
Ustawa HADOPI dopuszczająca odłączanie internautów od sieci za nielegalne ściąganie plików chronionych prawami autorskimi budzi nie tylko liczne kontrowersje we Francji, kraju swego pochodzenia, lecz również w całej Europie. Wszystko dzięki forsowanej przez francuskie władze propozycji oparcia unijnego pakietu telekomunikacyjnego na mechanizmach wspomnianej ustawy. Z tym większym zaciekawieniem oczy europejczyków skupiły się ostatnio na francuskiej Radzie Konstytucyjnej (francuskim TK), która wydała pierwsze orzeczenie w sprawie ustawy HADOPI. Decyzja Conseil Constitutionnel z 10 czerwca[1] uspokoiła wielu Francuzów.
Posłuchaj artykułu – podcast
Pobierz na dysk
Organ stojący na straży Konstytucji Rep. Francuskiej stwierdził, iż proponowana ustawa narusza podstawowe prawa człowieka tj. prawa do komunikacji i domniemanie niewinności. Podstawą orzeczenia były przepisy Deklaracji Praw Człowieka i Obywatela z 1789 stanowiącej nierozerwalną część podstawy ustroju V Republiki. Zdaniem Rady ustawa narusza wyrażoną w art. 11 wolność komunikowania swoich myśli i opinii, wolność prasy rozumianej w sposób współczesny. Ten dorobek stanowiący fundament systemu demokratycznego powinien zostać uszanowany, a wszelkie próby jego ograniczenia powinny wynikać z ustawy i być niezbędne, dostosowane i proporcjonalne do zagrożenia oraz założonych celów.
Możliwość samodzielnego podejmowania decyzji o odłączeniu od sieci użytkownika przez HADOPI (dla sprecyzowania, miałby to być specjalny urząd do ochrony praw autorskich) jest zaś sprzeczne z domniemaniem niewinności. Ustawa została również podważona pod względem kardynalnej zasady trójpodziału władz, szczególnie rozdziału między egzekutywą a sądownictwem.
Z mojego punktu widzenia jednym z najistotniejszych zarzutów postawionych ustawie jest naruszenie prawa do prywatności użytkowników sieci poprzez swobodny wgląd w dane abonentów. Wszelka próba monitorowania i cenzurowania Internetu wpływa niekorzystnie na jego rozwój, a tym samym na rozwój współczesnego społeczeństwa. Choć mimo stwierdzenia, iż niedopuszczenie do zapoznawania się z korespondencją abonentów zachowuje prawo do prywatności, to jednak możliwość kontroli podejmowanych w sieci działań budzi mój żywy sprzeciw. Jednakże coraz więcej sądów zaczyna uznawać pierwszeństwo praw własności intelektualnej nad prawem do prywatności. Warto wskazać tutaj ostatni wyrok Federalnego Sądu Administracyjnego w Szwajcarii dopuszczającego gromadzenie danych o użytkownikach sieci p2p przez zewnętrzną firmę. Walka z piractwem ma według szwajcarskiego sądu większy priorytet niż ochrona prywatności internautów.[2] Za dobrą prognozę dla przyszłej ochrony prywatności w sieci można przyjąć orzeczenie ETS z 2008r. stwierdzające, iż prawo wspólnotowe (dyrektywy harmonizujące ochronę praw autorskich) nie zobowiązuje państw członkowskich do ustanowienia obowiązku przekazania danych osobowych w celu zapewnienia skutecznej ochrony praw autorskich w ramach postępowania cywilnego. Furtka wciąż jednak pozostaje – ETS dopuszcza nałożenie powyższych obowiązków, ale tylko przy poszanowaniu zasady proporcjonalności[3].
Druzgocąca decyzji Conseil Constitutionnel nie pohamowała zapędów rządu do wprowadzania rygorystycznych rozwiązań. Francuskie władze przygotowują już kolejną ustawę – LOPPSI, mającą na celu filtrowanie komputerów zwykłych obywateli głównie w celu ochrony przed pedofilią[4].
Zastanawiające jest ewentualne stanowisko polskiego Trybunału Konstytucyjnego przy konieczności rozstrzygnięcia powyższej sprawy. W naszej ustawie zasadniczej odnajdujemy zbliżone do francuskich rozwiązania, w szczególności art. 31 ust. 3. Czy zagrożenie dla prawa własności twórców byłoby wystarczającym powodem dla ograniczenia praw osobistych człowieka, jego prywatności?
Przypisy:
2. http://nowemedia.home.pl/nuke/modules.php?name=News&file=article&sid=422
3. http://curia.europa.eu/jurisp/cgi-bin/form.pl?lang=PL&Submit=rechercher&numaff=C-275/06










Początek końca internetowej wolności we Francji?…
Koniec wolności wymiany danych w internecie? Jeszcze nie, ale socjaliści muszą od czegoś zacząć proces ograniczania wolność. Świetnym pretekstem są prawa autorskie. Zamiast ścigać “przestępców” tzw piratów będzie się ich odcinać od Internet…