Ślady obecności

9 lut 2010 autor: Piotr Konieckiewicz

Dzisiejszy wpis jest raczej ciekawostką niż jakąś dłuższą analizą. W zeszłym roku w mediach szeroko komentowano sprawę pobierania odcisków palców od pracowników LG Electronics w Mławie, w której Naczelny Sąd Administracyjny orzekł, że taki sposób ewidencjonowania czasu pracy jest niezgodny z prawem, ponieważ przedsięwzięte przez pracodawcę środki nie są adekwatne do celu jakiemu mają służyć. Nie będziemy się jednak zajmować wspomnianym orzeczeniem, ponieważ w bieżącym roku pojawiła się jeszcze ciekawsza sprawa. W kilku ogólnopolskich gazetach m. in. Gazecie Wyborczej wydrukowano artykuły dotyczące dość nietypowego sposobu kontrolowania obecności na Mszy Św. w Parafii św. Jadwigi w Gryfowie Śląskim. Tamtejszy ksiądz wikariusz wpadł na pomysł, aby przed i po Mszy zbierać, przy pomocy czytnika, odciski palców od uczniów gimnazjum, przygotowujących się do sakramentu bierzmowania. Z pewnością, taki sposób potwierdzania obecności może skutecznie konkurować ze żmudnym uzupełnianiem dzienniczków lub podpisywaniem się na listach obecności, aczkolwiek znowu mamy do czynienia z przerostem formy nad treścią. W sytuacji, gdy Sądy stoją na stanowisku, że zbieranie odcisków linii papilarnych nie jest uzasadnione przez pracodawcę, do podobnych konkluzji można dojść także w tym wypadku. Przetwarzanie danych biometrycznych nawet w tak  ,zbożnym celu jest zupełnym absurdem. Moim zdaniem, takie działanie nie tylko nie znajduje uzasadnienia w obowiązujących przepisach, ale również wzbudza niepotrzebne kontrowersje.

Jeden komentarz “Ślady obecności”

  1. karola @ Luty 15th, 2010 2:17 pm

    Myślę, że kontrowersje budzić może koszt tego typu instalacji ale to raczej sprawa parafian. Nie sądzę, by sprawa była kontrowersyjna dla reszty społeczeństwa – to kwestia decyzji parafian i ich księży. Jeżeli rodzicom tych dzieci taki sposób kontroli ich obecności na mszy pasuje i są w stanie ponieść jego koszty to nie mamy nad czym drzeć szat. To oczywiste, że są gimnazjaliści, którzy są przeciw. Jak wynika z artykułu w Wyborczej większość rodziców uważa jednak, że na mszę dzieciaki mają chodzić. Pytanie tylko dlaczego sami z nimi nie chadzają i nie pilnują tego – nie byłoby problemu sprawdzania obecności, ale to już zupełnie inna kwestia. Dobrze, żeby ci rodzice, którzy się nie zgadzają mieli świadomość, że Sąd Najwyższy uważa takie środki za przesadzone. Ale potencjalna interwencja powinna być skierowana raczej do przełożonych wikarego i wyższych władz kościelnych – RPO tu przecież nic nie załatwi.

Skomentuj: