Kneblowanie internetu

1 lut 2010 autor: Tomasz Kacprzak

Cenzura

Zastanówcie się przez chwilę nad odpowiedzią na pytanie – w czym Polska może niedługo przypominać Chiny? Jeśli myślicie, że niczym, to grubo się mylicie. Zgodnie z zamierzeniami naszego ustawodawcy Polska może  w najbliższym czasie stać się drugim po Chinach krajem na świecie, w którym wprowadzono cenzurę w internecie.  Co gorsza , wspomniana cenzura prawdopodobnie zostanie wprowadzona pod przykrywką walki z hazardem i w dużym pośpiechu – czyt. z błędami i prawdopodobnie z naruszeniem Konstytucji RP i praw człowieka. Tego czym jest cenzura, chyba nie trzeba wyjaśniać, ale dla należytego porządku pozwolę sobie przytoczyć definicję tego zjawiska zaczerpniętą ze Słownika języka polskiego wydawnictwa PWN.

cenzura [łac. censere - osądzać], kontrola publikacji, widowisk, audycji radiowych i telewizyjnych sprawowana przez organy państwowe; cenzura prewencyjna — przed rozpowszechnieniem dzieła, cenzura represyjna — po rozpowszechnieniu (pociąga za sobą konfiskatę dzieła oraz odpowiedzialność sądową lub administracyjną); w Polsce zniesiona 1990.

Pod koniec ubiegłego roku, TVN 24, ujawnił dokument powstały w Ministerstwie Finansów podczas prac nad tzw. ustawą hazardową. W świetle ujawnionych informacji ustawodawca oprócz uregulowania kwestii związanych z hazardem zakłada również stworzenie Rejestru Stron i Usług Niedozwolonych. Nadzór nad rejestrem miałby być sprawowany przez Prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej. Wpis do rejestru następowałby na wniosek Policji, Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, wywiadu skarbowego oraz Służby Celnej, zaś od postanowienia o wpisie nie przysługiwałoby odwołanie. Propozycje zmian zostały bardzo mocno skrytykowane m.in. przez podsekretarza stanu w Ministerstwie Sprawiedliwości Zbigniewa Wronę czy Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, który stwierdził, że zmiany „są niezgodne z konstytucyjnym prawem do ochrony prywatności”. Po grudniowych doniesieniach projekt ustawy został nieco zmieniony. Obecna wersja zakłada możliwość odwołania się od decyzji o zablokowaniu strony do Sądu Okręgowego w Warszawie.

Niestety, zmiany wprowadzone do projektu ustawy pod naciskiem opinii publicznej, wcale nie spowodowały, że eksperci nie mają już do niego żadnych zastrzeżeń. Jest ich nadal, co najmniej kilka i dla potrzeb niniejszego artykułu pozwoliłem je sobie wypunktować.

1. Zadania państwowe polegające na ściganiu przestępców będą wykonywane „rękami” prywatnych przedsiębiorstw telekomunikacyjnych.

2. Prawdopodobnie proponowane rozwiązania pozostają w sprzeczności z zapisami Konstytucji RP, na co zwrócono uwagę w Dzienniku Gazecie Prawnej

3. Samo utworzenie nowego „spisu ksiąg zakazanych” ma kosztować 5 000 000 zł.

Według portalu „mediarun.pl” swój sprzeciw wobec rządowych planów cenzury Internetu wyraziło 78 000 osób. Nic dziwnego, że Premier się przestraszył i zapowiedział na stronie KPRM i Facebook’u debatę z grupą kilkudziesięciu internautów planowaną na ten tydzień. Nasza Rada Ministrów nie jest jednak osamotniona w usiłowaniu okiełznania internetu, a tym samym także internautów i ujęcia ich działań w prawne ramy. Próby ocenzurowania internetu podjęto również w Anti-Counterfeiting Trade Agreement czyli tzw. ACTA czyli umowie międzynarodowej dotyczącej prawa autorskich w internecie. Szerzej pisze o tym Piotr “Vagla” Waglowski – chyba najbardziej rozpoznawalny w tej chwili ekspert od prawa autorskiego i regulacji dotyczących internetu. Dokument należy do najtajniejszych z tajnych :p Powstał podczas wielomiesięcznych, niejawnych spotkań urzędników i pracowników korporacji zajmujących się ochroną praw autorskich. Dopiero po publikacji jednego z portali internetowych Rządy kilku państwa przyznały się do pracy nad nim. Najbardziej kuriozalny w tym wszystkim wydaje się fakt, że ACTA zabrania nawet szyfrowania maili(!), ponieważ zdaniem autorów projektu, w takim mailu mogą być przesyłane nielegalne materiały. Co gorsza, do założeń zawartych w ACTA zobowiązała się stosować Unia Europejska, a więc i Polska, zaś w naszym kraju za wprowadzenia ACTA odpowiada… Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego. Najciekawsze jest jednak to, że władze resortu nie udzielają informacji o implementacji tego aktu do polskiego porządku prawnego.  Na Vagla.pl opublikowano odpowiedź resortu na jego zapytanie Piotra Waglowskiego dotyczące wprowadzania ACTA.  Otóż, urzędnicy Ministerstwa Kultury i Szkolnictwa Wyższego odmówili udzielenia informacji na ten temat, bowiem ich zdaniem prace nad ACTA nie podlegają polskiemu prawu.  Szerzej na ten temat możecie przeczytać właśnie na Vagla.pl.

Trzeba przyznać, że w sferze wolności i swobód obywatelskich oraz ochrony praw człowieka dzieje się w Polsce coraz gorzej. Kwestia cenzury w internecie pozostaje otwarta, a dodatkowo co chwila pojawiają się inne pomysły, budzące obawy specjalistów z zakresu ochrony praw człowieka.

Za rok zostaną wprowadzone nowe dowody osobiste. Każdy będzie zawierał chip dzięki któremu około 10 służb (m. in. policja, ABW, CBA, AW, SKW, SWW) w każdej chwili będzie mogło ustalić nasze miejsce pobytu.

Na domiar złego Ministerstwo Infrastruktury wykazuje się ostatnio niezwykłą gorliwością w wypełnianiu unijnych dyrektyw, a mianowicie rozszerza, narzuconą przez UE, kontrolę na połączeniami telefonii komórkowej. Oprócz obowiązku przechowywania bilingów, operatorzy będą musieli stworzyć rozwiązania techniczne m.in. pozwalające na zlokalizowanie użytkownika w dowolnym momencie rozmowy. Nie wspomnę o wzrastającej, po raz pierwszy od kilku lat, przestępczości co jest zapewne spowodowane „obcięciem” budżetu policji. Jeśli nasi rządzący nie zreflektują się w porę, to w niedalekiej przyszłości status Polski w prestiżowym rankingu, stworzonym przez Eleonorę Roosevelt, „Freedom in the World” może zmienić się z zielonego oznaczającego „wolność” do czerwonego którym oznaczone są kraje „bez wolności”, a do słownikowej definicji cenzury trzeba będzie dopisać cztery słowa: przywrócono w 2010 r.

Tomasz Kacprzak
Tomasz Kacprzak

Komentarze: 4 “Kneblowanie internetu”

  1. Piotr VaGla Waglowski @ Luty 2nd, 2010 1:14 am

    1. Waglowski, nie Waglewski. Nazywam się Piotr Waglowski.
    2. Nie opublikowałem w serwisie komentarza “Niestety urzędnicy są w błędzie i nie znają Konstytucji RP”.
    3. Link do tekstu źródłowego jest wadliwy.

  2. Piotr @ Luty 2nd, 2010 10:36 am

    obecny rząd jak widać ma zapędy na cenzurę co do tego nie ma wątpliwości, a może to zwykły PR tylko tym razem z wpadką :)

  3. Piotr Konieckiewicz @ Luty 2nd, 2010 10:42 am

    @ Vagla

    Sprostowaliśmy wszystkie nieścisłości. Za wszelkie błędy w artykule przepraszamy.

  4. preADW @ Luty 2nd, 2010 7:33 pm

    Takie rzeczy u nas nie przejdą, nie ma szans. A jak przejdą to trafią do trybunału konstytucyjnego i wtedy tam “nie przejdą”.

Skomentuj: