
Jako świeżo-upieczona aplikantka adwokacka, również postanowiłam podzielić się pierwszymi wrażeniami, zarówno z początków szkolenia jak i początków pracy w stolicy. Na I roku aplikacji adwokackiej w Warszawie jest około 960 osób. Z tego względu zostaliśmy podzieleni na grupy po 50 osób. Niektóre zajęcia będą odbywały się w tych „małych” grupach, inne zaś w grupach łączonych tj. po około 150 osób. Zajęcia odbywają się we wtorki i czwartki od16:30 do 19:45, więc nikt nie powinien mieć większego problemu aby połączyć aplikację z pracą.
Samo ślubowanie było całkiem przyjemne. Podczas omawiania kwestii organizacyjnych, każdy mógł skorzystać z miejsce siedzących. Tego samego dnia dostaliśmy legitymacje. W czwartek mieliśmy zajęcia organizacyjne, na których naprawdę miła pani kierownik szkolenia udzieliła nam wielu przydatnych informacji dotyczących patronatu, zgody na zatrudnienie, usprawiedliwiania nieobecności na zajęciach, praktyk i kilku innych, nie mniej ważnych spraw. Większości z nas podobało się zwłaszcza pozytywne nastawienie osób prowadzących do naszego rocznika. We wtorek mam pierwsze zajęcia merytoryczne, więc zobaczymy jak to wszystko się ułoży. W tym roku zapowiedziano nam dwa kolokwia. Pierwsze – 23 lutego, zaś drugie – obejmujące praktycznie cały materiał zostało zaplanowane wstępnie na 23 grudnia.
Przejdźmy jednak do kwestii pracy zarobkowej. W chwili obecnej pracuję w dwóch kancelariach prawnych (każda na pół etatu). Pracę zaczynam od 8:30 i pracuję do godziny 19. Licząc dojazdy, to właściwie nie ma mnie w domu od 8:00 do 20:00. Codziennie. Zarabiam stosunkowo mało, ale wystarczy, żeby się utrzymać. Największym plusem tej całej sytuacji jest intensywny rozwój zawodowy. W obu miejscach pracy już pierwszego dnia otrzymałam mnóstwo ciekawych spraw do zrobienia. Najpierw, niejako na rozgrzewkę, kilka prostych wniosków, następnie, wniosek o ułaskawienie, pozew, zawiadomienie o przestępstwie a potem jeszcze kilka innych pism. Może zabrzmi to humorystycznie, ale w tym pierwszym tygodniu w Warszawie nie zjadłam ani razu obiadu, bo po prostu nie mam kiedy (musiałabym to zrobić w tramwaju:P). Nie mam na nic czasu poza pracą, ale nie narzekam, a wręcz przeciwnie – jestem bardzo zadowolona. Małymi krokami, aczkolwiek konsekwentnie dążę do osiągnięcia mojego celu.
Z chęcią przeczytam, jak wyglądały te pierwsze dni u Was.
Pozdrawiam :)










„Większości z nas podobało się zwłaszcza pozytywne nastawienie osób prowadzących do naszego rocznika.”
czyzby sie zmowili? na radcowskiej w Wawie jest to samo. na slubowaniu bylo tak slodko i milo, ze nie tylko ja, lecz rowniez i moi znajomi zaczeli wietrzyc w tym jakis podstep. nie wierze w ich dobre intencje, ubezpieczaja sie PR-owo, zatem planuja odsiew :)
U nas w Krakowie na radcowskiej też było miło:) i śmiesznie-zwłaszcza z wyborem starosty i vice-starosty I grupy. Od razu też zapowiedziano że końcowy egzamin ma na celu odsiew rzeszy aplikantów. Ale to chyba nikogo nie dziwi. Poza tym nie bądźmy zaskoczeni- czy ktokolwiek kiedykolwiek wierzył w dobre intencje władz samorządowców w stosunku do aplikantów?
Iga nie bardzo rozumiem o jakim końcowym egzaminie piszesz bo jak radcowskim (po 3 latach) to co mają do tego intencje samorządowców :)
@ porzeczka
dziękuje, że postanowiłaś się podzielić swymi wrażeniami ze „startu” aplikacji, dla mnie (może również dla innych) patrzącego na Was z perspektywy studenta, są one ciekawe i mogą być lekcją na przyszłość
pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego
Na rozpoczęciu aplikacji notarialnej w Lublinie też było sympatycznie :) Zdziwiona byłam jednak małą iliścią aplikantów. Dostało się w tej izbie 145 osób, a jest ostetcznie na I roku 61. Dodam jeszcze, że w Lublinie wszyscy aplikanci mają patronów, niestety najczęściej pozaetatowych.
Samo rozpoczęcia trwało krótko bo zaraz był już wykład z pr. cywilnego ;)
W łodzi na początku całej „ceremonii” jeden z mówców oznajmił, że egzamin na aplikacje był tak banalny, że mogłoby go wcale nie być i że nie mamy się z czego cieszyć bo na aplikacji to zweryfikują. Na początku stycznia postanowili, że kasę za aplikację trzeba wpłacić do 28 stycznia i dali do zrozumienia, że nie ma możliwości rozłożenia na raty, więc jak ktoś nie ma tych 4 tysięcy to dowidzenia. Wszystko więc zapowiada się bardzo optymistycznie…
Pozwolicie, że też coś napiszę. Otóż – wrażenie ze ślubowania – niebotyczne. Tyle młodych ludzi a ja taki stary! Jezu… co ja tutaj robię. Potem – chwila rozmowy z kilkoma osobami: „No wiesz, my studia skończyliśmy w zeszłym roku” – I znowu – Jezu…. a ja 8 lat temu!!! A teraz najśmieszniejsze – plan wykładów: Historia adwokatury i … od razu kolokwium! Pokazałem swojej szanownej małżonce ze stwierdzeniem – Zobacz czego będę się uczył. Moja szanowna p. mecenas, zresztą: „A po co wam historia adwokatury? I to jeszcze z adwokatami jako wykładowcy? Kurde – za cywila się brać z SSA a nie o jakichś pierdołach!”
No właśnie – o pierdołach. A potem będzie kolokwium i pytanie: „A proszę łaskawie podać datę urodzin …….” – i będzie ból.
Tak już poważnie i na koniec – nie wróżę wielu osobom skończenia aplikacji. Nie dlatego że jestem zawistny, czy komuś źle życzę. Po prostu moi drodzy, czas nie ten. Rada nie może sobie pozwolić na wpuszczenie na rynek warszawski 900 nowych adwokatów. Po prostu nie może sobie pozwolić. A pamiętajcie, że kolokwia wewnętrzne są organizowane przez radę – i to wtedy będą odsiewać. Zobaczycie.
Tymczasem powodzenia szanownym koleżankom i kolegom!
A w zielonej górze na aplikacji radcowskiej w dniu 21 grudnia odbędzie się USTNY egzamin kończący rok szkoleniowy :-) To taka nowość, bo zawsze po przerobionym bloku tematycznym było kolokwium… czyżby planowali odsiew?? pozdrawiam
hej,a napisze ktos jak to ma wygladac na adwokackiej w Zielonej?
a ja pozdrawiam adwokacką z Zielonej Góry :) wczoraj wróciliśmy z 3 dniowego wyjazdowego szkolenia, było przesympatycznie i integracyjnie ;))
do marszałek:)
No proszę Cie-tak daleko w przyszłość jeszcze nie wybiegam. I można było się domyślić ze chodzi o kolokwium kończące I rok aplikacji gdzie samorządowcy mają dużo do powiedzenia w związku z wewnętrznym egzaminem….
Kolokwium 23 lutego? za miesiac? ze czego lol….
w Poznaniu na adwokackiej trzeba było zapłacić do 1 grudnia!
ślubowanie było przed świętami i prócz chaotycznego planu do końca czerwca, nic wiecej nie wiadomo.
pierwsze zajecia w ten piątek, wiec zobaczymy.
zrobili nam 6 grup po ok 30 osob, wiec nie jest tak źle. Wieksze wyklady będą dla wszytskich grup na raz, a potem w 2-3 grupach na raz. zobaczymy jak to wyjdzie. :)
a w krakowie nawet planu zajec nie ma;/
a my w Wawie na notarialnej inaugurację mamy 14stego stycznia… zobaczymy, czy też będzie milusio.. obawiam się, że możemy usłyszeć kilka cierpkich słów (rzecz jasna powiedzianych w zawoalowany sposób)
do Karolka: czy ja dobrze pamiętam, że jesteś na radcowskiej? Jeśli tak, to plan zajęć masz tutaj:
http://www.oirp.krakow.pl/PlanSzkoleniaNaI.html
szkoda tylko, że nie podali nr sal, w których one będą;) Pewnie w tych, w których mieliśmy ślubowanie;)
asienkan: Dziekuje Ci bardzo za ten plan, musieli go chyba calkiem niedawno wrzucic;-)
23 lutego kolokwium z historii adwokatury i chyba (bo jakoś po otrzymaniu dokładnego programu zajęć straciłam 100% pewność) z etyki. Jutro mam pierwsze zajęcia merytoryczne. I bardzo ciekawa jestem jaki będzie poziom.
porzeczko, proszę Cię, dbaj o siebie. praca 11godz/dobę, nauka po nocach, brak obiadu w ciągu tygodnia – w którymś momencie zabraknie Ci sił. trzymam za Ciebie kciuki i proszę o rozwagę. przynajmniej na ten obiad znajdź czas:))
przyłączam się do apelu. porzeczko bo w którymś momencie organizm odmówi posłuszeństwa
Porzeczka – pracujesz w kanc. adwokackich?
Kurcze, little ma rację, przynajmniej obiad zjadaj. Wiem jak to w kancelariach jest, czasem młyn taki, że nie ma na nic czasu, ale trzeba walczyć. Tym bardziej jak masz umowę o pracę – to pewne prawa masz:)Nie daj się zbytnio wykorzystywać:)
No chyba, że u radców jest tak dobrze – bo i umowy chcą podpisywać, nawet na cza nieokreślony i płacą nieźle, zwłaszcza w W-wie:)
Pozdrawiam ciepło:)
czy ktoś z aplikantów adwokackich I roku w Rzeszowie miał zajęcia?wiadomo coś odnośnie planu zajeć?
dziękuję za troskę:)) staram się dbać jak mogę o siebie:))
tak, pracuję w kancelariach adwokackich, a co do braku obiadu, to on bardziej wynika z tego, że ja akurat w „porze obiadowej” jestem w drodze między jedną a drugą kancelarią.
jak mawiają w moich stronach „no pain, no gain”:)) Ale jedz coś:))))
a mówili co-ś u Wa-s o k-onk-ursie krasomo-wxczym?
u nas w bydgoszczy jutro rozpoczyna sie konkurs i nasza obecnosc na nim jest obowiazkowa
Porzeczko- a mnie jest Ciebie bardzo żal- nie ma nic humorystycznego w tym, że przez tydzień nie jadłaś obiadu, to raczej przykre. W ogóle niedobrze mi się robi, gdy widzę wpisy ludzi zafascynowanych tym, że pracują po 12 h na dobę, nie mając nawet przerwy na lunch- ludzie trzeba walczyć o siebie i swoją godność.
Dzisiaj na drugim spotkaniu rada w łodzi postanowiła zrobić z nas … listonoszy!!! Każdy dostał po 3 listy i musi je dostarczyć do różnych kancelarii na terenie rady. Jaja sobie robią.
do Keit: dla jasności, ja wcale nie jestem zafascynowana pracą po 12 h na dobę, choć sama pracuję 9. I obecnego stanu nie traktuję jako docelowego, a raczej bardziej przejściowy. Co nie zmienia faktu, że jestem zadowolona z tego gdzie pracuję i czym się zajmuję. Nie traktuję aplikacji jako „kolejnej podyplomówki” gdzie nie bardzo obchodzi mnie ile się nauczę, a liczy się dla mnie tylko dyplom. Nie robię aplikacji dla papierka. Dla mnie aplikacja jest właściwie jednym z głównych i zarazem najlepszych momentów, gdy można zdobyć wiedzę praktyczną i to w szerokim zakresie i zarazem przekonać się czy nadaje się do tego zawodu. I ja właśnie tak chcę wykorzystać ten czas. Z pełnym szacunkiem dla wszystkich aplikantów pracujących w różnych miejscach, to mnie nie zadowala praca, w której kontakt z prawem jest mały, żeby nie powiedzieć nikły. Nawet gdy ma się przerwę na lunch, dużo się zarabia i pracuję 8 h/dobę.
W jednej z kancelarii w których pracuję, dziennie przychodzą co najmniej dwa maile z cv od aplikantów. I to nie tylko tych zaczynających, ale i starszych. Więc pomimo tego, że moją obecną sytuację traktuję jako przejściową, to jestem zadowolona. Znalazłam samodzielnie pracę w kancelarii adwokackiej, gdzie w dodatku naprawdę dużo się uczę, a nie parzę kawę.
porzeczko – pisze to bez cienia zlosliwosci czy pretensji – dzieki takim ludziom jak Ty kraza pozniej mity, ze „aplikant jesc i spac nie musi”. jestem zdania, ze absolutnie nic nie jest warte poswiecenia zdrowia czy zycia prywatnego. trzeba zachowac minimum – jak to ktos wyzej ladnie ujal – godnosci i dystansu do pracy. dla mnie lunch jest swietym i nienaruszalnym prawem :)
hmm nie macie wrażenia, że praca w dwóch kancelariach na raz to zabieranie miejsca tym którzy nie mają pracy w żadnej? :>
Nie jest dziewczyna na emeryturze Jeszcze zdąży wypocząć
Dobrze ze dużo pracuje i się uczy
Takie czasy To nie PRL kiedy było 3 aplikantów na roku
Trzeba się nieźle narobić żeby coś osiągnąć
Za to potem będzie mieć łatwiej
Do administratora : Super byle więcej takich wywiadów pokazujących ludziom, że jak się chce to można
Do niektórych komentujących:
To strona o nas (aplikantach, prawnikach) i dla nas więc starajcie się trzymać jakiś poziom wypowiedzi
Nie ironizujcie To niczemu nie służy
Jeżeli ktoś nie przedstawia pewnego poziomu kultury to go nie naśladujcie
Ps.
Błagam Was nie piszcie już o jakiś bzdurnych obiadkach
Kim wy jesteście ? Chyba nie jej matką
do goch: nie nazwałabym tego w ten sposób. Ja pracuję w każdej z tych kancelarii na pół etatu, więc gdybym miała pracować tylko w jednej to nie miałabym pieniędzy aby się utrzymać. Poza tym wysłałam cv, tak jak inni, byłam na rozmowach tak jak inni i nie mam już żadnego wpływu na to, że ktoś wolał mnie od kogoś innego.
co do reszty wypowiedzi: moja wypowiedź nie była wypowiedzią osoby, która ma ogrom doświadczenia, silną i ustabilizowaną pozycję zawodową na rynku pracy. Jak sam tytuł wskazuje, są to początki, więc proszę odbierajcie to właśnie jako „początki”, które jak powszechnie wiadomo zazwyczaj są trudne:)
Rozumiem Cię porzeczka – jak łączyłam dwa kierunki studiów też jedyny czas wolny miałam w autobusie;) dobrze, że obie prace dają Ci utrzymanie i dużo się w nich uczysz – z czasem pewnie przyjdzie przemęczenie i sama jakoś tę sytuację będziesz musiała rozwiązać. Na razie trzymam kciuki!
Co do wrażeń – na adwokackiej w Szczecinie po pierwszych dwóch szkoleniach wiemy, że 2/3 ludzi ma patronów, resztę dziekan usilnie zachęcał do szukania samodzielnego, zaznaczając, że tym którym się nie uda przydzielony zostanie patron losowo (nie wiadomo kiedy, ale wiadomo, że nie będzie to dobre rozwiązanie, bo „z niewolnika nie ma pracownika” – a myślałam, że to my jesteśmy w sytuacji podporządkowania w układzie aplikant-patron…).
Poza tym dowiedzieliśmy się, że jesteśmy teraz „dziećmi” rady i ta bardzo się o nas troszczy, że stanowimy „familię” itp. Nasz pater familiae dodał także, że rada przyjęła uchwałę nakłaniającą go-dziekana-by nie wyrażał raczej zgody na pracę aplikantów poza kancelarią patrona, ale będą łagodnie tę uchwałę stosować, choć własna działalność gospodarcza jest wykluczona a gdzie indziej maksymalnie pół etatu (zazdroszczę Ci porzeczko!).
Kolokwium mamy na koniec roku – 5 testów z przedmiotów wykładanych w ciągu roku. Plan do końca roku mamy rozpisany już od ślubowania, które było przed Świętami. Atmosfera taka sobie – wszyscy wyrażają współczucie, że nas tak dużo, że rynek jest za mały by się mogło tyle kancelarii utrzymać ale z drugiej strony – jak skończymy aplikację w podobnej liczbie w jakiej zaczęliśmy, będziemy stanowić zdecydowaną większość w radzie i to my będziemy decydować o jej przyszłości właściwie samodzielnie wybierając jej władze, bo nikt nas nie przegłosuje:) choć tyle pocieszenia.
Hej ludzie
o jakich planach szkolenia mówicie, z tego co nam przekazano to na adwokackiej ma być jednolity plan szkolenia we wszystkich izbach, co zostało spowodowane migracją aplikantów w miejsca gdzie łatwiej się zdaje egzaminy – w związku z tym żeby uniknąć sytuacji, że aplikant przenoszący się do innej izby nie przerobi jakiejś części materiału wszędzie ma być to samo.
a zapomniałam dodać, że takowego planu nie ma jeszcze zatwierdzonego, ponieważ są problemy z praktykami w sadach i prokuraturach
No jak widać, nie pierwszy raz Naczelna Rada Adwokacka nie panuje nad tym co się dzieje w poszczególnych izbach. Może plany będą zmieniane, ale nic nam o tym nie wspominano. Faktem jest, że mam dokładną rozpiskę kiedy, jaki przedmiot i z kim będzie do grudnia włącznie. Jedyne co nam powiedziano o działaniach NRA to, że dogaduje się ze szkołą sędziów w Krakowie w sprawie naszych praktyk w sądach i że najprawdopodobniej będą. A poza tym NRA teraz będzie miała nadzwyczajny zjazd w marcu w sprawie łączenia się z radcami i na tym się głównie teraz skupia.
Do Katik;
ramowy plan szkolenia aplikantów jest ustalony juz od 20 wrzesnia 2008r. i obowiazuje wszystkie Rady, a to kiedy, w jakich pratiach i w jaki sposób zostanie wdrożony zależy tylko i wyłącznie od danej Rady i tak samo jest z kolokwiami – patrz. Regulamin Aplikacji Adwokackiej.
We Wrocławiu ślubowanie aplikantów odbyło się w miniony czwartek. Było bardzo sympatyczne i miło. Dziekan wyraził radość z powodu takiej ilości aplikantów i zagwarantował, że członkowie Rady przyłożą wszelkich starań aby szkolenie przebiegało jak najlepiej. W środę I grupa ma pierwsze szkolenie wyjazdowe.
Myślę, że nie bedzie tak źle…. aczkolwiek wszystko się okaże przy pierwszym kolokwium.
Z czystej ciekawości zapytam (nie musisz odpowiadać, jesli to temat tabu) – ile to w tych kancelaricah płacą, że możesz się utrzymać?
ciekafski – bardzo różnie, a do tego W-wa jest droga (najem mieszkania). Za pełen etat dla osób na 1 roku aplikacji – pewno od kilkuset zł do 3.000 3.500 netto (?). Różnie to jest, wydaje mi się, że u Radców więcej i chętniej zatrudniają na umowę o pracę. Zależy to przede wszystkim od doświadczenia i Twoich umiejętności.
Pozdrawiam
w POznaniu, gdzie życie wcale nie jest takie tańsze od Wawy, płacą minimalke.
o ile w ogóle płacą, bo często jest to tylko patrona z pełnym etatem „wolontariatu” :-/
3500 zł? W ŁODZI tyle to zarabia radca w urzędzie, no może trochę więcej.
spodziewałem się tego, że rynek pracy można podzielić na Warszawę i całą resztę poza Warszawą. Z tego, co obserwuję powszechne jest to, że aplikantom się po prostu nie płaci, bo przecież tych marnych groszy trudno nazwać wypłatą. I od każdej wypłaty należałoby odjąć 500 zł. ps. żeby ta dyskusja nie była tylko narzekaniem – macie jakieś sposoby na dorobienie?
ok 1700 netto. Z czego jedną mam umowę o pracę, a jedną zlecenia – co akurat jest dobre:)
a sposób na dorobienie? chyba nie pozostaje nic innego jak branie do domu różnych zleceń na pisanie pism
ale za 1/2 etatu czy łącznie?
łącznie. aż tak dobrze to nie ma:P
mogę natomiast powiedzieć, że na tyle na ile byłam na rozmowach w rożnych kancelariach (małych i średniej wielkości – do max. kilku prawników) to przeciętne wynagrodzenie w wawie dla początkującego aplikanta to właśnie ok 1600 zł netto. Pomimo tego, że mam prawie rok doświadczenie w pracy w kancelarii (przed aplikacją jeszcze). Oczywiście nie wykluczam wyższych zarobków – takie na pewno tez są:)
kończyłaś UW ? jesteś na adwokackiej?
pozdrawiam
To i tak nieźle. Poza Warszawą- docierają do mnie informacje z różnych części Polski – standardem jest minimalne wynagrodzenie. W kwestii zleceń to różnie bywa. Trudno przecież podbierać klientów kancelarii. Wyjątkiem są zlecenia za zgodą szefa. Mam taką refleksję, że udzielanie porad prawnych na tym etapie edukacji nie jest zbyt dobrym biznesem. Ale może to tylko wrażenie…
ps. ja sobie często zadaje takie pytanie – jak siebie wyobrażaam za 3 lata- a jeśli Tobie porzeczko zadałbym to pytanie, to co byś odpowiedziała?
1600? netto :D Tyle to ja miałam przez pierwsze 3 m-ce może, gdy jeszcze były wakacje i ogólnie wówczas jest mniej pracy:) U Radców w W-wie jak się dobrze trafi jest duuuuuużo lepiej:) A podobno ja i tak nie dostaje zbyt „szałowej” pensji. Mam ponad 2,5 letnie doświadczenie w Kancelarii i kilku innych instytucjach. Może w tym jest szkopuł? jeśli tak na prawdę samemu prowadzi się kancelarię i wszystko robi, to taka kasa to niewiele:)
do ciekafski: gdybyś zapytał się mnie o to powiedzmy rok temu, to bez chwili wahania mogłabym przedstawić cały mój plan na karierę zawodową. Jednak teraz po prostu nie wiem. Za dużo rzeczy chciałabym naraz i zarazem za dużo rzeczy mi się nie podoba. Dlatego trudno mi powiedzieć, jak wyobrażam sobie siebie za 3 lata. Jedyne co mogę powiedzieć, to mam nadzieję, że do tego czasu moja wiedza teoretyczna jak i praktyczna będzie dużo większa. Chciałabym też przez ten czas odnaleźć się w jakiejś specjalizacji. Ale co po egzaminie adwokackim (bo zakładam, że o to Ci chodzi) to nie mam na teraz żadnych planów.
w Szczecinie zatrudniają bezrobotnych do odśnieżania, myślę że wkręcić się nie byłoby trudno i jakieś pół minimalnego by się może złapało przez miesiąc o ile śnieg tak długo poleży ;) a tak poważnie – na adwokackiej teoretycznie dorobienie jest niemożliwe, bo na wszystko potrzebna zgoda dziekana.
Ja za 3 lata – o ile aplikacja przebiegnie bez problemów – będę brać z koleżankami i kolegami ogromny kredyt na założenie kancelarii, który przez następne lata będziemy spłacać jeśli będziemy mieć z czego (wariant optymistyczny) albo będę uwieszona u boku ex-patrona, który będzie mi podrzucał jakieś ochłapy ze swoich klientów i spraw (wariant realistyczny) albo nie skończę aplikacji albo wygram w totka albo przejdę na utrzymanie potencjalnego męża (wariant ekstraoptymistyczny)
A w Toruniu na adwokackiej już są praktyki w sądach.Dopiero po nich będą przydzielani patroni (niekoniecznie Ci którzy wyrazili zgodę na aplikacje u nich).Rada nie zgadza się na pracę aplikanta.
w Rzeszowie standardem jest ze patron nie płaci aplikatom – „wolontariat” – jak sie trafią substytucje to wtedy cos mozna zarobic. Rada zgadza sie na prace ale nie na pełen etat.
W Rzeszowie żeby mieć pracę trzeba było połazić po kancelariach na studiach:) wiem, bo sama wtedy już tam pracowałam i nawet mi płacono:P
Kala czyli według ciebie żeby w ogóle pracować w kancelarii to trzeba było połazić na studiach. Teraz dla tych co nie łazili już nie ma szans.
Skoro przyjęli cie jak byłaś w trakcie studiów i do tego ci płacili to czemu nie mieli by przyjąć aplikanta adw. który przecież posiada większą wiedzę niż ty jak zaczynałaś pracę. Myślę że problem polega na tym że lepiej przyjąć studenta lub po prostu prawnika bez aplikacji który cieszy się minimalnym wynagrodzeniem i który na razie przynajmniej nie będzie stanowił zagrożenia lub po prostu bratanka, wnuczka, syna znajomego itp. W małych „okręgach” to dosyć widoczne. Nie oceniam jednak tego. Prawdziwym zagrożeniem dla aplikantów stał się ten cudowny nabór, który w zasadzie otworzył wszystkim co cokolwiek wiedzieli o prawie drogę do aplikacji. Dlatego teraz warto się zastanowić czy warto przez te 3 lata męki przechodzić.
Do Pawła
Jak to możliwe, że macie już praktyki w sądach skoro nie wiadomo z kim ora mają podpisywać umowy o praktykach, bo po zmianie przepisów miały te umowy podpisywać z Krajową Szkołą Sądownictwa w Krakowie, później okazało się, że tylko za jej pośrednictwem.
Tak tylko z ciekawości pytam.
do Obox
Wiesz może ramowy plan szkolenia na całą aplikację to jest, ale chodzi o to, że teraz w każdej izbie ma być to samo na każdym roku, a nie jak każda izba chce – tak przynajmniej usłyszeliśmy w naszej ora
@ katik
W Toruniu umowa dotycząca praktyk w sądach została zawarta pomiędzy Okręgową Radą Adwokacką reprezentowaną przez Dziekana a Prezesem Sądu Okręgowego. W myśl jej postanowień odbywamy praktyki w poszczególnych wydziałach najpierw SR a później także SO podzieleni na 10-osobowe grupy w cyklach po 2 tygodnie w każdym wydziale.
Kula – a skąd twierdzenie, ze aplikant np 1 roku ma większą wiedzę od studenta? pracowałam w Kancelarii od 3 roku najpierw za free, potem już za jakieś grosze, ale jednak. Do tego również przez wakacje. Co umie aplikant, który nie praktykował?
Nie twierdzę, że to dobrze, że w małym miejscowościach jest taka sytuacja. Znam ludzi, którzy na adwokackiej muszą płacić, by gdzieś móc praktykować. Ogólnie u adwokatów jest znacznie gorzej. Napisałam powyżej jedynie tyle, że szanse na pracę można było mieć wtedy, gdy się ją miało już np na studiach, przed dostaniem się na aplikacje.
„Prawdziwym zagrożeniem dla aplikantów stał się ten cudowny nabór, który w zasadzie otworzył wszystkim co cokolwiek wiedzieli o prawie drogę do aplikacji” – czemu? Rynek już weryfikuje. Po znajomych widzę, że Ci bez doświadczenia szanse mają małe. Jaką proponujesz zatem metodę selekcji? ktoś miał 145 pkt inny 120 i jest od niego lepszy? czy o tym świadczy wkucie przepisów?
Jakby nie patrzyć każdy narzeka… patrz temat o tzw. doradcach prawnych.
Rynek puki co jest niedostępny dla szerokiej rzeszy aplikantów. Jeżeli uważasz że to jest prawidłowa weryfikacja to ok. A ja uważam że aplikant co miał 145 pkt. jest lepszy niż ten co ma 120 pkt. Skoro aplikacja ma uczyć praktyki to aplikant powinien być optymalnie przygotowany teoretycznie. Nauczyć się pisania pism procesowych i innych prostych czynności wykonywanych w kancelarii można w stosunkowo krótkim czasie tylko trzeba mieć tą możliwość.
Znam ludzi, którzy na adwokackiej muszą płacić, by gdzieś móc praktykować.- tzn? Przychodzą 8 i na stół 1500 zł?
do Katik:
Ramowy plan szkolenia mówi, co ma być przerabiane na danym roku aplikacji;
Ramowy plan szkolenia dla aplikantów adwokackich rozpoczynających szkolenie w styczniu 2010:
I Rok szkolenia obejmuje następujące dziedziny:
1. Sprawy organizacyjne.
2. Historia zawodu adwokata.
3. Prawo o adwokaturze.
4. Prawo o ustroju sądów i prokuratur (wespół z KSSiP).
5. Etyka adwokacka.
6. Procedura karna.
7. Prawo karne materialne.
8. Prawo karne skarbowe.
9. Prawo wykroczeń.
Ten zakres jest przepisany z załącznika do uchwały NRA.
Tego planu mają się trzymać izby adwokackie, a kiedy i w jakiej kolejności to już kwestia indywidualna izby; na kolokwium pojawią się pytania z powyższych zagadnień.
Czyli tak jak sugerowali w Twojej izbie szkolenie będzie jednolite.
@Obox: Czy ten plan jest gdzieś do zdobycia? Która to uchwała NRA i gdzie ją można znaleźć? Trochę szokujący jest brak prawa cywilnego na I roku!
Nie powiedziałam, że ta weryfikacja jest w pełni prawidłowa. Mówię jedynie, że pracodawcy wolą osoby z doświadczeniem. Sama, gdybym dziś miała kancelarię, też wolałabym kogoś takiego…
Ad. 2: „Nauczyć się pisania pism procesowych i innych prostych czynności wykonywanych w kancelarii można w stosunkowo krótkim czasie tylko trzeba mieć tą możliwość” – tak mówisz? a ja myślałam, że to nie na tym polega praca w Kancelarii. Pracuję już 4 rok i nadal uczę się wielu nowych rzeczy. Wiedza teoretyczna może być z wielu przyczyn najmniej istotną cechą w przyszłej pracy. A wiesz czemu? bo na studiach uczysz się mimo wszystko powierzchownie, a ludzi, którzy są w tym wieku na poziomie wiedzy s. SA w tym praktycznie nie ma, co jest w sumie oczywiste.
Bez innych cech… które w większości zdobywa się właśnie przez pracę czy praktykę nie ma szans na bycie dobrym prawnikiem. Poza tym uważam, że „inteligencja polega na tym, żeby wiedzieć, gdzie szukać”, nie tylko nie wie się wszystkiego, ale po studiach śmiem twierdzić, że wie się zupełnie niewiele.
Tak z ciekawości zapytam – pracujesz gdzieś? bo mam wrażenie, że mamy zupełnie inne punkty widzenia i siedzenia.
Co do punktów. Najbardziej bawi mnie wpisywanie w CV przez ludzi ich ilości. Cóż z tego, że ktoś miał ich np 140?:) skoro prócz tego, nie ma innych atutów?:) zabawne jest to teoretyczne podejście. Studia uczą teorii i to zdecydowanie za mało. A potem wychodzi ktoś taki i mówi – pozwólcie mi reprezentować stronę w sądzie, jestem w końcu mgr prawa:)
„W Rzeszowie żeby mieć pracę trzeba było połazić po kancelariach na studiach:) wiem, bo sama wtedy już tam pracowałam i nawet mi płacono:P”
- w Rzeszowie umowe o prace mozna zdobyc w dwoch kancelariach i to oczywiscie za minimum, moze jestes wtym gronie szczesliwcow, natomiast reszta 130 osob nie ma na to szans! ja pracowalam w trakcie studiow i druga kolezanka co jest na aplikacji ze mna u tego samego patrona rowniez – i to nie mialo wogole znaczenia!
w Rzeszowie nigdy nie nie bylo zwyczaju zatrudniania aplikanta w kancelarii i nadal sie tego trzymaja.
Skoro jesteś tylko pracownikiem w tej kancelarii to powinnaś przekazywać wszystkie CV „szefowi” a nie je czytać.
Wiedza teoretyczna może być z wielu przyczyn najmniej istotną cechą w przyszłej pracy. – To może od razu po liceum do kancelarii i po 5 latach pracy egzamin na aplikacje. Zgadzam się z tobą że teoria to nie wszystko tylko trzeba dać szanse tym co się dostali żeby mogli mieć szanse zostać dobrymi adwokatami, albo po prostu tyle nie przyjmować
W mieście w którym studiowałem prawie rok pracowałem w kancelarii za darmo. Teraz pracuje w kancelarii, krótko bo 1/2 roku i też nie dostaje „normalnego” wynagrodzenia. Ale ok dobrze że coś mam. Tylko irytuje mnie podniecenie pracowników tej kancelarii którzy zarabiają prawie tyle co ja ale i tak się strasznie cieszą bo pracują w kancelarii
Kala, każdy pojmuje, ze lepiej miec doswiadczenie w kancelarii niz go nie mieć, więc niepotrzebnie się tak produkujesz. Jakoś niestety nie załapałas, że kula pisał o stanie wiedzy aplikanta i studenta dopiero rozpoczynających pracę. Twierdzenie, że liczba punktów nie ma żadnego znaczenia też jest głupie, bo tak rozumując stwierdzasz, że dobrym prawnkiem jest ten kto wcześniej zaczął praktykować. No i taką postawę widać wśród rozpoczynających aplikację, którzy pracują w kancelariach, mają swoje wizytówki, a patrząc na liczbę punktów, które zdobyli to przy zeszłorocznym minimum procentowym, nawet by się na aplikację nie dostali. No ale pracują już w kancelariach i rozwiązuję „trudne problemy prawne i piszą skomplikowane pisma”
kala
twoje wyśmianie koleżanki, iż zarabia 1600 zł nie było do konca na miejscu, to ze sie Tobie „trafiło” nie znaczy, że to jakis standard tym bardziej jak pracujesz w wiekszej kancelarii. Zresztą nie ma co prównywać sieciówek ze średnimi czy małymi kancelariami gdzie liczą każdy grosz (choć za to traktuja cie bardziej podmiotowa nie przedmiotowo jak w korpo)
do cgn:
Pod tym adresem mozesz pobrac ten ramowy plan aplikacji:
http://www.nra.pl/nra.php?id=563&rtnl=1
Pozdrawiam.
o planie szkolenia
wiecie nasz dziekan sam stwierdził, że to nie jest dobre rozwiązanie, że na pierwszym roku mamy karne, a później przez dwa lata nic z nim do czynienia.
Wiesz obox
nie wiadomo co z tą organizacją sądownictwa i prokuratury, bo w to wchodzą praktyki, a nie wiadomo jeszcze jak to będzie rozwiązane, bo Krajowa Szkoła Sądownictwa nie radzi sobie za bardzo ze swoimi 300 aplikantami, a co dopiero mówić o adwokackich i radcowskich, którzy też muszę mieć praktyki w sądach i prokuraturach. Nie wiem komu przeszkadzało, że ora same załatwiały tę sprawę z prezesami sądów i szefami prokuratur.
Matko i córko… po 1 pracuje w malej dokładnie jednosobowej Kancelarii, po 2 nie wysmialam koleżanki tylko jestem pełna podziwu.
Po 3 znam realia Rzeszowa i nie twierdzę, ze to dobrze lecz raczej bardzo źle. Poza tym nie miałam umowy o prace lecz zlecenie, ale miałam szansę na umowę o pracę. Może mam takie szczescie nie wiem.
Z mojego doświadczenia wynika, że w W-wie np liczy się głównie doświadczenie i umiejętności – pisania, myślenia itd. Wiedza to tylko pewna czesc i po to jest aplikacja, zeby ja poszerzac. Amen.
CZemu od razu kogos atakowac, bo mu sie udało?
Cd pktów to jest to na prawde zabawne. Niech mnie ktos oswieci jakimze test jest sprawdzeniem wiedzy:) dodam jeszcze ze akurat pkt mialam tyle, ze spokojnie przy pułapie 90 % bym się dostała.
Pozdrawiam:)
ja jeśli chodzi o liczbę punktów, to się z Tobą nie zgodzę. Na każdej rozmowie byłam pytana ile ich miałam i za każdy razem, było to dokładnie zapisywane. I żaden adwokat nie zrobił najmniejszej aluzji odnośnie trudności egzaminu w 2009r.:)
nie wiem, czy moderator tego mi nie wytnie, ale w GP trafiłem na dobry artykuł związany z dyskusją http://prawo.gazetaprawna.pl/artykuly/391699,praktyki_aplikantow_to_prawie_niewolnicza_praca.html
Przestańcie już z tą ilością punktów – TO JUŻ PRZESZŁOŚĆ. Co do wiedzy mojej po studiach, to powiem Wam, że im bardziej w to prawo się zagłębiam, tym większe mam wrażenie, że coraz mniej wiem. Kwestia zarobków to jednak co innego. Ja już dawno wyzbyłem się tego niebezpiecznego przekonania, że jestem dobry to mi płacą, a inni mają mniej, więc pewnie są gorsi i w ogóle są frajerami. Prawda jest taka, że nasi dobroczyńcy dymają nas jak chcą.
Adwokaci są dziwni:P ale każdy ma swoje wymogi i zdanie:)
Ciekafski – zgadzam się w 100%:) zwłaszcza jeśli chodzi o czas pracy. Praca lub jej brak to ogólnie kwestia różnych czynników, wynagrodzenie wyłącznie loteria i szczęście do szefa. Pozdrawiam wszystkich
@ ciekafski
Nie wiem dlaczego redakcja portalu miałaby cokolwiek wycinać z Waszych wypowiedzi jeśli są kulturalne i dotyczą poruszanego tematu.
„Prawda jest taka, że nasi dobroczyńcy dymają nas jak chcą.” – nic tylko przetłumaczy na łacinę i wcisnąć jako paremię prawniczą ;P
PS: sądu we Wrocławiu stwierdził, że…można przeklinać w necie. szczegóły -> google
nie no spoko:)