Jeśli nie Windows, to co?

8 sie 2009 autor: Krzysztof Kaczorowski

laptop

Przed kilkoma dniami mój laptop wrócił z serwisu. Niemalże od razu ochoczo zabrałem się  za porządki na dysku. Chociaż „porządki” to może słowo na wyrost.  Ot, przeniesienie ważnych plików na drugi komputer, format dysku w laptopie i ponowne kopiowanie plików na dysk laptopa. Proces ponownej instalacji systemów nasunął mi pewne przemyślenia. Napisałem „systemów” ponieważ korzystam zarówno z Windowsa (tego terminu chyba nie trzeba tłumaczyć) i Ubuntu (ze znajomością tego terminu wśród gawiedzi może być trudniej).

Co oznacza słowo „Ubuntu”?

Słowo Ubuntu oznacza subsaharyjską afrykańską ideologię. Najpopularniejsze tłumaczenia słowa „Ubuntu” to „wiara w uniwersalną więź łączącą całą ludzkość”. Programiści z firmy Canonical Ltd. stworzyli „kompletną dystrybucję systemu operacyjnego GNU/Linux, przeznaczoną przede wszystkim do zastosowań biurowych i domowych, choć powstała również wersja serwerowa” . W definicji padło słowo „Linux” – nie należy się martwić – ta dystrybucja Linuksa jest „dla ludzi”.

Podczas instalacji Windowsa partycje pod system przygotowujemy w trybie podobnym do systemu DOS. Kiedy rozpoczyna się proces instalacji widzimy po lewej stronie czas do zakończenia instalacji, możemy przeczytać też o wszystkich możliwościach systemu Windows (bynajmniej tak wygląda instalator XP jak i wyglądał ’98 i ’95). Zapewne większość z was wie, że zainstalowanie systemu to jeszcze nie koniec – potrzebne będą sterowniki do większości urządzeń (karta graficzna, dźwiękowa, drukarka etc.) i programy narzędziowe (pakiet MS Office, jakiś program graficzny, przeglądarka internetowa – chyba, że ktoś lubi IE).

Instalacja Ubuntu – wkładam płytę z systemem, chwila bootowania i oczom ukazuje się zgrabne menu z wyborem języka (polski też jest). Potem menu na którym możemy uruchomić system z płyty lub przejść do instalacji. Przechodzę do uruchomienia z płyty. Mija chwila i oczom ukazuje się pulpit jak w systemie zainstalowanym. Można przetestować każdy element systemu. Na pulpicie ikona „Zainstaluj”, klikam, kilka kroków konfiguracyjnych i rozpoczyna się instalacja. Ja w tym czasie uruchamiam przeglądarkę internetową (domyślnie Firefox). Po zakończonej instalacji w systemie nie trzeba instalować żadnych sterowników. Grafika działa, drukarka też.

Czas instalacji obu systemów jest podobny.  Różnicę możemy zobaczyć w zawartości: Gdy MS proponuje nam do pisania MS WordPad – w Ubuntu znajdziemy OpenOffice.org Wrinter (który porównywalny jest do MS Office Word), zamiast windosowskiego Paita znajdziemy profesjonalnego Gimpa, oprócz tego znajdziemy arkusz kalkulacyjny, program do nagrywania płyt, tworzenia prezentacji, klienta gg i jeszcze kilka użytecznych programów, które ułatwiają życie. Oprócz tego po uruchomieniu filmu/mp3-ki gdy w systemie brak odpowiedniego kodeka system wyświetli nam o tym informację i sam(!) zaproponuje pobranie odpowiedniego pliku.

Oczywiście Linux ma też swoje wady – nie działa na nim większość komercyjnych programów (chyba, że jest wersja specjalnie przygotowana pod Linuksa), w tym gier (chociaż są prowadzone prace na WINE – „emulatorem” Windowsa dla Linuksa). Dla niektórych problemem może być także zmiana systemu.

Celem mojego artykułu jest zwrócenie uwagi na kilka następujących faktów:

1. Istnieje coś poza Windowsami.

2. To „coś” nie gryzie!

3. Naszemu serwisowi przyświeca idea zamieszczania darmowych testów. Ja proponuję zachowanie pieniędzy przy zakupie komputera: nie kupować systemu firmy Microsoftu (system Windows 7 w najtańszej wersji w naszym kraju kosztuje w przedsprzedaży 499zł) tylko przejść na Ubuntu (lub inną, dowolną dystrybucję Linuksa). „Przejść” – nie wspomniałem, że system jest całkowicie darmowy? Nie płacimy zarówno za system jak i za zamieszczone w nim oprogramowanie.

4. Warto nauczyć się podstawowej obsługi systemów Linux, po to by w wypadku padnięcia nam „okieniek” mieć możliwość odratowania ważnych dla nas dokumentów (np. poprzez uruchomienie Linuksa z Live-CD i skopiowanie w trybie graficznym – żadnego klepania komend – potrzebnych plików na pendrive’a).

Jeśli kogoś zainteresował mój artykuł zapraszam na bardziej fachowe serwisy związane z tym tematem (www.jakilinux.org, www.ubuntu.pl). Zachęcam także do pobrania wersji Live-CD – uruchomimy ją na komputerze z płyty, bez żadnej instalacji – aby móc przetestować system – zobaczyć jego możliwości.

Jeden komentarz “Jeśli nie Windows, to co?”

  1. Katarzyna @ Sierpień 9th, 2009 11:26 pm

    Ciekawy artykuł. Nie znam się zbytnio na komputerach, ale informacje o obu systemach zostały przekazane w bardzo przystępny sposób – zrozumiały nawet dla takiego laika jak ja. Warto dowiedzieć się czegoś nowego.

Skomentuj: