Kilka uwag młodego aplikanta radcowskiego z Wrocławia

5 sty 2010 autor: Tomasz Bakalarz

Zaczęło się! Kazali nam wstać i zachowując pełnię powagi wypowiedzieć sakramentalne słowa przysięgi. Można było poczuć dumę słysząc o Rzeczpospolitej, staniu na straży praworządności, bądź o etyce zawodowej. U niektórych powyższe słowa wywoływały przedziwny wyraz rozbawienia. Nikt tak do końca nie zdawał sobie sprawy z wypowiadanych słów. Właściwie mimo licznych rot wypowiadanych przez byłego studenta prawa, doktoranta a teraz również aplikanta żadne nie wywołała we mnie większego wzruszenia bądź zainteresowania. Jednakże ów sakramentalny rytuał uczynił mnie pełnoprawnym aplikantem radcowskim.

Teraz mogę zacząć krytykować…

Chciałbym podzielić się z wami moimi spostrzeżeniami i uwagami z pierwszego spotkania szkoleniowego aplikantów radcowskich pierwszego roku we Wrocławiu. Wszystko zaczęło się o godzinie 9:00 , 4 stycznia 2010. Można powiedzieć, że z marszu weszliśmy w nowy rok i nowy etap „kariery”. Nie tylko mnie, ale również naszych wykładowców, sędziów Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu zaskoczyła ilość osób na sali. Była pełna. 200 młodych adeptów sztuki prawniczej wpatrywało się w zakłopotaną panią sędzinę, która miała dotychczas zupełni inny sposób prowadzenia zajęć. Teraz musiała skupić się na wykładzie. Zaczęła więc opowiadać po raz kolejny o przepisach ogólnych Kodeksu Cywilnego, co wyraźnie znudziło większość osób. Jedyne ożywienie wywołało powoływanie sygnatur orzeczeń SN, zgodnie z przestrogą, że od dziś należy nie tylko znać przepis, ale i ważniejsze orzecznictwo wraz z sygnaturami. Zrozumiałem jedno, że egzamin na aplikację z progiem 66 % był pomyłką. W jednej chwili dostęp do aplikacji dostały setki osób, często przypadkowych. Mając nadzieję, że większość przebrnie aplikację, potrzeba będzie nie lada talentu by się przebić. Talentu, albo dodatkowych umiejętności. Owych umiejętności nie nabędzie się z pewnością na zajęciach szkoleniowych. Niestety, zdaniem aplikantów, jak i prowadzących Wrocławska OIRP popełniła istotny błąd, dzieląc grupę 500 aplikantów na dwie podgrupy, tylko dwie. Dla porównania o wiele mniejsza grupa aplikantów opolskich została podzielona aż na 6 podgrup. Prawdziwy kontakt z żywym prawem ograniczył się jedynie do patronatu.

A co z praktykami? Ponoć wrocławscy adwokaci już się porozumieli. Radcowie najwyraźniej czekają, gdyż nic dokładnie nie wiadomo o zajęciach praktycznych. Z ust pani dziekan padło sakramentalne wezwanie do umocnienia kontaktów z patronami (szczególnie istotne dla osób posiadających tzw. patrona wirtualnego). Z niecierpliwością oczekujemy praktyk. Zastanawiam się na ile jest to problem finansowy a na ile logistyczny. Przytłoczyła mnie ewentualna suma uzyskanego zysku OIRP z naszych opłat. Ok. 4 400 zł od każdego z 500 aplikantów, daje sumę niebotyczną. O ile jest to więcej od naszych głodowych stawek na początku kariery prawniczej? OIRP we Wrocławiu podała rękę aplikantom dzieląc powyższą opłatę na cztery równe raty. Do końca stycznia wystarczy wpłacić haracz jedynie w wysokości 1 200 zł.

Pierwsze wrażenie było przytłaczające, acz bardzo przyjemne. Znów siedzi się z kolegami ze studiów i znów prowadzi się te same rozmowy. Najwyraźniej ani magister z nauk prawnych, ani uzyskanie wpisu na listę aplikantów radcowskich nie zmienia człowieka. Czy jednak na pewno?

Komentarze: 68 “Kilka uwag młodego aplikanta radcowskiego z Wrocławia”

  1. Krysa @ Styczeń 5th, 2010 7:06 pm

    Nie masz co płakać kolego. W Rzeszowie w OIRP gdzie na 1 wolne miejsce pracy przypada 200 osób a ofert pracy dla prawników nie ma w ogóle (bezrobocie totalne) opłatę podzielili na 2 części i zajęcia zorganizowali od rana żeby nikt nie miał zamiaru pracować, heheh i tak nie mam gdzie :)

  2. olkiewicz @ Styczeń 5th, 2010 7:51 pm

    Ja z Wrocławia do Opola zesłana właśnie, faktycznie doceniam to że Opolska Izba stanęła na wysokości zadania i zajęcia będą w 30 osobowych grupach…ale… z drugiej strony jako jedna z nielicznych osób studia skończyłam nie w Opolu i czuję się jak na pierwszym roku studiów:)))nikogo nie znam i zaczynam wszystko od początku:)))

  3. Magda @ Styczeń 5th, 2010 8:16 pm

    Panie Tomaszu, sędzina to żona sędziego a nie pani sędzia.

    Zastanawiam się jak ktoś kto popełnia takie językowe faux pas jak Pan może marudzić o tym progu procentowym. Gdyby egzamin wstępny był ustny (jak to onegdaj bywało) nie miałby Pan po takim „kwiatku” szans.

    Też byłam na tej sali i pamiętam Pana odbierającego dzienniczek. Życzę wielu sukcesów i odrobiny pokory.

  4. up @ Styczeń 5th, 2010 10:01 pm

    Słowo onegdaj oznacza dzień przedwczorajszy. Chodziło pewnie o ongiś.
    Ludzie weźcie się lepiej za rozprawy na tematy stricte prawnicze. Odsetki, przedawnienie, prekluzja – chętnie poczytamy, będzie więcej pożytku.

    :)

  5. Kamil Rawa @ Styczeń 5th, 2010 10:48 pm

    up: za: http://sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2495300

    onegdaj daw. «dawniej, kiedyś»

    Magda: a tak btw to widziałaś na własne oczy jak to onegdaj wyglądały egzaminy czy tak tylko powtarzasz zasłyszane teksty?

  6. Tomasz Bakalarz @ Styczeń 5th, 2010 10:51 pm

    Dziękuję Kamilowi, ale podam jeszcze za Słownikiem Języka Polskiego PWN.
    sędzina
    1. pot. forma ż od sędzia w zn. 1:
     Sędzina prowadząca rozprawę.
    2. przestarz. «żona sędziego»
    ż IV, CMs. ~nie; lm D. ~in.

  7. JuristinKrk @ Styczeń 5th, 2010 11:41 pm

    Jak to zazwyczaj bywa znajdą się mądrzejsi tzw. ąę :D śmiechu warte ;] A odczucia kolegi to rzecz subiektywna i nic Wam do tego.

  8. nn @ Styczeń 5th, 2010 11:51 pm

    Krysa – Drogi kolego Rzeszów to małe miasto, liczysz na oferty pracy w necie? nigdy ich tam nie było? Ponadto zajęcia zawsze tam były rano i zawsze w piątki odkąd pamiętam. W W-wie teraz nie jest lepiej:) Poza tym najłatwiej pracę znaleźć było, gdy jeszcze się studiowało. Przynajmniej ja ją miałam przez 2,5 roku i nawet płatną. Powodzenia:)

    Swoją drogą drażni mnie marudzenie niektórych… czy test jest sprawdzeniem wiedzy? co ma do tego prób procentowy? dostaliby się wyłącznie Ci, którzy byli bardziej obkuci… tego nauka nazwać nie można:)

    A ta „sędzina” faktycznie faux pas, zwlaszcza biorąc pod uwagę styl ww. tekstu. Pozdrawiam Pana dr omc.

  9. Obox @ Styczeń 6th, 2010 12:53 am

    Do Tomasz Bakalarz; Panie doktorancie, jak sam Pan napisal „sędzina” to w znaczeniu potocznym oznacza Panią sędzię prowadzącą rozprawę!!
    Ponadto co innego jezyk pisany i język mówiony, więc od Pana jako doktoranta czyli teoretyka i teraz już praktyka prawa wymaga się poprawności języka polskiego i odróżniania tych dwóch form (jezyka pisanego od mówionego).
    Jeżeli ma Pan z tym problemy, to ja dziękuję za takiego nauczyciela akademickiego (bo pewnie zajęcia jakieś Pan prowadzi ze studentami) już nie wspominając o prawniku, który w jakimkolwiek piśmie procesowym popełniałby takie faux pas.
    A co do egzaminu, to się zgadzam, że gro osób które się dostały na aplikację to czysty przypadek lub totalne szczęście, a nie wiedza!!!
    Życzę powodzenia na aplikacji.

  10. Kate Samo Zlo @ Styczeń 6th, 2010 10:55 am

    „W jednej chwili dostęp do aplikacji dostały setki osób, często przypadkowych.”

    W czym problem? Pod koniec roku te osoby zostana zweryfikowane. Wybrancy, ktorzy poczuli sie urazeni faktem zmieszania ich z niedouczonym, przypadkowym plebsem powinni byc przeciez spokojni o swoja wiedze, pozycje i przyszlosc. Skad ta niepewnosc? :)

    Odnosnie tego, czy ludzie sie zmienili – obserwujac wczoraj na pierwszych zajeciach moich znajomych ze studiow – tak. Status (!) aplikanta sprawil, ze wiele osob poczulo sie automatycznie madrzejszymi. I bardziej „ą ę”. Rozumiem, ze na zewnatrz trzeba czasem przybrac jakas maske, ale w relacjach z kolegami mozna przeciez pozwolic sobie na odrobine luzu. W glowach sie poprzewracalo.

  11. chinaski @ Styczeń 6th, 2010 2:29 pm

    „Jedyne ożywienie wywołało powoływanie sygnatur orzeczeń SN, zgodnie z przestrogą, że od dziś należy nie tylko znać przepis, ale i ważniejsze orzecznictwo wraz z sygnaturami.”

    Ha, już widzę to koło całoroczne z 6 dziedzin prawa. Takie właśnie „Cuda” zafundował nam ukochany rząd PO. Reformy trzeba robić z głową.

  12. karola @ Styczeń 6th, 2010 2:49 pm

    co do tej nieszczęsnej „sędziny” – starościna to nie tyle żona starosty, co dziewczyna-starosta grupy. Wydaje mi się, że słowniki są jednak bardziej kompetentne od prawników, nawet kobiet prawników, którym niezbyt ładnie brzmi w uszach sędzina. Żaden słownik nie opisuje określenia „sędzina” jako błędnego czy niepoprawnego, ba, tak jak wg. Słownika języka polskiego, Słownik poprawnej polszczyzny (pod red. Markowskiego, PWN W-wa 2000) podaje, że „sędzina” to PRZESTARZALE „żona sędziego”. Nie bądźmy bardziej staroświeccy niż trzeba od papieża – wiadomo, że bezpośrednio do kobiety sędzi nie powiemy „pani sędzino” ale nie przeginajmy, bo wyjdzie na to, że żona wykładowcy to wykładzina.

    A co do wrażeń z początków aplikacji – ja mam pierwsze szkolenie w piątek przysięgę miałam 15 grudnia, nawet nie wstawaliśmy, bo usiąść nam nie pozwolono – za mało miejsc siedzących… – po kwadransie było po wszystkim, żadnych dzienniczków, tylko każdy musiał odstać swoje w kolejce do złożenia odręcznie podpisu na tekście ślubowania… Co za szczęście, że na zajęcia wynajęto większą salę, bo nie podzielono nas (72 osoby) na grupy.

  13. powpowpow @ Styczeń 6th, 2010 4:37 pm

    Dobra, muszę jednak napisać. Sędzina to żona sędziego. Od dziś wiem, że w słowniku to również forma żeńska od sędzia. Super. Za 5 lat będzie ok jak powiem POSZŁEM DO SĘDZINY.

  14. ghost25 @ Styczeń 6th, 2010 6:28 pm

    Jeżeli dyskusja ma dotyczyć kwestii językowych, to nie wiem, czy ktoś zauważył drobny błąd materialny w ramce Pana Autora. Nie ma takiego określenia jak „student studiów doktoranckich” – uczestnikiem tych studiów jest doktorant, a obowiązujące przepisy nie dają podstaw do nazywania go wymiennie studentem.

    Odnosząc się do kwestii merytorycznych, to uważam, że w znacznej części zajęcia na aplikacji to zwykła strata czasu. Zdarzają się wykładowcy wartościowi, którzy potrafią w sposób klarowny i przystępny potrafią przekazać informacje istotne dla praktyki.

  15. karolka @ Styczeń 6th, 2010 6:29 pm

    a w Krakowie podzielili nas na 2 grupy, każda po ok 300 osob. Liczymy na miejsca siedziące;)

  16. kaja @ Styczeń 6th, 2010 9:44 pm

    u nas są dwie grupy po ok 200 – miejsca siedzące są:-)
    a tak serio – dobra wiadomość: będą praktyki w sądach i prokuraturze, zła – dziekan zrobi wszystko aby kolokwium roczne było ustne! Testy na iuriście tym razem nie pomogą:-(

  17. Rob @ Styczeń 6th, 2010 10:13 pm

    był ktoś dziś w grupie A w OIRP w Kraku?

  18. Kamil Rawa @ Styczeń 6th, 2010 10:28 pm

    kaja: coś wymyślimy ;)

  19. zet @ Styczeń 6th, 2010 11:06 pm

    z sygnaturami?i nikt nie parsknął śmiechem? :)

  20. powpowpow @ Styczeń 7th, 2010 12:13 am

    „uważam, że w znacznej części zajęcia na aplikacji to zwykła strata czasu” – tego nie wiem, ale wiem, że na pewno czekają nas kolejne lata stresu i utraty zdrowia, zwłaszcza że przyjęto dużo osób oraz egzamin wstępny i egzamin kończący aplikację będą „wyjęte” spod władzy samorządu. między tymi egzaminami czeka nas trudny etap. wykładowcy jak to wykładowcy, każdy z nas wie jak jest – wszystko zależy od człowieka. będę się uczyć ile dam radę (chociaż jakbym miał w tej chwili uczyć się na zwykłe kolokwium na studiach, to chyba bym się porzygał). sygnatury na pamięć? ok, zależy ile na dany przedmiot, 20, czy 200? mam tylko nadzieję, że jak będzie na aplikacjach jakiś z góry zaplanowany „przesiew”, to nie będzie on polegać na śrubowaniu poziomu do granic. w końcu bez przesady, nie mamy już 19 lat i większość jest w miarę ogarnięta.

  21. Karolina Legierska @ Styczeń 7th, 2010 9:33 am

    Czy ja wiem czy aplikacja to strata czasu? wczoraj mieliśmy zajęcia z cywila w OIRP w W-wie i całkiem fajne, bardzo praktyczne. Myślę, że poziom będzie wysoki.

    Cd zajęć w sądach – może jest dobre dla osób, które nie pracują, też zależy jak się trafi – głównym powodem jest ponoć brak protokolantów – a to też uważam za stratę czasu.

  22. do przedpiścy @ Styczeń 7th, 2010 9:34 am

    Może być i 200 sygnatur nawet do jednego artykułu kc czy kpc. Zresztą sami zobaczycie, jak będziecie pracować w kancelarii.

  23. voytuś @ Styczeń 7th, 2010 9:46 am

    Całoroczne koło ze wszystkich przedmiotów to jakaś idiotyzm. Podobno ma być tak, że jak się nie zaliczy jednej części to kolokwium trzeba będzie pisać jeszcze raz. Absurd!!

  24. Kate Samo Zło @ Styczeń 7th, 2010 10:52 am

    do voytuś:

    to taki przedsmak egzaminu koncowego. zanim do niego dojdziemy, bedziemy juz mocno zaprawieni w bojach. o ile nie polegeniemy w trakcie ;)

    odnosnie zajec – ja rowniez nie uwazam ich za strate czasu. wyglada na to, ze OIRP w Warszawie postarala sie o naprawde wysoki poziom.

  25. elin @ Styczeń 7th, 2010 1:09 pm

    do Krysa:

    mam pytanie, skąd masz informacje o tym, że zajęcia będą odbywać się w piątki od rana?
    i jeszcze jedno pytanie; czy wiesz może czy jutrzejsze spotkanie to tylko slubowanie czy po nim mają już rozpocząć się jakieś zajęcia??

  26. jarmusz @ Styczeń 7th, 2010 1:37 pm

    a w poprzednich latach ile było kolosów w ciągu jednego roku?, tak samo 1 na koniec?.

  27. bleblak @ Styczeń 7th, 2010 3:17 pm

    ladnie sie odwdzieczyliscie koledze Bakalarzowi za tekst, ktory napisal. dla mnie umiejetnosc poprawnego pisania jest wazna, ale czepianie sie na forum kwestii jezykowych, jest ponizej poziomu. to przypomina klimaty rodem z forum onetu. niech ta strona odroznia sie pod tym wzgledem na plus. podejrzyjcie sobie angielskie strony, na ktorych mozliwe jest wypowiadanie sie na forach – tam w jednym na kilkadziesiat albo i rzadziej wpisów ktos dopiepsza sie do kogos. a jezeli chodzi o mnie to jutro slubuje w Warszawie w Kongresowej i nie jestem happy bo zostawilem daleko stad moj garnitur. mam nadzieje ze bramkarze mnie wpuszcza:)

  28. mix @ Styczeń 7th, 2010 3:45 pm

    Kolego blebak – jeżeli pisze się w takim stylu i chełpi, że jest się doktorantem na Wydziale Prawa we Wrocku to trudno się nie czepiać. A ta „sędzina” razi na odległość.

    A to właśnie chyba poprawność językowa powinna wyróżniać to forum, nieprawdaż?

  29. Piotr Konieckiewicz @ Styczeń 7th, 2010 3:54 pm

    @ mix

    Kolega nie chełpi się, że jest doktorantem na uniwersytecie we Wrocławiu. Po prostu prosiliśmy naszych autorów o napisanie kilku słów o sobie, żeby zamieścić to w stopce pod artykułem. Mnie akurat cieszy sukces kolegi Tomka, bo mimo, że ma wiele obowiązków na głowie to nadal pomaga nam przy rozwijaniu serwisu. Jeśli masz ochotę to również możesz opublikować na naszych łamach swoje przemyślenia, a wtedy wpiszemy Ci w stopce co tylko zapragniesz i dzięki temu Twoje sukcesy też będą widoczne :)

    Ja też uważam, że czepianie się słówek jest poniżej krytyki. Każdemu może się zdarzyć jakiś błąd językowy. Błędy ortograficzne czy stylistyczne zdarzają się często w innych serwisach internetowych, w gazetach, a nawet w pozwach dlatego nie wymagajmy super-poprawności językowej od serwisu tworzonego niekomercyjnie. Od zawsze wydawało mi się, że to treść powinna być ważniejsza od formy.

  30. mix @ Styczeń 7th, 2010 4:51 pm

    Każdy ma swoje zdanie. Według mnie stwierdzenie np., że „Zrozumiałem jedno, że egzamin na aplikację z progiem 66 % był pomyłką” – jest śmieszne. Tu nie chodzi o formę, ale treść. Łatwo jest krytykować prawda? w czym są lepsi ludzie, którzy uzyskali np 80%? lepiej wkuli przepisy:)

    albo „Prawdziwy kontakt z żywym prawem ograniczył się jedynie do patronatu” – czegoś tu nie rozumiem. Czym różniłyby się grupy nawet 50-osobowe? A gdzie można mieć „żywy” kontakt z prawem, jak nie przy jego stosowaniu? co znaczy „jedynie do patronatu”? jak ktoś chce znajdzie takiego patrona, że się u niego wiele nauczy.

    Ludzie czepiają się dlatego, że sam przekaz tegoż artykułu jest jednoznaczny. Autor wyłącznie narzeka.

  31. no name @ Styczeń 7th, 2010 4:54 pm

    Nie jest tłumaczeniem się, że każdemu może zdarzyć się błąd językowy. Czy szanowny pan aplikant radcowski I roku zdaje sobie sprawę, że przez błąd językowy przed sądem może przegrać sprawę? Też się będzie tłumaczył przed sędzią, że treść jest ważniejsza od formy?
    Błędy ortograficzne może się i zdarzają w innych serwisach internetowych, ale Wy za pół roku będziecie występować przed sądem, i raczej od człowieka mającego wyższe wykształcenie wymaga się poprawności językowej.

  32. Esri @ Styczeń 7th, 2010 7:02 pm

    Jezu, ktoś w końcu zwrócił na to uwagę! Ludzie – jesteście w końcu elitą! Uczcie się pisać.
    Na iurista.net nie było chyba dotychczas tekstu bez błędów interpunkcyjnych! (Tak, tak – jest coś takiego)
    Zajrzyjcie do podręczników (nie tylko prawnicze istnieją, o dziwo!) i przypomnijcie sobie, czym są zdania złożone i co się z nimi robi! (Podpowiem: rozdziela przecinkami)

  33. ona @ Styczeń 7th, 2010 7:07 pm

    Mnie najbardziej w tym artykule razi to: „Najwyraźniej ani magister z nauk prawnych, ani uzyskanie wpisu na listę aplikantów radcowskich nie zmienia człowieka. Czy jednak na pewno?”.

    Jeden egzamin czlowieka nie zmienia. Troche pokory by się przydalo.

  34. Magda @ Styczeń 7th, 2010 8:43 pm

    Panie Kamilu – z opowieści prawników „starej daty”. Tych, którzy na dźwięk/widok słów: „radczyni”, „sędzina”, „adwokatka”, „psycholożka” w pierwszej chwili nie rozumieją ich znaczenia.
    Owszem, w gazetach i TV roi się od błędów, ale czy to oznacza, że iurista.net równa w dół?

  35. Kate @ Styczeń 7th, 2010 8:43 pm

    do bleblak:

    byc moze ludzi tutaj bledy kolegi Bakalarza nie razilyby az tak, gdyby wykazal sie on odrobina pokory i w powyzszym artykule nie „dowalil” innym, ze dostali sie przypadkiem. on oczywiscie w pelni zasluzyl na ten status, i tylko reszta motlochu jest bee.

  36. przypadek @ Styczeń 7th, 2010 11:55 pm

    Osoby przypadkowe które się dostały, to takie, które w sobotę rano wyszły z zamiarem zakupienia bułek na śniadanie, a dostały się na aplikację.

  37. Karolina @ Styczeń 8th, 2010 9:09 am

    @Kate – zgadzam się w 100%. Wrzucacie wszystkich do jednej beczki jest nie na miejscu.
    @ Przypadek- a ilu takich jest? niechby nawet 100 na cały kraj. Nie rozumiem tego narzekania, moim zdaniem wszystko zweryfikuje rynek. Mam wrażenie, że Ci, którzy narzekają na tych „przypadkowych” po prostu obawiają się o pracę, w dalszej kolejności o klientów, itp. Jeżeli jesteście dobrzy (lepsi) dacie radę.

    A dziś ślubowanie w W-wie:) Nie będę narzekać, nawet ich pochwalę – tutejsza OIRP jest całkiem nieźle zorganizowana, mimo ogromnej ilości osób. Dodam jeszcze, że Przewodniczący Wydziału Cywilnego SA w W-wie o sędzinie nie wspominał, o sędziach i owszem:)

  38. Jacques J. @ Styczeń 8th, 2010 9:51 am

    A mnie interesuje, po czym kolega Bakalarz wnosi, że większość osób na tej sali (a sam na tej sali się znajdowałem w tym samym czasie co kolega) dostała się na aplikację przypadkowo? Kolega może rozmawiał ze wszystkimi? Może chociaż z przytłaczającą większością? Bo mnie kolega nie pytał, czy jestem na tej sali w efekcie przypadku, czy też w efekcie „z góry powziętego zamiaru”?

    Natomiast co do znudzenia na sali, to owszem, było. A i nic w tym dziwnego. Wykład na I roku aplikacji, moim zdaniem, nie powinien wyglądać jak zajęcia na I roku studiów. A niestety pani sędzia Biedroń zaczęła od podstaw z podstaw: lex retro non agit (a i to nie zawsze), lex posterior derogat legi priori. Fakt, trochę mnie to rozczarowało, ale absolutnie z tego faktu oraz z faktu, że oprócz przepisu należy znać także orzecznictwo (a trzeba, bo przy pisaniu pism procesowych niejednokrotnie jest ono nieodzowne) nie udało mi się w żaden sposób wyciągnąć wniosku, że większość osób na sali dostała się przypadkowo. Byłbym zatem niezmiernie wdzięczny, gdyby kolega Bakalarz zechciał na tę okoliczność przedstawić nam, w jakiż to sposób doszedł do tego, nie obawiajmy się użyć tego sformułowania, wielkopomnego wniosku.

  39. adwoka-cina @ Styczeń 8th, 2010 10:05 am

    ho ho, gdyby wyroki wydawaly sedziny, a nie sedziowie mielibysmy niewaznosc postepowania :)

  40. przypadek @ Styczeń 8th, 2010 12:04 pm

    Ale to taki żart miał być z tymi bułkami, bo ja wyszedłem akutat po chleb i sie dostałem.

  41. Kate @ Styczeń 8th, 2010 12:25 pm

    no dobra, to ja tez sie przyznam – wyszlam tamtego dnia przypadkiem w bialej bluzce, zobaczylam tlum ludzi i zostalam przez niego wciagnieta

  42. kala @ Styczeń 8th, 2010 4:10 pm

    Kazano Wam wstać?:) no cóż u nas każdy na to wpadł…sam:D

  43. Anonim @ Styczeń 9th, 2010 11:16 pm

    Wrażenie przyjemne mieli krakowscy aplikanci, gdzie wspomniano o dorabianiu na taksówce, bo przecież radcy już głodem przymierają, więc rozpoczynający zajęcia podzielili się z nami swoimi złotymi myślami…
    Co do poziomu, który porusza autor, to umówmy się. W każdej grupie zawodowej są artyści i miernoty i tak pozostanie do końca świata. Są świetni kreatywni księgowi i melepeci, których działalność przypomina rzeźbienie w g…wnie. Są muzycy soliści, są tacy, którzy jakby nie orkiestry symfoniczne słabszej reputacji musieliby znaleźć sobie inne zajęcie. Tyle, że o ich pracy i zawodowej przydatności nie decyduje jakaś Rada i Bóg wie kto jeszcze, a weryfikuje ich rynek – dobrzy dostają pracę, bo są najlepsi z tych co się o nią ubiegają.

  44. anonimek @ Styczeń 10th, 2010 1:08 pm

    Tak tylko przy takim przyroście solistów nawet najlepsi kiedyś padną z głodu. Nie może być tak że co druga osoba w Polsce jest prawnikiem. Po prostu nie trzeba tylu prawników. Są oni zbędni. Co roku przyjmowanych na wyższe uczelnie jest około 20 tysięcy osób które chcą zostać adwokatem. Do wielu to naprawdę nie dociera. Co z tego że będziesz solistą jak zarobisz 1/3 tego co osoba po zawodówce.

    Według mnie głównym problemem są studia, które są za długie, nie przygotowują do zawodu. Po za tym przyjmuje się zbyt dużo studentów i prawe każdy z nich je kończy.

    „a weryfikuje ich rynek” – w takim tłumie to chyba będzie przypadek rządził. Ja mam nadzieje że zweryfikują nas sprawiedliwe kolokwia chociaż wydaje mi się że weryfikacja powinna być na studiach w pierwszych 3 latach, a nie teraz. No ale takie mamy czasy……

  45. powpowpow @ Styczeń 10th, 2010 3:07 pm

    do 22: Może być i 200 sygnatur nawet do jednego artykułu kc czy kpc.

    Jeżeli znajdziesz 200 rozniacych sie od siebie wykladnia orzeczen do jednego artykulu, to kupie ci Chiny.

  46. no name @ Styczeń 10th, 2010 4:43 pm

    Niby dlaczego mam szukać? W tym zdaniu co napisałem, nic nie wspomniałem o różnych wykładniach orzeczeń do jednego artykułu.
    Umiesz czytać ze zrozumieniem?

  47. powpowpow @ Styczeń 11th, 2010 4:42 pm

    „Może być i 200 sygnatur nawet do jednego artykułu kc czy kpc. Zresztą sami zobaczycie, jak będziecie pracować w kancelarii.”

    „Umiesz czytać ze zrozumieniem?”

    dlaczego robisz do mnie przytyk, ze niby czytanie ze zrozumieniem? a w nos chcesz? ;]
    napisales glupio, nie moja wina.
    nic nie wspomniales o roznych wykladniach, racja. ale o co ci w takim razie chodzilo?
    PRACUJAC W KANCELARII (sorry, bankowo nikt poza toba tutaj nie pracuje w kancelarii, wiesz, KANCELARII! pff!) piszesz 200 orzeczen do jednego przepisu? i wpisujesz te sygnatury, nie wazne, ze rozstrzygniecia sa identyczne? no zastanow sie sam.
    nawet jak mialbym ich 200 i jakis uzasadniony interes, zeby argumentowac iloscia (nie zawartoscia), to pewnie na 10 bym skonczyl.
    bardziej lopatologicznie nie potrafie, wybacz.

    ps. moze naucz sie pisac ze zrozumieniem?

  48. do przedpiścy @ Styczeń 11th, 2010 5:46 pm

    do powpowpow – co jest głupiego w zwrocie – „Może być i 200 sygnatur nawet do jednego artykułu kc czy kpc. Zresztą sami zobaczycie, jak będziecie pracować w kancelarii.”
    Jednak nie potrafisz czytać ze zrozumieniem, kiepski prawnik z Ciebie. Stwierdziłem po prostu fakt, iż niektórych artykułów w kc czy kpc dotyczy bogate orzecznictwo i tylko tyle, a że Ty uważasz inaczej, to już inna sprawa. Nie wiem po co dorabiasz całą ideologię na ten temat. Poza tym nie pracuję w kancelarii, więc chyba nie do mnie ten przytyk.
    Zamiast aroganckiego wpisu, może jednak przyznasz rację, iż może być 200 sygnatur dotyczących jednego przepisu prawa, bo tylko o ten fakt chodziło?

  49. powpowpow @ Styczeń 12th, 2010 1:38 am

    wiesz, gdybys nie nawiazywal do mojej wczesniejszej wypowiedzi, to spoko. w oderwaniu od niej twoj wpis nie zawiera niczego glupiego. moze masz troche bledne przekonanie o bogactwie polskiego orzecznictwa. nie wiem, byc moze jestes prawnikiem ze stanow, tam ponoc jest inaczej ;]. rispekta!
    niestety – nawiazales i to mimo tego, ze twoje zlote mysli byly totalnym banalem. do jednego art. znajde ci nie 200, ale 2000 i wiecej orzeczen. szkoda, ze wiekszosc z nich bedzie powieleniem max 10-20 (tak na oko powiedzmy) rozwiazan.
    paluj sie sam ze soba, mi juz starczy.

  50. Przemo @ Styczeń 13th, 2010 9:34 am

    Kolega zapewne miał na myśli wyrywek sygnatur dostępny na Lexie. Od razu mogę powiedzieć, że na poziomie sądu rejonowego (a także okręgowego) nic poza Lex w tej materii nie jest potrzebne – ot sędziowie też korzystają z Lexa, i na pewno nie będą mieli wielkiej ochoty poszukiwać egzotycznych orzeczeń, na których wsparłeś swoją argumentację w piśmie procesowym.
    Ponadto duża cześć z nich się zdezaktualizowała (polecam zapoznanie się z „sygnaturami” dotyczącymi np. zagadnienia wypowiedzenia umowy najmu na czas określony lokali)
    Zresztą przykładowo moja wiedza wyniesiona z przedmiotu Teoria i Filozofia Prawa nie pozwala mi przyjąć argumentacji dużej części takich orzeczeń, skoro zakładają one istnienie takiego potworka jak „wykładnia językowa”:D Kto skończył TiF pod dziekanem Toborem, wie o czym mówię. Dla reszty – nasz profesor nie uznawał, i nie uznaje dalej, podziału na wykładnie: językową, systemową, celowościową itp, powołując się skadinąd słusznie na zachodnią literaturę prawniczą.

  51. asia @ Styczeń 13th, 2010 12:48 pm

    wasze dyskusje są po prostu beznadziejne, szkoda normlanie czytać. już nie będę. Zupełnie inna była intencja pomysłodawców serwisu, a tu każdy chce się wykazać jaki jest mądry i obraża pozostałych. Rozumiem, że jesteście wściekli że poza wami dostało się tyle osób, ale z drugiej strony może właśnie dlatego wam też to się udało ( że było łatwo). Z wiedzą i elokwencją i tymi podobnymi wstrzmajcie się, sale rozpraw będą na pewno dużo lepszym miejscem.

  52. kaja @ Styczeń 13th, 2010 9:14 pm

    @Asia
    popieram całkowicie post koleżanki

  53. powpowpow @ Styczeń 14th, 2010 10:40 am

    ja tez popierdam asie i czuje sie zawstydzony. i to nie jest ironia. latwo sie unosze, bo trudno mi sie przyzwyczaic do tego, ze dyskusje na forach sa zazwyczaj dziwne. dla zalozycieli serwisu szczere dzieki.

  54. little @ Styczeń 14th, 2010 12:02 pm

    byłam zasmucona czytając niektóre komentarze. autor przedstawił swoje stanowisko i miał do tego prawo. możemy z nim o tym dyskutować, ponieważ nam do tego daje prawo forum i możliwość zamieszczania komentarzy; ale nie zapominajmy, że ślubowaliśmy kierować się zasadami etyki radcy prawnego, a te nie obejmują prawienia sobie złośliwości.

  55. ania @ Styczeń 16th, 2010 10:45 am

    Moja opinia dotycząca tegorocznego naboru jest taka
    Polak to nawet jak mu coś wychodzi to i tak narzeka.
    Mimo, że dostało się w tym roku dużo osób, planów całkowitego zniesienia egzaminów, którą wypadkową (jeżeli by to nastąpiło) będzie zniesienie patronatu lub stworzenie ogromnych grup patronackich – to i tak duża grupa osób żałuje że w tym roku nie zdawała tego egzaminu.
    Z liczby punktów zdobytych przez poszczególne osoby podczas tegorocznego egzaminu wynika, że poziom osób, które się dostały jest mniej więcej zrównany.
    Test był łatwy A różnice w punktach wynikają głównie z niedoczytania przez niektórych ustaw z mniej głównych dziedzin prawa.

  56. agent smith @ Styczeń 19th, 2010 7:26 pm

    wracam po paru miesiącach nieobecności. Panie twórco artykułu- Pani sędzina to żona sędziego!!!! Prawidłowa forma to Pani Sędzia .To tyle :-) Pozdraiwam

  57. Kamil Rawa @ Styczeń 19th, 2010 7:29 pm

    agent smith: przeczytaj komentarze powyżej ;) cały iurista, aż wrzał od kłótni na ten temat ;) nie zaczynajmy tego od nowa… proszę… ;)

  58. agent smith @ Styczeń 19th, 2010 7:31 pm

    Oczywiście to nie jest wytykanie, tylko zwrócenie uwagi błąd. W sumie jeszcze błędy nam się wybacza:-)Zero złośliwości!

  59. agent smith @ Styczeń 19th, 2010 7:31 pm

    ok przeczytałem :-) Sorka hehehehe. Pozdrawiam!

  60. Bert @ Styczeń 26th, 2010 4:06 pm

    Drogi kolego Bakalarz, żal mi trochę, że towarzystwo na forum tak napomstowało na Ciebie. Mylić się wszakże jest rzeczą ludzką.
    Żal mi też jednak tego prawniczego narybku, który będzie się musiał o Ciebie otrzeć na studiach…
    Piszesz, że egzamin na aplikację z progiem 66 % był pomyłką…i uzurpujesz sobie prawo do oceniania.
    Być może delikwent z 67% będzie w przyszłości lepiej sobie radził niż osoba ze świetną pamięcią do testów. Co mądrzejsi dydaktycy nie kryją, że mieć kodeks w palcu to fikcja, trzeba mieć palec w kodeksie i wiedzieć, gdzie go umieścić (sic!) Tym bardziej w naszej którejś tam RP, kiedy ustawodawca ma problemy chociażby z redakcją ustaw, nie wspominam o ich meritum.

    A zatem życzę trochę pokory i wysiłku w pracy dydaktycznej, żeby Twoi studenci nie musieli się martwić tylko o te magiczne %. Prawo wszakże to nie totolotek. Pozdrawiam

  61. Ina @ Styczeń 26th, 2010 5:32 pm

    Jacques J.
    Uważam dokładnie tak samo.

    A do autora mam tylko jedno pytanie: skoro jesteś na doktoracie to po co ci aplikacja? No chyba, że tylko po aby narzekać i krytykować jak sam trafnie zauważyłeś! Albo żeby chełpić się swoim statusem przed znajomymi. Sama jestem w grupie osób, o których wspomniałeś wyżej i wcale nie odnoszę wrażenia żeby ktokolwiek znalazł się tam przez pomyłkę! Może zmienię swoje zdanie kiedy na następnych zajęciach usiądę obok np. ciebie.

  62. Hegel @ Styczeń 26th, 2010 9:41 pm

    „Być może delikwent z 67% będzie w przyszłości lepiej sobie radził niż osoba ze świetną pamięcią do testów. Co mądrzejsi dydaktycy nie kryją, że mieć kodeks w palcu to fikcja, trzeba mieć palec w kodeksie i wiedzieć, gdzie go umieścić (sic!) Tym bardziej w naszej którejś tam RP, kiedy ustawodawca ma problemy chociażby z redakcją ustaw, nie wspominam o ich meritum”

    No tak, idąc tym tropem pozwólmy magistrowi prawa na wszystko. Nie ważne że osiągną próg 21% pytań testowych. Może on też będzie dobrym i skutecznym prawnikiem. Może student medycyny na finiszu, który ma nie wielkie pojęcie o medycynie, może będzie świetnym lekarzem. Może architekt który nie ma pojęcia o projektowaniu będzie świetny i jego projekty w przyszłości wybudowane się nie zawalą. Co za chaos. Wydaje mi się że żaden inteligentny magister prawa nie powinien takich głupot pisać. Skoro dla ciebie znajomość kodeksów to nic takiego – chłopcze to ich się naucz i zdaj na 90%. Nikt ci tego nie zabrania. Nie wszystko można mieć w życiu bez ciężkiej pracy. Nie wszystko tatuś może załatwić.

    A ja będę bronił pana „na doktoracie”. Będąc na zajęciach zauważyłem, że leniuchy i fuksiarze najbardziej się cwaniaczą i popisują. Zdobył taki 102 pkt i już wielki aplikant adw. i z patronem nie ma problemu bo jest nim jego tatuś. Widzę, że rynek już powoli weryfikuje.

  63. Bert @ Styczeń 27th, 2010 12:26 am

    Do Hegel. Tylko po co się uczyć kodeksów…Panie Hegel. Być może twoja wiedza w tym zakresie ogranicza się wyłącznie do zakuwania kodeksów, ale kiedyś zobaczysz, że należałoby je przede wszystkim umieć stosować. Tego powinno się nauczać na studiach, a nie robić z uniwersytetu fabrykę magistrów, którym proponuje się przede wszystkim skreślanie testów a egzamin ustny jest już egzotyką.
    Proponuję spojrzeć chociażby na Niemcy, gdzie studenci do bólu przerabiają kazusy, bo wiedzą, że na egzaminie państwowym będą się musieli z nimi zmierzyć i pewne mechanizmy na pewno przydadzą się w przyszłości. Lepsze to niż wkuwanie kodeksów i ustaw, ale na pewno i od kadry dydaktycznej wymaga czegoś więcej niż czytania ustaw na zajęciach.
    Jeśli chodzi o głupotę i inteligencję to chyba Cię troszkę poniosło. Nie pisałem, że należy puścić wszystko na żywioł. Sam jestem aplikantem i ze zgrozą patrzę na zajęcia, które dziwnie przypominają te uczelniane.
    A propos medycyny i projektowania nie uczy się wyłącznie zakuwaniem, ale poprzez zajęcia praktyczne, czego na studiach prawniczych niestety zaznać się nie da.
    Co do „doktorantów” to też dostają się na nie cwaniacy, którzy wiedzą, jak funkcjonować w tych feudalnych stosunkach i komu trzeba się kłaniać i uśmiechać.
    A z moim wynikiem nie było aż tak źle, a tatusia posiadam niekorporacyjnego.

  64. Icy @ Styczeń 27th, 2010 12:39 am

    Moim zdaniem nie da się poprawnie stosować kodeksów nie znając ich. To jest po poprostu nie możliwe. Nie mówie tutaj o wkuwaniu każdego przecinka w każdym przepisie, ale ogólne założenia wszystkich (albo przynajmniej większości) trzeba znać bo inaczej nie ma możliwości ich prawidłowego zastosowania. Jasne, że można sobie znaleźć i doczytać – problem w tym, że trzeba wiedzieć czego szukamy.

  65. Bert @ Styczeń 27th, 2010 9:51 am

    I tutaj Icy zgadzam się w 100%. Trzeba wiedzieć czego szukamy i gdzie to można znaleźć

  66. Janusz @ Styczeń 27th, 2010 9:49 pm

    Nieźle……rozumiem, wyścig szczurów po mamone, dokładnie jak w RAT RACE, ale żeby tyle wazwiści i wrogości do jakiegoś czosnku i to zielonego?

  67. Legos for Girls @ Listopad 1st, 2010 1:37 am

    I think youve made some truly interesting points. Not too many people would actually think about this the way you just did. Im really impressed that theres so much about this subject thats been uncovered and you did it so well, with so much class. Good one you, man! Really great stuff here.

  68. iurista.net – darmowe testy na aplikacje prawnicze » Niezbędnik aplikanta – kilka artykułów, które powinieneś przeczytać @ Listopad 28th, 2010 9:50 pm

    [...] Kilka uwag młodego aplikanta radcowskiego z Wrocławia Tym razem pierwsze wrażenia z aplikacji radcowskiej we Wrocławiu. Wpis Tomka Bakałarza, redaktora iuristy. [...]

Skomentuj: