Hokus pokus

8 paź 2009 autor: Piotr Konieckiewicz

W dzisiejszym Dzienniku Gazecie Prawnej mamy okazję przeczytać dość obszerną analizę dotyczącą sytuacji, która dotyczy większości osób, które pomyślnie przeszły tegoroczny egzamin na aplikacje prawnicze. Podstawowe prawa ekonomii mają zastosowanie również w przypadku patronatu na aplikacji, zaś w tym roku popyt zdecydowanie przewyższa podaż.

Większość osób wypowiadających się na ten temat wini za ten stan  źle skonstruowany system szkolenia w ramach aplikacji prawniczych. Głośno komentowany upadek jakości szkolenia aplikantów, tkwi nie tyle w ilości osób przyjętych na aplikację, ale w takim doborze proporcji zajęć teoretycznych oraz praktycznych pod okiem dobrych patronów, aby każdy z aplikantów mógł rozwijać się zawodowo. Przy ponad 10.000 osób, które w tym roku dostały się na aplikacje prawnicze trudno będzie znaleźć złoty środek. Nieodzowne będą dalsze reformy systemu szkolenia oraz dobra wola ze strony potencjalnych patronów.

Po tegorocznym egzaminie pojawiło się wiele głosów za zniesieniem instytucji patrona. Uważam jednak, że jest to pomysł chybiony. Kontakt z dobrym prawnikiem, który wprowadza nas w tajniki praktycznego wykonywania zawodu jest dla młodego prawnika nieoceniony. Pozwala zwrócić naszą uwagę na zagadnienia, do których w toku szkolenia teoretycznego nie przykłada się większej uwagi. Odpowiednio ukierunkowany aplikant, który terminuje u swojego mistrza, o wiele szybciej znajdzie rozwiązania frapujących problemów prawnych, niż jego kolega po fachu samodzielnie ślęczący nad komentarzem. Czasem wystarczy inspirująca dyskusja na temat konkretnego problemu, aby znaleźć sposób na rozwiązanie sprawy, kruczki prawne lub sformułować skuteczną ale przewrotną interpretację przepisów, o której nie przeczytamy nawet w najlepszych periodykach prawniczych. Najważniejsze jest, aby dany patron miał czas i chęci żeby z nami dyskutować i wprowadzać w tajniki zawodu. Trudne i niesprawiedliwe byłoby wprowadzenie wśród adwokatów, radców prawnych czy notariuszy obowiązku objęcia patronatem osoby wskazanej przez określony organ korporacji. Mogłoby to negatywnie wpłynąć na relacje patron – aplikant podczas szkolenia. Nikt nie lubi jeśli jest do czegoś zmuszany, a ponadto ciężko sobie wyobrazić trzy lata spędzone w Kancelarii nielubianego patrona albo – z drugiej strony – objęcie trzyletnim patronatem aplikanta, z którym dany patron nie chciałby mieć nic do czynienia. Z całą pewnością takie szkolenie nie przysporzyłoby żadnej ze stron spodziewanych korzyści. Nie trzeba przecież podkreślać, że w ramach szkolenia na aplikacji konieczna jest współpraca pomiędzy tymi dwoma osobami i wzajemne zaufanie.

Druga ważna kwestia jest taka, że nie każdy adwokat, radca prawny czy notariusz posiada talent do przekazywania wiedzy. Szkolenie odbywane przez aplikanta pod okiem osoby, która nie ma wystarczających umiejętności interpersonalnych nawet gdyby była ona uznanym autorytetem w dziedzinie prawa, nie będzie owocowało dużym wzrostem umiejętności aplikanta. Podobnie byłoby w przypadku sytuacji w której kilku aplikantów ma jednego – wirtualnego patrona, którego jedynym zadaniem jest wystawianie wymaganych przepisami opinii o aplikancie oraz zlecanie mu pisania pozwów w postępowaniu uproszczonym w przypadku aplikacji adwokackiej i radcowskiej albo wykonywanie prostych czynności kancelaryjnych w przypadku aplikacji notarialnej. Te niesamowicie rozwijające czynności z pewnością przełożyłyby się później na opinię o nas po zakończeniu szkolenia.

Po trzecie, wśród studentów i absolwentów prawa jest wiele osób, które podczas studiów nie myślą, bądź nie myślały, aby zdobyć doświadczenie zawodowe. Wiele z nich uważa, że praktyki są niepotrzebne, doświadczenie można zdobyć po studiach albo studiowanie prawa jest tak nobilitujące, że pracodawcy rzucą się na nich zaraz po obronie pracy magisterskiej. Większość z nich po ukończeniu studiów boryka się z problemem braku pracy, zwłaszcza, że na rynku ofert pracy dla prawników jest mało, zaś w większości pracodawcy szukają osób z wcześniejszym doświadczeniem zawodowym. Pozostają więc dwa rozwiązania – albo przełknąć gorzką pigułkę, uświadomić sobie własne błędy, zacząć zdobywać doświadczenie i poszukiwać patrona – albo złorzeczyć na wady obecnego systemu.

Jednocześnie rozumiem  rozgoryczenie osób, które nawet mimo pracy lub odbywania praktyk podczas studiów z różnych względów mają w chwili obecnej problemy ze znalezieniem patrona, bo jest to sytuacja zupełnie niezależna od nich samych i tutaj stanowczo powinny zareagować odpowiednie organy i w miarę możliwości pomóc im w rozpoczęciu szkolenia.

O aplikacjach prawniczych dużo się mówi, ale niewiele jest przemyślanych rozwiązań w tej kwestii. Sytuacji nie da się rozwiązać samym mówieniem, jałowymi deklaracjami oraz opowiadaniem bajek z czarami, skarbami i całą fantastyczną otoczką, ponieważ żaden świeżo-upieczony aplikant jednym dotknięciem czarodziejskiej różdżki nie wyczaruje sobie patrona i zaświadczenia o ukończeniu wybranej aplikacji. Wiele zależy od rozwiązań systemowych, ale jeszcze więcej od nas samych.

Komentarze: 50 “Hokus pokus”

  1. aaa @ Październik 8th, 2009 1:26 pm

    dobrze gada :) A na serio, boli mnie sytuacja gdzie obok osób, które ciężko pracowały (a takich jest duuużżża część) dostały się zwykłe nieroby. Co to za otwarcie zawodu, gdy osoba o wysokich kwalifikacjach, ale nie pochodząca z bogatej rodzinny, w zasadzie na początek nie może marzyć o płatnej pracy w kancelarii, bo na rynku jest multum osób, które będą robiły za darmo tylko za patronat. To naprawdę zabawne, że zaniżanie poziomu nazywa się górnolotnie „sukcesem całego społeczeństwa”

  2. bib @ Październik 8th, 2009 3:54 pm

    aaa – już Ci się zmienia punkt widzenia? :) mi się wydaje, że nierobów to na tych studiach mogło być właśnie 25% i tyle nie zdało ( co nie znaczy, że wszyscy którzy nie zdali są nierobami). O jakim zaniżaniu poziomu mówisz? Możesz rozwinąć myśl?
    Przecież zaniżanie poziomu to główny argument korporacyjny. Chcesz powrotu do sytuacji gdzie dostawało się w okręgu rocznie kilka osób? I co, myślisz, że wtedy Twoja ciężka praca by coś dała?

  3. Radek @ Październik 8th, 2009 4:06 pm

    Uważam że przynajmniej na radcowskiej powinni przydzielić każdemu patrona z urzędu skoro radcy tak się przechwalali że mogą przeszkolić nawet kilkadziesiąt tysięcy osób!

  4. Radek @ Październik 8th, 2009 4:14 pm

    Po drugie doświadczenie w kancelarii to nie ma więcej niż 20% absolwentów i to optymistycznie mówiąc przynajmniej w Łodzi tak jest.A reszta co ma iść na praktyki i potem na aplikacje choć już zdała.Przecież po to się idzie na aplikacje żeby się nauczyć zawodu.Nie ma ustawowego wymogu wcześniejszej pracy w kancelarii czyli co te 80% ma sobie iść teraz na zieloną trawkę.Nie wiadomo czy się śmiać czy płakać?!

  5. Radek @ Październik 8th, 2009 4:16 pm

    Poza tym obowiązkowy patronat jest chyba na komorniczej i jakoś to funkcjonuje.

  6. Piotr Konieckiewicz @ Październik 8th, 2009 4:39 pm

    @ bib

    Ja też nie utożsamiam się z poglądem o upadku jakości szkolenia aplikantów, ani tym bardziej nie napisałem, że źle się stało, że zdało tyle osób. Wręcz przeciwnie – cieszę się z tego. Piszę tylko i wyłącznie o stanie faktycznym i wadach obecnego systemu. Znalezienie patrona nawet dla osoby z doświadczeniem jest czasami zadaniem dość karkołomnym, a co dopiero u osoby, która ma puste CV, bo nie starała się nic robić podczas studiów, poza ciągłym imprezowaniem, a teraz biadoli, że nie może znaleźć patrona. Tych ostatnich osób wcale nie żałuję. Znalezienie patronów dla pozostałych osób, powinno być jednak jednym z zdań korporacji, tylko trudno to wszystko tak wyważyć, żeby nikt nie czuł się zmuszany do czegokolwiek i żeby nie odbiło się to na aplikantach podczas szkolenia.

  7. Radek @ Październik 8th, 2009 5:35 pm

    Panie Piotrze chce panu zakomunikować że nie każdy kto nie miał praktyk w kancelarii jest leniem i zajmował się imprezowaniem.Ja na przykład nie zajmowałem się wcale imprezowaniem a pogłębiałem swoją wiedzę teoretyczną uczestnicząc w różnych kołach naukowych.Chcę też zakomunikować że nieraz mimo szczerych chęci nie udaje się zdobyć choćby praktyk w kancelarii bo radcy czy adwokaci mając już od 2005 roku mnóstwo aplikantów często nie chcą w ogóle takich osób.

  8. Piotr Konieckiewicz @ Październik 8th, 2009 6:01 pm

    @ Radek
    Ja nie miałem żadnych problemów ze znalezieniem praktyk. Dodam, że nie mam żadnych prawników w rodzinie :) Próbuję tutaj przedstawić problem z różnych perspektyw.

  9. jahuere @ Październik 8th, 2009 6:05 pm

    Stało się. Czasu nikt nie cofnie i nie ma co płakać że ktoś powinien mieć, zasłużył na patrona bo to bo koła bo praktyki. Teraz coś trzeba z tymi aplikantami zrobić i koniec. Ja się zastanawiam tylko jaki ich upchać i gdzie? i czy każdy będzie tego patrona miał. Nie oszukujmy się nawet ci co praktyki odbywali nie mają na co liczyć obecnie. Obecnie to 10% a może i mniej osób ma szanse na znalezienie patrona samemu. Jak za rok się wszyscy otworzą to dopiero będzie zabawnie. Ja proponuje nie robić naboru przez 3 lata co najmniej. Rynek weryfikuje kto słabszy kto mocniejszy, ale słabszy nie oznacza gorszy tylko mniej bogatszy, bez wtyk w korporacji. Co roku jest gorzej.

  10. ? ? ? @ Październik 8th, 2009 6:13 pm

    pyt. do Piotra Konieckiewicza ( istnieje duże prawdopodobieństwo, że pytanie skierowane bezpośrednio do konkretnej osoby, pozwoli mi uzskać na nie odpowiedź :0 ) i wszystkich innych, którzy życzliwie pomogą przezwyciężyć mi moją niewiedzę… Okręgowa rada adwokacka może zwolnić aplikanta adwokackiego od ponoszenia opłaty, o której mowa w art. 76 b ust. 3 ustawy – Prawo o adwokaturze, w całości lub w części, a także odroczyć jej płatność lub rozłożyć ją na raty. Czy wiesz może / wiecie do kiedy należny składać odpowiedni wniosek, jakie dokumenty złożyć ? Za każdą informację dotycząca tej sprawy , dziekuję

  11. Piotr Konieckiewicz @ Październik 8th, 2009 6:45 pm

    @ jahuere

    Rozwiązanie z brakiem naboru to raczej niefortunny pomysł. Wszyscy by później zarzucali, że Rząd i poszczególne korporacje nie dają wszystkim równych szans, skoro w tym roku tyle osób się dostało.

    @ ???
    Wydaje mi się, że wniosek wypadałoby złożyć po otrzymaniu uchwały o wpisie na listę aplikantów. Podejrzewam, że na zwolnienie z opłaty raczej nie możemy liczyć, chyba że w wyjątkowych przypadkach. Być może jeśli ktoś ma trudną sytuację materialną to ORA przychyli się do wniosku, ale trzeba by było to jakoś udokumentować. Zapytam koleżankę – aplikantkę jak to wyglądało w zeszłym roku i napiszę o tym w najbliższych dniach. Ewentualnie można zapytać we właściwej ORA.

  12. ? ? ? @ Październik 8th, 2009 6:50 pm

    dziękuję bardzo, byłabym wdzięczna. Z zapytaniem w mojej ORA jest trudno, za każdym razem jak tam jestem Pani daje mi do zrozumienia że przeszkodziłam jej w czymś b. ważnym i najlepiej byłoby gdybym w ogóle się nie pojawiała :) Jakiś tydzień temu złożyłam wniosek o wpis na listę, jednak nie otrzymałam jeszcze uchwały…

  13. Przemek @ Październik 8th, 2009 7:32 pm

    Ja znalazłem patrona, który w życiu miał może 2 aplikantów, ostatnio 10 lat temu. Chyba dobrze :P

  14. Radek @ Październik 8th, 2009 8:11 pm

    Słyszałem przed chwilą że PO zastanawia się nad powtórnym powołaniem na MS Prof. Ćwiąkalskiego .Ciekawe co on by z tym problemem zrobił.A swoją drogą Ćwiąkalski miał dość ciekawy pomysł limitów 10 % w każdej izbie , zależy od liczby punktów zdobytych na egzaminie.Reszta mogłaby odbywać aplikacje ale w innych izbach tam gdzie jest najmniej aplikantów.Co o tym myślicie?

  15. Majka @ Październik 8th, 2009 8:46 pm

    do @ ???

    Ja składając wniosek, uzyskałam informacje, że w sprawie opłat i ewentualnej możliwości rozłożeniu na raty lub zwolnieniu z całości opłaty zostaniemy poinformowani na ślubowaniu lub pierwszym zjeździe . Czyli jak to pani stwierdziła , gdzieś ok lutego. I dopiero wtedy należy składać ewentualne wnioski. Ale w każdej ORA może być inaczej.

  16. pietrucha @ Październik 8th, 2009 9:23 pm

    No w OIRP w Łodzi jest około 2500 tyś radców, a w tym roku dostało się 256 osób, czyli 10%.

  17. Ewka @ Październik 8th, 2009 9:40 pm

    witajcie, z tego co się sama zorientowałam po rozmowie z panią z ORa w Warszawie, to najlepiej szukac patrona sobie samemu, bowiem jest tak dużo aplikantów,że nawet w drodze losowania może nie wystarczyc patronów dla wszystkich. Jak z romowy wynikłao to najlepiej należałoby złożyc wniosek o wpis od razu wraz z kandydaturą potencjalnego patrona.mimo to zastanawia mnie jeden fakt, czy jeżeli nie uda się go znaleźć to mogą odmówic w związku z tym wpisu na liste aplikantów adw, a może się wstrzymac w ogóle ze złozeniem wniosku do przyszłego roku, chociaż z jednej sytony szkoda straconego roku.W dodatku Paniz ora nie przedstawiła także zadnego rozwiązania tego problemu.Wydaje mi się jedno,że jak ktos nie znajdzie partona to może o aplikacji zapomnieć.Pozdrawiam

  18. Radek @ Październik 8th, 2009 9:43 pm

    Nie 2500 tysiąca a około 1400 radców.

  19. pietrucha @ Październik 8th, 2009 9:57 pm

    masz rację, troszkę przesadziłem

  20. Miki @ Październik 9th, 2009 9:39 am

    Nie rozumiem ludzi którzy głoszą postulaty „zamknijmy nabór na aplikację na 3,5 lat, niech się sytuacja ustabilizuje”.

    A ja mówię: zaraz, hola. Jak się było przed egzaminem to się narzekało że dostęp do zawodu jest ograniczany, a jak się już zdało i dostało na aplikację to teraz byście chcieli żeby innym drogę pozamykać, bo wy już jesteście w „środku”. No przerpaszam bardzo!
    Co niektórzy trochę tutaj przesadzają. Co więcej nikt się na takie radykalne posunięcie nie zdecyduje to raz, bo co by powiedzieli np. przyszłoroczni absolwenci prawa którzy może też by chcieli być w przyszłości aplikantami.
    A po drugie zauważam u niektórych tegorocznych zdających, po dostaniu się, dziwną manierę, że już teraz to oni są takimi super fachowcami że nie wiem. Może trochę większego zastanowienia się nad rzucaniem takich haseł.

  21. wiola @ Październik 9th, 2009 10:10 am

    Miki zgadzam się z Tobą!!chyba tu punkt widzenia zmienia się od punktu siedzenia niektórym…..cóż….zenujace ze ludzie ktorzy jeszcze kilka miesiey temu narzekali na kwestie zamykania dostepu do zawodu teraz tak glosno krzycza zeby ten dostep calkowicie zamknac!!!

  22. Piotr Konieckiewicz @ Październik 9th, 2009 10:15 am

    @ Wiola
    @ Miki

    Niestety, to już chyba taka nasza narodowa przypadłość, że ludzie którym się powiodło starają się kłaść kłody pod nogi innym, którzy próbują coś osiągnąć.

  23. jacqu @ Październik 9th, 2009 10:18 am

    ja bym jednak tak nie panikował z tymi patronami. skoro taki jest ustawowy obowiązek ze kazdy patrona ma miec, to miec go będzie. jaki to bedzie patron – to juz inna bajka – ale nawet szukajac na chybil trafil mozna trafic zle. glowy do gory :-)

  24. jacqu @ Październik 9th, 2009 10:29 am

    a co do tezy o spadku jakosci swiadczenia uslug z powodu duzego naboru na aplikacje – to kompletna bzdura. skoro do egzaminu radcowskiego/adwokackiego moze przystapic osoba, ktora w kancelarii przez 5 lat parzyła kawę i nie robila aplikacji, to chyba tym bardziej przystapic do niego moga osoby, ktore przez 3 lata ciagle beda sie uczyc?? Moim zdaniem gadka o spadku poziomu uslug to standardowa gadka reglamentowanych zawodow – idąc tym tokiem myslenia, powinnismy miec w Polsce samych radcow i adwokatow geniuszy wykształconych na niesamowicie wysokim poziomie. Prawda jest chyba jednak zupełnie inna. Zreszta mechanizm sami juz znamy – dostalem sie na aplikacje w 2008 – jestem super – poziom egzaminu byl ok – nie powinno sie dostawac wiecej ludzi itp itd. W tym roku to samo – ja juz jestem to moze na 3 latka damy sobie spokoj z naborem. TO działa tak samo wszedzie – dobitnie widac to w tym roku u notariuszy. Przeciez nie chodzi o strach przed spadkiem swiadczenia uslug, tylko o potencjalna konkurencję. 2000 notariuszy na 38 milionowy kraj. Statystycznie można ładnie wyliczyć, ile średnio zarabia notariusz – można nawet ładnie medianą pokazać, że ziobrowskie średnio 30tys zysku na kancelarię to nie bajka. Przyjecie 1000 aplikantow w tym roku zburzy status quo i w rezultacie notariuszom oberwie sie po kieszeniach.

  25. Miki @ Październik 9th, 2009 10:30 am

    @wiola

    na powyższą sytuacje jak nic pasują pewne wypowiedziane kiedyś słowa:

    „Naród wspaniały, tylko ludzie ch…e” J.Piłsudski

  26. Miki @ Październik 9th, 2009 10:43 am

    co więcej powiem że jestem za pełnym otwarciem dostępu do aplikacji, niech to aplikacja pokaże kto się nadaje do zawodu a kto nie. niech egzaminy będą ciężkie, niech nam na silę pokazują że się nie nadajemy, a kto dobry ten się obroni i dojdzie do samego końca. :)
    To tak jak na studiach, jak pamiętam na pierwszym roku było nas co najmniej z dobre 2000, po pierwszym roku odpadło 50%. Bo to wcale nie tak że studia kończą same tumany, coś jednak trzeba było sobą reprezentować żeby je ukończyć, jakiś minimalny poziom wiedzy.
    Jestem za zlikwidowaniem egzaminu wstępnego, tyle że jak narazie tylko radcowie się za tym opowiedzieli, a jak wiadomo jedynie dla nich nikt wyjątku nie zrobi.

  27. uiq @ Październik 9th, 2009 11:00 am

    Powoli żałuję, że się na to „coś” dostałem. Jak nie można nawet patrona mieć, to co tu mówić o pracy. To jest wszystko jakieś chore, traci się lata, myśląc że jako aplikant to o pracę łatwiej.

  28. amber @ Październik 9th, 2009 11:20 am

    Pani w ORA Warszawa ciągle zmienia zdanie ;) Dzwoniłam wczoraj i mi powiedziała, żeby się z wnioskiem o wyznaczenie konkretnej osoby patronem wstrzymać do stycznia i nie mieszać na razie „bo to się wszystko zrobi na spokojnie jak juz pani będzie po ślubowaniu”.
    BTW czy ktoś może spytał pań w ORA Warszawa kiedy planują podejmowac uchwały o wpisie? nie chcę ich nękać codizennie a zapomniałam spytac :)

  29. Kasia @ Październik 9th, 2009 11:25 am

    chciałam zapytac czy na adwokackiej jest obowiązkowy patronat? tzn przydzielą mi kogos z urzędu jak sama sobie patrona nie znajdę? i jeszcze jedno, jeżeli nie ma obowiazkowego patronatu a ja sama nie znajdę patrona to kto w takiej sytuacji mi podpisuje te świstki do ORA? dzieki

  30. zmęczona @ Październik 9th, 2009 1:50 pm

    jest obowiązkowy patronat na adwokackiej i jeżeli sama sobie nie znajdziesz to ora ma obowiazek tobie wyznaczyc….

  31. jahuere @ Październik 9th, 2009 2:20 pm

    „Nie rozumiem ludzi którzy głoszą postulaty “zamknijmy nabór na aplikację na 3,5 lat, niech się sytuacja ustabilizuje”.

    Przyznaje pomysł zlikwidowania naboru z niesprawiedliwy. Głupio napisałem OK. Jestem za większym otwarciem aplikacji dla studentów, ale nie w takim stylu jak w tym roku. Czuje się oszukany. Spędziłem 6 miesięcy pełne na przygotowanie się optymalne do egzaminu. Na egzaminie poczułem jak by ktoś ze mnie zakpił. Moi zwariowani znajomi się śmieją ze mnie bo bimbali przez cały czas a ja się uczyłem – po co? Co jest z tą polską sprawiedliwością. Mam 24 lata i muszę za darmo pracować do 28 lat, płacić za to i jeszcze nie jestem pewien czy po skończeniu aplikacji wyciągnę 2 tys. Znajoma pracuje w jakimś salonie z fonami i już 3,5 tys, z premią zarabia. Myślę sobie że naprawdę dałem się wmanipulować w to wszystko. Studia ciężkie, aplikacja trudna, 8 lat głodówy i niepewna przyszłość.

  32. polak @ Październik 9th, 2009 2:57 pm

    a ja jestem za wprowadzeniem dziedziczności zawodów prawniczych.

  33. wiola @ Październik 9th, 2009 3:16 pm

    do polak………blagam bez takich idotyzmow…..postulat rodem z okresu kamienia lupanego…….

  34. zepellina @ Październik 9th, 2009 3:21 pm

    wiola @ przecież to była ironia :)

  35. polak @ Październik 9th, 2009 3:21 pm

    ustawowo określić ilość, i przechodziłby tytuł np. rp na wybranego (np. pierworodny)

  36. polak @ Październik 9th, 2009 3:27 pm

    wiola@ reforma tego stany rzeczy powinna się zacząć 20-15 lat temu, a w związku z tym absurdem z którym mamy do czynienia obecnie panaceum znaleźć można tylko w abstrakcyjnych rozwiązaniach

  37. Katarzyna Pawłowska @ Październik 9th, 2009 3:28 pm

    do jahuere

    jesli tak zazdroscisz tym co pracuja za 3,5 tysiaka w sklepie z tel, to przeciez droga wolna. nikt Cie nie zmusza do aplikacji.

  38. Kate @ Październik 9th, 2009 5:01 pm

    do jahuere:

    spokojnie, przeciez Twoja 6-miesieczna nauka nie pojdzie w las. pomysl, ze Twoi bimbajacy znajomi beda mieli teraz troche trudniejszy start na aplikacji niz Ty.

    do 37:
    kolega nigdzie nie napisal, ze „zazdrosci” tym, ktorzy pracuja w sklepie z telefonami. podejrzewam, ze kolega wybral prawo, a nie sklep, bo ma nieco wyzsze ambicje, glod wiedzy itp sprawy. przeciez to pozytywne cechy :) a grunt to lubic to co sie pozniej bedzie w zyciu robilo. kasa to inny temat. rozgoryczenie rozumiem, bo kazdy ma prawo zle sie czuc w sytuacji, gdy inni osiagaja cos niewspolmiernie latwym kosztem, podczas gdy ty czlowieku zarzynasz sie.

    co do pomyslu nierobienia naboru przez 3 lata – ciekawe czy mowilibyscie tak przed 19 wrzesnia. kazdy rocznik konczacy studia ma prawo rownego dostepu do zawodu, wiec ten pomysl to zwykla, odrazajaca dyskryminacja wynikajaca z motywacji zaslugujacej na szczegolne potepienie ;)

  39. wiola @ Październik 9th, 2009 5:01 pm

    do polak
    przyznaje ze masz racje i teraz widze ta szczypte ironii w Twojej wypowiedzi…..za duzo stresu i jakos sama popadam juz w paranoje -staje sie AGRESYWNA!!!:))))

  40. zibi @ Październik 9th, 2009 7:44 pm

    ->esli tak zazdroscisz tym co pracuja za 3,5 tysiaka w sklepie z tel, to przeciez droga wolna. nikt Cie nie zmusza do aplikacji.

    ->wyzsze ambicje, glod wiedzy itp sprawy

    Przyznajcie się, mieszkacie z rodzicami.

  41. Tomasz Bakalarz @ Październik 9th, 2009 8:33 pm

    Nie ma co ukrywać. Najłatwiej znaleźć partona po znajomości. Część palestry może jednak pokusić się o pieniądze z rad bądź izb i chętnie zostaną tzw. wirtualnymi patronami. Wszystko zależy od własnej ścieżki kariery, czy mimo wirtualnego patrona pracuje się w kancelarii, w której ma się dużą swobodę twórczego myślenia. (perspektywa apl. radcowskiego)

  42. Radek @ Październik 9th, 2009 9:06 pm

    Na stronach MS ukazała się informacja że znalezienie patrona to problem samorządów a nie aplikantów.

  43. Kate @ Październik 9th, 2009 9:19 pm

    do 40:
    nie wiem do kogo to bylo skierowane, ale ja mieszkam i utrzymuje sie sama, co wcale nie pozbawia mnie ambicji i „glodu wiedzy” :)

  44. Tomasz Bakalarz @ Październik 9th, 2009 9:45 pm

    Oczywiście że to zadanie korporacji, tylko czy nie lepiej mieć patrona, którego się zna i gdy wie się czego można się po nim spodziewać. (weźcie pod uwagę trudności w zmianie patrona)

  45. karola @ Październik 20th, 2009 11:15 am

    Patrona, którego się zna i wiadomo czego się po nim spodziewać???? A kto takiego ma? Przecież żebrzemy o jakiegokolwiek i włóczymy się po absolutnie wszystkich kancelariach, więc naprawdę wyniku naszych poszukiwań nie można tak określić – idziemy do pierwszego, który się zgodzi. W sumie nic taki patron nie różni się od wylosowanego.
    A co do doświadczenia przed aplikacją – wielu praktykodawców jak słyszy magiczne słowo „patronat” natychmiast zamienia się w kamień i chętnie przyjmuje nowego praktykanta – taniej i mniej wysiłku wymaga a jednocześnie dotychczasowy ma znak, że dla niego miejsca jakby zaczynało brakować.
    Niestety sprawa głównie rozbija się o pieniądze – praktykant w rozliczeniach z ZUSem czy urzędem skarbowym praktycznie nie istnieje, a aplikanta ukryć trudniej. Na dodatek większość kancelarii w Polsce jest mała – jedno-dwuosobowa, spraw biorą tyle by dać sobie z nimi radę w tak małym składzie i siłą rzeczy ich nie stać na zatrudnienie całego tabunu aplikantów. Przecież od razu nie mogą polegać na naszych – dość ograniczonych jednak umiejętnościach.
    Oczywiście możemy sobie na nich ponarzekać do woli, ale to ustawodawca albo samorząd na poziomie krajowym musi zmienić regulacje by dać szanse nowym aplikantom.
    Trochę nie trafia do mnie argument o tym, że nie można adwokata, radcy czy notariusza do niczego zmusić – jakoś do obrony z urzędu adwokatów zmusić można i nie ma z tym większych problemów.
    Ewentualnie trzeba by wyczarować skądś środki na finansowanie choć minimalnych „stypendiów” dla aplikantów, jak te stażowe. Wątpię w to – ministerstwu zawsze było łatwiej nakładać kolejne obowiązki na samorządy niż wysupływać pieniądze z własnej kieszeni.

  46. mili @ Październik 21st, 2009 3:13 pm

    ja uwazam ze egzaminy wstepne na aplikacje powinny istniec, egzamin dla zdolnych i chcacych sie uczyc ludzi nie jest przeszkoda, prawdziwym otwarciem do zawodu bedzie dopiero zmiana przepisow dotyczacych wymogu znalezienia patrona na takie, ktore beda dawaly przyszlym aplikanto calkowita pewnosc, ze jesli zdadza egzamin to juz nie ma dla nich przeszkod w odbywaniu aplikacji

  47. skullNbones322 @ Październik 27th, 2009 3:57 pm

    Po przeczytaniu powyższego artykułu stwierdzamże koleś w ogóle nie wie o czy pisze. Otóż z praw ekonomi wynika że wzrost podaży powoduje wzrost konkurencji a tym samym podniesienie a nie obniżenie jakości świadczonych usług prawniczych. Każdy kto dostanie prace w kancelarii bedzie wykonywał polecanie swojego bosa jak najlepiej tylko umie bo bedzie wiedzial ze jak go wyleje to juz go nigdzie nie przyjma. Gdyby sytacja byla odwrotna, tzn. malo aplikantow a duze zapotrzebowanie – taki aplikant mialby gdzies w jaki sposob wykonuje prace i narzekalby ze szef przydziela mu za wiele spraw. Co do praktyk również sie nie zgodze. ja w zadnej kancelarii przez cale studia na UJ nie praktykowalem z prostej przyczyny – nie jestem wolontariusz zwlaszcza w stosunku do osob ktore sa nieżle sytuowane. jednak wiedzialem co moze byc po egz na aplikacje i pracy zaczalem szukac w sierpniu. Na rozmowie kwalifikacynej prosto z mostu powiedzialem ze nie bylem nigdzie wczesniej kancelari, ect. wystarczył fakt ze uczeszczalem na seminarium z pr cywilnego u Prof. E. Drozda, pierwszego dnia dostalem sprawe podatkową, w ktorej mialem napisac 17 odwolan od decyzji podatkowych na łączną kwote prawie 1mln PLN!!! oczywiscie nie pracuje w malej 1-2 osobowej kancelari, jest nas okolo 10 prawnikow (czytaj mgr prawa). Co do patronatu to jest to oczywiście farsa, mam juz „ugadanego” patrona (szefowa jest adwokatem a jestem na radcowskiej) który tylko mi bedzie papierki podpisywal i tyle. Mówienie o jakiejs wiezi, zaufaniu itp to zwykla ściema i mydlenie oczy. Patronat powinien byc zniesiony, aplikacja powinna byc zniesiona, uprawnienia radcy prawnego powinien miec każdy mgr prawa ktory konczył by studia pisząc obszerny test, np. taki jak na wstepnym na aplikacje, a nie piszac w 99% smieszną prace magisterska. WOLNY RYNEK OKRESLILBY KTO SIE DO TEGO ZAWODU NADAJE A KTO NIE, a nie jakas izba czy rada, w ktorej zasiadaja ludzie w oczywisty sposob zainteresowani tym, aby aplikatow i osob wykonujacy ten zawod bylo jak najmniej. takie jest moje skromne zdanie otodoksyjnego liberała.

  48. hulahop @ Październik 29th, 2009 4:01 pm

    skulNbones

    jasne, rynek zweryfikuje…
    a że kosztem klientów, to już nie Twoje zmartwienie, prawda?

    jeśli Ty czujesz się na siłach, żeby, nie mając żadnej praktyki, wykonywać zawód to zazdroszczę… braku wyobraźni
    podobno ułatwia życie:)

  49. skullNbones322 @ Październik 30th, 2009 12:33 pm

    oczywiscie ze rynek, a kto, jakis urzedas??? klient idzie tam gdzie chce, nikt go nie przymusza. jak hydraulik jest kiepski i partaczy swoją prace to tez odbywa sie to kosztem jego klientow, których zresztą bardzo szybko moze starcic. jak ty nie czujesz sie na silach zeby wykonywac ten zawod, to zmien profesje – moze czujesz sie na silach aby robic cos innego, np. układać kostke brukową czy robic frytki w maku..

  50. hulahop @ Październik 30th, 2009 5:23 pm

    ciekawe czy byłbyś tego zdania gdyby wskutek pracy przykładowego hydraulika zalało Ci mieszkanie… albo lekarza (w przypadku braku obowiązkowego stażu) – uczył się przecież przez 6 lat studiów, ma dyplom, powinno wystarczyć?
    konsekwencje dla klienta mgr prawa-partacza mogą być nie dość że tragiczne, to nieodwracalne.
    co do możliwości dokonania wyboru przez klientów – nie wiem czy słyszałeś ale zawody prawnicze to zawody zaufania publicznego. Klient wybierając się do adwokata czy radcy prawnego powinien mieć gwarancję, że otrzyma usługę na jako takim poziomie.

    czuje się na siłach żeby pogłębiać wiedzę i nabywać umiejętności praktycznych pod nadzorem doświadczonego praktyka. ale rozumiem, że niektórym uczyć się już nie chce…

Skomentuj: