Dawno nie czytałem takiej ciekawej książki naukowej.

  4. kalinka @ Wrzesień 5th, 2010 10:18 pm

    hej mam do was pytanie.. wiecie moze co oznacza slowo ,, wene”??
    to slowo pochodzi z wiezienia :D

  5. ama @ Marzec 20th, 2011 8:08 pm

    a skad znasz to wyrazenie kalinka?

  6. patson @ Grudzień 10th, 2011 11:44 am

    Nie dokładnie napisane ktoś po prostu nie chciał przełożyć lepiej większości sformułowań nie używa się w więzieniu wiem bo siedziałem w tym przybytku trzy i pół roku niestety

Skomentuj: