Operator – kombinator

2 lut 2010 autor: Piotr Konieckiewicz

Ludzka pomysłowość nie zna granic. Dotyczy to również przypadków, gdy zamierzamy wypowiedzieć umowę łączącą nas z operatorem telekomunikacyjnym. W Biurach Obsługi Klienta zazwyczaj mamy do czynienia z osobami, które przyjmują zgłoszenia o problemach i usterkach, a także wypowiedzenia umów, od klientów i przekazują je dalej. Czynności te są zazwyczaj proste i nie wymagają dużej dozy kreatywności. Zresztą, chyba przeciętny klient nie podejrzewałby Pana lub Pani z obsługi klienta o jakąś nadzwyczajną pomysłowość, zwłaszcza w zakresie twórczej wykładni przepisów kodeksu cywilnego. Jak się  jednak okazuje, w Polsce wszystko jest możliwe, a każdy Polak nosi kodeks cywilny w plecaku.

Jedna z moich koleżanek zamierzała zakończyć współpracę z jednym ze znanych operatorów telekomunikacyjnych. Sprawdziła regulamin, żeby uczynić zadość wymaganiom dotyczącym okresu wypowiedzenia i z odpowiednim wyprzedzeniem wysłała swoje wypowiedzenie listem poleconym za potwierdzeniem nadania. Po około dwóch tygodniach postanowiła upewnić się, czy jej wypowiedzenie dotarło do adresata. Zadzwoniła zatem do właściwego BOA i osobie, która odebrała telefon, zadała proste pytanie, czy list dotarł. Proste pytanie i prosta odpowiedź – owszem dotarł. Zadowolona koleżanka, już zamierzała odłożyć słuchawkę, ale głos z drugiej strony nakazał jej poczekać. Zamarła więc w chwilowym bezruchu i słuchała co głos w słuchawce miał jej do powiedzenia. Po każdym wysłuchanym zdaniu na jej twarzy malowało się coraz większe zdumienie. Okazało się, że specjaliści z BOA doszli do wniosku, że wypowiedzenie mojej koleżanki jest bezskuteczne, ponieważ podpisała się imieniem i tylko jednym nazwiskiem (a posiada dwa, gdyż do swojego dołączyła nazwisko męża). Zaiste, jest to niesamowicie przewrotna i zaskakująca interpretacja art. 78 kodeksu cywilnego.

Dla świętego spokoju koleżanki pozwolę sobie zmienić jej imię i nazwisko. Przyjmijmy, że nazywa się Monika Kowalska-Pawlak. Monika ma w zwyczaju podpisywać się pod tekstami umów swoim imieniem i drugim nazwiskiem pochodzącym od męża czyli Monika Pawlak. Przy zawieraniu umowy z operatorem podpisała się właśnie w ten sposób, więc nawet bez odwołania się do przepisów można by stwierdzić w drodze analogii, że może wypowiedzieć umowę w piśmie podpisanym w ten sam sposób.  Niestety, specjaliści z BOA mieli zgoła odmienne zdanie. Nie znajduje ono jednak oparcia w dorobku doktryny prawa. Wymogi, co do formy czynności prawnej w myśl art 78 kc są bezsporne, również w tej sprawie:

§ 1. Do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. Do zawarcia umowy wystarcza wymiana dokumentów obejmujących treść oświadczeń woli, z których każdy jest podpisany przez jedną ze stron, lub dokumentów, z których każdy obejmuje treść oświadczenia woli jednej ze stron i jest przez nią podpisany.

Wątpliwe są natomiast wymagania BOA co do podpisu strony. W większości publikacji dotyczących oświadczeń woli wymienia się następujące cechy charakteryzujące podpis:

Fragment z Komentarza do Kodeksu Cywilnego pod redakcją prof. Edwarda Gniewka

1) jest to – jak całe pismo – pewien powtarzalny, słowny znak graficzny, stosowany jednak przede wszystkim dla potwierdzenia tożsamości osoby znakiem tym się posługującej,

2) znak ten powinien być postawiony własnoręcznie (a nie pismem maszynowym lub w postaci tzw. fascimile – por. wyr. NSA z 14.12.2006 r., II FSK 1144/05, niepubl.; zob. jednak wyjątki dopuszczone w art. 921(10) § 2 KC, art. 328 § 2 KSH czy też art. 5 ust. 1 pkt 11 ObligU),

3) treść podpisu powinna obejmować co najmniej nazwisko składającego, także w postaci skróconej i niekoniecznie czytelnej, lecz charakterystycznej dla podpisującego się (uchw. SN(7) z 30.12.1993 r., III CZP 146/93, OSN 1994, Nr 5, poz. 94), natomiast podanie imienia nie jest konieczne (w odniesieniu do testamentu holograficznego judykatura zliberalizowała znacznie ten wymóg, przyjmując, że wystarczy wskazanie samego imienia testatora, a nawet tylko określenie stosunku rodzinnego łączącego go ze spadkobiercą – por. uchw. SN z 23.4.1960 r., III CO 8/60, OSN 1916, Nr 1, poz. 27; uchw. SN(7) z 28.4.1973 r., III CZP 78/72, OSN 1973, Nr 12, poz. 207 i uchw. SN(7) z 30.12.1993 r., III CZP 146/93, OSN 1994, Nr 5, poz. 94),

4) podpis powinien być w zasadzie usytuowany pod tekstem oświadczenia woli.

Finał tej sprawy był taki, że koleżanka wysłała do BOA jeszcze jedno pismo – w którym proponuje pracownikom BOA lekturę cytowanego komentarza.

Piotr Konieckiewicz
Piotr Konieckiewicz
Prawnik, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. Na co dzień wytrwale tropi absurdy i ciekawostki związane z prawem. Specjalizuje się głównie w prawie cywilnym materialnym i procedurze cywilnej oraz prawie autorskim. Interesuje się Internetem i nowymi technologiami. Nie stroni od dobrych książek – zwłaszcza historycznych i przygodowych.

Komentarze: 6 “Operator – kombinator”

  1. Piotr @ Luty 3rd, 2010 4:53 am

    tak samo jak np. dla zachowania ważności testamentu holograficznego wystarczy podpis z jednym członem nazwiska. BOA winno zmienić prawników/pracowników :)

  2. Piotr @ Luty 3rd, 2010 5:11 am

    nie doczytałem komentarza z Gniewka do końca:), ale ten temat porusza też szacowna prof. Skowrońska-Bocian. Jednym słowem nie znasz swoich praw obywatelu to ich nie masz :) przykład ostatnio dochodziłem normalnym trybem odszkodowania z autocasco od ubezpieczyciela – rezultat decyzja odmowna co do wypłaty odszkodowania ( rzekoma podstawa – sprzeczne zapisy umowne), wystosowane kolejne z mojej strony pismo przedstawiające stosowanie klauzul abuzywnych, wpisanie do rejestru klauzul (całą procedurą), którą zamierzam uruchomić przeciwko ubezpieczycielowi wraz z możliwością nałożenia kary do wysokości 10% ubiegłorocznych przychodów przez Prezesa UKOiK skutkowało nie tylko wypłatą w przeciągu kilku dni całego odszkodowania, a nawet pominięciem wkładu własnego gdyż to było mini autocasco. Dobrze znać to prawo…

  3. Kamil Rawa @ Luty 3rd, 2010 11:10 am

    Jeżeli chodzi o ubezpieczycieli to z tego co zauważyłem w mojej dotychczasowej niewielkiej praktyce to, że jeżeli tylko znajdzie się najmniejszy nawet powód, który mógłby uzasadniać w choćby najbardziej absurdalny sposób odmowe/obniżenie wypłaty odszkodowania to zawsze to wykorzystują, ale często wystarczy wymiana pism, w najgorszym wypadku ingerencja u Rzecznika Ubezpieczonych i ubezpieczenie jest jednak wypłacane w odpowiedniej należności.

  4. Piotr @ Luty 3rd, 2010 4:34 pm

    miałem też kiedyś sytuacje z kominem, który w skutek wichury został naruszony, gdy przyjechał likwidator szkód przedstawił wyciąg z instytutu meteorologicznego, iż w tym okresie była piękna pogoda heh:) ręce opadają :) mają pewnie prowizję od każdej ,,skutecznej odmowy wypłaty” ale np. PZU ostatnio właśnie z powodu autocasco zostało ukarane karą prawie 15 mln zł nałożoną przez Prezesa UOKiK.

  5. Anonim @ Luty 3rd, 2010 4:50 pm

    Podchodząc racjonalnie do sprawy Piotrek ma oczywiście rację (osobiście w pełni akceptuję jego stanowisko)

    Będąc jednak formalistą:
    Art. 25 § 2 k.r.i.o. Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym nazwiskiem jednego z nich. Każdy z małżonków może również zachować swoje dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego małżonka. Nazwisko utworzone w wyniku połączenia nie może składać się z więcej niż dwóch członów.

    Oznaczałoby to, że nazwisko Moniki Kowalskiej-Pawlak jest nazwiskiem dwuczłonowym.

    Zgodnie z powołaną przez Piotrka uchwałą III CZP 146/93
    “Wymóg podpisania nazwiskiem to – innymi słowy – wymóg napisania swego nazwiska. Nazwisko to może być skrócone; pomijanie niektórych liter, zwłaszcza samej końcówki nazwiska, jest w praktyce obrotu prawnego powszechne. Ma ono zresztą charakter względny, gdyż podpis, obejmujący w intencji podpisującego pełne nazwisko, może swoim wyglądem przedstawić się jako skrócony. Nie można zatem formułować ogólnych wskazań co do długości czy kształtu podpisu poza tym, że ma on stanowić napisane nazwisko, niekoniecznie czytelnie, ale w sposób charakterystyczny dla osoby podpisanej.”

    Problem polega na tym, że podpisując się wyłącznie jednym członem nazwiska, osoba składająca podpis raczej nie skraca nazwiska, lecz podaje inne nazwisko – jednoczłonowe.

  6. olkiewicz @ Luty 6th, 2010 7:19 pm

    innymi słowy, gdyby pani monika podpisywała się w sposób nieczytelny (z nazwiska kowalska-pawlak, zrobiła nieczytelny podpis) to nikt by jej nie zarzucił, że podpisuje się tylko kowalska czy tylko pawlak, bo zawsze może powiedzieć, że znak graficzny przedstawia jej dwuczłonowe nazwisko (”pominęła kilka liter” w końcu to powszechne). Dobra rada dla dwuczłonowych nazwisk to podpisywać się po swojemu nieczytelnie po prostu:)

Skomentuj: