„Przecież nie zrobiłem nic złego. Wszyscy tak robią.”. O świadomości prawnej Polaków słów parę…

4 wrz 2009 autor: Tomasz Kacprzak

Wczoraj poruszaliśmy temat pomysłu radców prawnych, aby wprowadzić do programu szkół średnich podstawy prawa, dzisiaj trochę szerzej na temat świadomości prawnej Polaków…

Świadomość prawna, czyli znajomość prawa i zasad funkcjonowania organów państwa przez obywateli stoi w Polsce na bardzo niskim poziomie. Zwrócił na to uwagę
m.in. były Prezes Trybunału Konstytucyjnego Marek Safjan. Według profesora Safjana
w Polsce panuje przekonanie, że każdy urząd i osoba publiczna reprezentuje czyjś interes, co jest szkodliwe dla demokracji w kraju. Dodał również, że należy pracować nad poprawą świadomości prawnej i sprawić, żeby obywatele postrzegali Polskę nie tylko jako państwo, ale przede wszystkim jako wartość.

Niedawno temat poruszył Rzecznik Praw Obywatelskich, który alarmuje,
że brak bezpłatnego dostępu do aktów prawnych wpływa na niską świadomość prawna obywateli. Doktor Kochanowski uważa, że obecnie istniejące rządowe bazy aktów prawnych SA są zbyt skomplikowane w obsłudze dla zwykłego śmiertelnika. O swoich zastrzeżeniach poinformował Prezesa Rady Ministrów. Eksperci często zwracają uwagę na kolejny czynnik utrudniający znajomość prawa, a mianowicie na bardzo częste zmiany przepisów.
Za doskonały przykład służy tutaj kodeks cywilny nowelizowany… 64 razy !

Na pytanie dlaczego już dawno nie powstał bezpłatny i przejrzysty system, w którym będą wszystkie akty prawne obowiązujące w naszym kraju, przynajmniej częściowej odpowiedzi udzielił prof. Marek Chmaj z Wyższej Szkoły Handlu i Prawa (wypowiedź dla Gazety Prawnej z 12.06.2009 roku). Pozwolę sobie przytoczyć fragment tego wywiadu:
„W opinii Marka Chmaja rząd traktuje problem marginalnie, a podmioty oferujące płatne bazy przepisów, prowadzą akcje lobbingowe, które mają na celu zapobiegnięcie powstaniu państwowej oficjalnej bazy aktów prawnych.”

Podjęto wiele inicjatyw mających na celu poprawę świadomości prawnej obywateli m.in.:
- „codziennik prawny” Rzecznika Praw Obywatelskich
- dni darmowych porad prawnych organizowane od czasu do czasu przez samorządy radcowskie, adwokackie i doradców podatkowych.
- stworzenie internetowej bazy orzeczeń sądów administracyjnych,
- utworzenie internetowego systemu dotyczącego prawa europejskiego „e-step”
- od 2010 roku ma zacząć działać strona Rządowego Centrum Legislacji (RCL), na której publikowane będą akty prawne wraz z orzecznictwem Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego.

Nie można również zapomnieć, o niestety przeciągających się, pracach nad ustawą o bezpłatnej pomocy prawnej (ustawa jest podobno blokowana przez Ministerstwo Pracy i Ministerstwo Finansów, ze względu na koszty jej wprowadzenia). Projekt ma na razie wiele luk, ale sam pomysł i wiele założeń jest jak najbardziej słuszny.
Obecnie z bezpłatnej pomocy adwokatów mogą skorzystać osoby, które przedstawią zaświadczenie o niskich dochodach. Sąd przyznaje im adwokata z urzędu bez badania autentycznej sytuacji materialnej wnioskodawców. W efekcie Skarb Państwa traci poważne kwoty z powodu zwykłych naciągaczy.
Projekt ustawy zakłada utworzenie przy Miejskich Ośrodkach Pomocy Społecznej i Powiatowych Centrach Pomocy Rodzinie punktów informacji i pomocy prawnej dla najuboższych. Usługi świadczyliby adwokaci, radcowie prawni i doradcy podatkowi zatrudnieni na etat. Jednym z problemów rządu jest ustalenie stawki, która zachęci przedstawicieli zawodów prawniczych do udzielania porad najuboższym, a nie np.: klientom w kancelariach. (może warto było by kierować np.: na trzy miesiące do takiej pomocy prawnej aplikantów adwokackich i radcowskich? Rozwinęliby swoje umiejętności, pomogli potrzebującym, a jednocześnie zrozumieliby problemy zwykłych ludzi).

Po części świadomość prawną wynosimy z domu i ze szkoły. Dziecko wychowywane w rodzinie prawniczej częściej jest świadome swoich praw, wie co można robić, a co nie. W szkole „minimum socjalne” dotyczące prawa wynosi się z lekcji Wiedzy o społeczeństwie. Pytanie czy to trochę nie za mało? Wystarczy porozmawiać z młodzieżą, żeby szybko móc na nie odpowiedzieć. W największym stopniu wiedzę o prawie młodzież wynosi z rozmów z kolegami i z telewizji, przy czym nie z materiału o orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego prezentowanego w programie informacyjnym lecz z… Hollywood’dzkich produkcji gdzie przestępca włamuje się do domu starszej Pani, a ta zabija go strzałem ze strzelby i zostaje bohaterką osiedla. Niestety raz, że filmy są mocno podkoloryzowane, a dwa, że różnica między prawem w Polsce, a w USA jest taka jak między piekłem, a niebem / niebem, a piekłem (wybór w tej kwestii pozostawiam czytelnikom ;) ).

Młodzież ze szkół podstawowych i gimnazjalnych często nie wie, że za wyrzucenie niedopałka papierosa, papierka po batoniku czy „przeklinanie” grozi grzywa, za spożywanie alkoholu w miejscu publicznym oprócz otrzymania mandatu można stanąć przed sądem dla nieletnich, a za posiadanie chociażby pół grama narkotyków można trafić do więzienia. Nastolatkowie nie wiedzą, że nie muszą mieć skończonych osiemnastu lat, żeby odpowiadać przed sądem jak dorośli. Często nie słyszeli o kimś takim jak kurator. Myślą, że za uderzenie kolegi mogą co najwyżej dostać uwagę w dzienniczku. Niepokojące jest również utarcie się stereotypu, że jeśli wszyscy tak robią to na pewno tak wolno.

Efektem niskiej świadomości prawnej wśród młodzieży jest popełnianie wykroczeń i przestępstw, bo najzwyczajniej w świecie nikt kompetentny nie powiedział jej co jest złe. Gdyby młodzi ludzi mieli w szkołach zajęcia z podstaw prawa lub przynajmniej kilka razy w roku do szkoły przychodziłby adwokat, radca prawny, sędzia czy prokurator i poruszał kwestie, które najbardziej dotyczą młodzieży, przestępstw z pewnością byłoby mniej, organy ścigania i wymiar sprawiedliwości mogłyby poświęcić czas i środki np.: na walkę z przestępczością zorganizowaną, a młodzi ludzie nie utrudniliby sobie życia już na samym początku.

Teraz czas, żeby zająć się wiedzą dorosłych Polaków. W maju tego roku przeprowadzono, na reprezentatywnej grupie 1500 osób, badanie na zlecenie Krajowej Rady Sądownictwa. 30% pytanych uczestniczyło w rozprawie sądowej. Przeciętne rozstrzygnięcie sprawy zajęło 10 miesięcy (może warto rozważyć wprowadzenie ciągłości procesu? zamiast 1,5 godziny raz na 2 miesiące rozpisać sprawę na całe trzy dni po kolei). Przynajmniej w niektórych sprawach np.: dotyczących praw rodzicielskich i innych spraw w których czas trwania sprawy jest bardzo istotny. Zdaniem 60% badanych jest to za długo. Pocieszające, że blisko 70% z nas jest szczęśliwych z rozstrzygnięć spraw. Ponad połowa słyszała o nieetycznym zachowaniu sędziów, a zdaniem 75% takie przypadki powinny być nagłaśniane w mediach.
Z badań wynika, że 70 % z nas nie uczestniczyła nigdy w żadnej sprawie. Dobrze, że nie była ta grupa o nic oskarżona, ale warto by było zobaczyć na własne oczy jak funkcjonuje wymiar sprawiedliwości np.: jako widz podczas rozprawy (dorośli często nie mają na to czasu i dlatego warto wprowadzić w szkołach wycieczki do sądów i podstawy prawa). Tak jak młodzież czerpie wiedzę głownie od kolegów i telewizji, tak i dorośli czerpią ją od znajomych, sąsiadów i z mediów, które opisują z reguły skrajne przypadki. Trudno się więc dziwić, że pełnoletni obywatele często nie wiedzą, że nie można jeździć pod wpływem alkoholu nawet rowerem, czy obrażać prezydenta za pośrednictwem forum internetowego.

Podsumowując… Sejm i Rząd powinny poważnie traktować problem niskiej świadomości prawnej Polaków. Warto poddać publicznej debacie pomysł wprowadzenia do szkół podstaw prawa oraz w program tego przedmiotu lub Wiedzy o społeczeństwie wpleść wycieczki do różnych instytucji (w tym sądów). W powszechnej opinii niezbędne jest również stworzenie łatwej w obsłudze i bezpłatnej bazy wszystkich aktów prawnych i orzeczeń obowiązujących na terenie Polski oraz terenowych ośrodków pomocy i informacji prawnej dla najuboższych. Jeśli rząd przestanie zasłaniać się kryzysem to przy wsparciu, (którego, o czym jestem przekonany, udzieli Rzecznik Praw Obywatelskich), organizacje pozarządowe zajmujące się tematyką prawną, palestra oraz media, mogące nagłośnić akcję i jej rezultaty oraz pomóc przeprowadzić konsultację (zarówno ze społeczeństwem, jak i ekspertami) jest możliwa dość szybka poprawa znajomości praw i obowiązków przez obywateli, co zapobiegło by w przyszłości tak przykrym sprawom jak przypadek piekarza, który oddał chleb bezdomnym za co urząd skarbowy doprowadził go do bankructwa pomimo, że działał w dobrej wierze…

autor: Tomasz Kacprzak

Komentarze: 3 “„Przecież nie zrobiłem nic złego. Wszyscy tak robią.”. O świadomości prawnej Polaków słów parę…”

  1. karola @ Wrzesień 11th, 2009 11:55 am

    Jestem także zwolenniczką wprowadzenia procesu ciągłego – nawet jeśli nie zmieniłoby to rzeczywistego czasu trwania sprawy, to pozwoliłoby stronom odczuć, że sąd, prokuratura i ich pełnomocnicy są tylko do ich dyspozycji przez te kilka dni i podniosłoby może wreszcie choć trochę zaufanie do instytucji wymiaru sprawiedliwości. Ale jak zmusić np. biegłych do wydawania opinii natychmiast? Wymagałoby to poważnych zmian w zdecydowanie zbyt skomplikowanej procedurze – zarówno karnej jak i cywilnej. I tu zaczęłyby się podnosić kolejne głosy o naruszanie praw obywateli do procesu rzetelnego, sprawiedliwego itp – b to głównie czekanie na odebranie zawiadomień, czy odpowiedzi na pisma procesowe wydłuża postępowania.
    Trochę mnie drażni ciągłe zamartwianie się o to czy radcowie czy też adwokaci dostaną wystarczające pieniądze za swoją pracę np. w ośrodkach pomocy społecznej. Skoro to zawód zaufania publicznego to ma też swoje obowiązki wobec społeczeństwa -skoro można zmusić adwokata do reprezentowania z urzędu za symboliczne pieniądze to tak samo można poszerzyć obowiązki adwokatów, radców a nawet notariuszy o pracę „z urzędu” w takich instytucjach.

  2. prominute @ Wrzesień 11th, 2009 12:40 pm

    Proces ciągły może by się udał, byłaby to zmiana na plus.
    Świadomości prawa wśród polaków nie trzeba poszerzać moim zdaniem. Nawet jestem zwolennikiem zlikwidowania obrońców z urzędu i braku pouczania przez sąd strony działającej bez profesjonalnego pełnomocnika.
    Jak człowieka nie stać to niech się nie bawi w sąd … mnie jak nie stać na operację bo coś jest nierefundowane to umrę. Gorsza sprawa umrzeć jak nie masz kasy na leczenie niż zbankrutować bo nie masz kasy na pełnomocnika.

    Mnie to np. drażni jak wiem że mam anginę i potrzebuje tego i tego a muszę po to iść do lekarza po receptę a następnie do apteki i nabijać kieszeń lekarzom i farmaceutom. Czemu w sądzie (pomijając wyjątki) nie ma obowiązkowego zastępstwa przez radcę lub adwokata?
    Płacisz na tych lekarzy a żeby do dentysty się dostać to czekasz 2-3 miesiące. Już szybciej ząb mi wyleci niż się dostanę. A najgorsze jest to że zwyczajnie się opierdzielają. Z tego względu płacisz składkę zdrowotną jako darowiznę na innych a w zamian możesz udać się na prywatną wizytę i płacić dalej.

    I się na mnie nie złościć :P Takie mam zdanie, mam dość dojenia własnej kieszeni przez tych co krzyczą przed ministerstwami.

  3. HartmanLacey @ Październik 10th, 2010 3:27 am

    According to my exploration, millions of persons on our planet receive the personal loans from different creditors. Hence, there is a good chance to get a short term loan in any country.

Skomentuj: