Jak zarobić duże pieniądze na nieczytaniu regulaminów – o pobieraczek.pl i jego „godnych” następcach

22 kwi 2010 autor: Kamil Rawa

Dopiero co przycichły echa kary nałożonej przez UOKiK na serwis pobieraczek.pl, o którym zrobiło się głośno kilka miesięcy temu na skutek wezwań do zapłaty wysyłanych masowo do internautów (w skrócie: chodziło o opłatę za korzystanie z serwisu, o której co prawda regulamin wspominał, ale wszystko było tak zaplanowane, aby przypadkiem użytkownik do niego nie dotarł), a dzisiaj dostałem od kolegi link do dyskusji toczącej się na Golden Line w sprawie podobnego „przekrętu” tym razem chyba jednak na znacznie większą skale.

Kto nie chciałby czasem choć na chwile zagłębić się w największy z wielkich światów show biznesu – Hollywood. Zagrać choćby epizodyczną rolę w wielomilionowej amerykańskiej superprodukcji, po to, aby móc pokazywać później przy okazji różnych imprez: „Patrz tam za filarem! To ja!”, a dodatkowo oprócz zapisania się w historię światowej kinematografii zainkasować całkiem przyzwoitą sumę pieniędzy… Pewna agencja reklamowa (jak się później okazało fikcyjna), która umieściła swoją stronę internetową pod dźwięcznym adresem ag-rek.pl (strona w tej chwili nie jest dostępna) ogłosiła casting na statystów do nowej hollywoodzkiej super produkcji, z czołówką aktorów wywodzących się z „fabryki marzeń”. Do zarobienia było 750 zł za dzień na planie, a jedyne co trzeba było to zrobić to wypełnienie formularza i przesłanie kilku zdjęć. Później już tylko czekanie na telefon w sprawie angażu… Oczywiście rzeczywistość nie okazała się taka różowa – „agencja” kontakt co prawda nawiązała, problem w tym, że nie był to angaż, a wezwanie do zapłaty kwoty 50 zł, tytułem nieuregulowanej opłaty rejestracyjnej.

Niestety, tak to jakoś ostatnio jest, że dopiero wezwanie do zapłaty skłania do lektury regulaminu, w którym znalazły się między innymi takie postanowienia:

9.Zawarcie umowy odbywa się poprzez wypełnienie kwestionariusza. Po zawarciu umowy pobierana jest jednorazowa opłata rejestracyjna w wysokości 50 zł. Wypełniony kwestionariusz stanowi dokument zawarcia umowy. W ramach umowy Agencja Reklamowa podejmuje się podjęcia pośrednictwa pomiędzy użytkownikiem, a naszym klientem.
10.W przypadku jeśli kandydat nie spełni oczekiwań naszych klientów, opłata rejestracyjna nie zostanie zwrócona.

Wydaje się więc, że teoretycznie wszystko jest w porządku, bo przecież na dobrą sprawę rejestrując się akceptujemy regulamin, którego uważne przeczytanie leży w naszym interesie i pewnym sensie jest naszym obowiązkiem. Zauważyć jednak należy, że każdego dnia nawiązujemy masę stosunków zobowiązaniowych regulowanych różnego rodzaju regulaminami. Żeby nawet za daleko nie odbiegać od tematu to, zgodnie z obecnie obowiązującym stanem prawnym, każda strona internetowa powinna mieć regulamin. Wiele z nich ma – iurista też, śmiem jednak wątpić, że jakiś znaczny odsetek osób, które przeczytają ten wpis wcześniej zajrzało do regulaminu. Przyczyna jest prosta – regulaminy to nie jest to czego szukamy w Internecie i gdyby chcieć je wszystkie czytać, szybko okazało by się, że nie starczy czasu na nic innego.

Nie chce zostać źle zrozumiany – nie zamierzam w żaden sposób usprawiedliwiać nieczytania umów i regulaminów, bo to jest zła cecha i prędzej czy później każdy odczuje tego konsekwencje. Z drugiej jednak strony sytuacja w której, miałbym za każdym razem, studiować regulaminy i szukać jakiś kruczków jest nie do przyjęcia, to może prowadzić do jakieś paranoi…

Wydaje mi się, że ustawodawca powinien mocno pochylić się nad tym problemem. Zawarcie umowy przez Internet rządzi się niestety trochę innymi prawami niż np. w banku, gdzie umowa przeważnie umowa jest nam podsuwana pod sam nos (choć i to nie jest zasadą). Nie można mówić, że jest regulamin, czyli jest wszystko w porządku. Zwłaszcza biorąc pod uwagę sytuację, w której cały „model biznesowy” polega na tak naprawdę, na wprowadzeniu konsumentów w błąd i prawidziwym założeniu, że mało kto czyta regulaminy. Gdyby bowiem było inaczej to serwisy tego typu byłyby zaplanowane w inny sposób – najpierw opłata, później dostęp, a nie dostęp za darmo i za kilka miesięcy wezwanie do zapłaty.

Najjaskrawszym przykładem takich praktyk oprócz wspomnianego już pobieraczka i ag-rek.pl, są serwisy ze wszelkiego rodzaju testami IQ, testami obliczającymi datę śmierci czy też księgi kondolencyjne, które powstały zaraz po niedawnej katastrofie samolotu prezydenckiego. Zupełnie nie rozumiem dlaczego, ale strony te cieszą się bardzo dużą popularnością. Metoda w tym przypadku polega na tym, żeby po rozwiązaniu testu „zaintrygować” użytkownika („Dziękujemy za rozwiązanie testu śmierci – Twój wynik jest niepokojący”), uzależniając jednak podanie wyniku od złożenia stosownej opłaty. Na stronie głównej widnieje przeważnie wielki napis, że przyjemność taka kosztuje 25 groszy. Wysyłamy więc smsa, system informuje o konieczności wysłania drugiego – wysyłamy, wszak 50 groszy to uczciwa cena za poznanie daty śmierci. W końcu otrzymujemy wynik naszego testu, a dodatkowo duży „bonus” do rachunku za telefon. Okazuje się bowiem, że opłata wynosi co prawda 25 groszy, ale w przypadku realizowania płatności przelewem – przy płatnościach smsowych w regulaminie widnieje informacja, że koszt smsa to 25 zł + VAT…

Pomimo bardzo rozbudowanego prawa ochrony konsumentów (właściwie nie do końca szczęśliwej implementacji dyrektyw UE metodą kopiuj & wklej – ale to temat na inny wpis), praktyka pokazuje, że normy prawne, których głównym założeniem jest ochrona interesów konsumentów w stosunku konsument – przedsiębiorca, coraz częściej są omijane i to bardzo skutecznie, zwłaszcza w dobie Internetu. Pamiętać należy, że pobieraczek.pl pomimo decyzji UOKiKu i karze, nadal prowadzi swoją działalność w niezmieniony sposób. Właściciele serwisu odwołali się od decyzji, wskazując między innymi, że:

Należy podkreślić, iż ewentualne wprowadzenie konsumentów w błąd poprzez niedozwoloną reklamę, o którym mowa w decyzji UOKIK, dotyczy tylko i wyłącznie etapu przedkontraktowego – czyli momentu w którym użytkownik zapoznał się z reklamą, ale nie zapoznał się jeszcze z treścią regulaminu usług. Zgodnie z punktem drugim decyzji UOKIK, sama procedura zawierania umów w serwisie Pobieraczek.pl jest skonstruowana poprawnie i zawiera wszystkie istotne informacje potrzebne konsumentowi do podjęcia decyzji dotyczącej umowy.

Oznacza to, że nawet w przypadku utrzymania przez sąd w mocy rozstrzygnięcia wydanego przez UOKIK, zgodnie z którym reklama darmowego okresu próbnego mogła wprowadzić konsumentów w błąd na etapie przedkontraktowym, to fakt ten i tak pozostanie bez jakiegokolwiek wpływu na ważność zawartych umów. Należy bowiem pamiętać, iż na etapie kontraktowym każdy użytkownik jest bezwzględnie zobowiązany do zapoznania się z treścią regulaminu oferowanych mu usług. Niezbędnym warunkiem dokonania rejestracji w serwisie Pobieraczek.pl jest złożenie oświadczenia woli o zapoznaniu się z treścią regulaminu oraz jego całkowita akceptacja. Konsumenci muszą być świadomi, iż żadna decyzja administracyjna nie zwolni ich z obowiązku zapoznania się z treścią zawieranych umów.

Cały ten biznes obliczony jest na wprowadzanie statystycznego internauty w błąd, zastraszenie sądem i ściągniecie pieniędzy i to jest fakt niepodważalny. Wydaje się, że nawet jeżeli okazałoby się, że praktyka taka w świetle prawa jest całkowicie dopuszczalna, a na razie wszystko na to wskazuje, to i tak uznać należy, że model w którym oferujemy użytkownikowi dostęp do usługi sugerując wprost, że jest ona darmowa, a następnie żądamy za to zapłaty jest ewidentnie nieuczciwy. O skali takiego przedsięwzięcia i zarazem problemu świadczy kara nałożona na właścicieli serwisu – maksymalna może wynosić 10% przychodu – 240 tys. pomnożone przez 10, daje całkiem imponującą liczbę… Niestety, przyszłość nie maluje się w tej kwestii zbyt kolorowo, wydaje mi się, że po „sukcesie” serwisu pobieraczek.pl, częstotliwość powstawania jego klonów jest coraz większa, nic w tym dziwnego biorąc pod uwagę jak wielkie pieniądze są do zgarnięcia.

Komentarze: 8 “Jak zarobić duże pieniądze na nieczytaniu regulaminów – o pobieraczek.pl i jego „godnych” następcach”

  1. little @ Kwiecień 23rd, 2010 8:15 pm

    według orzecznictwa ETS przeciętny konsument powinien być uważny i ostrożny, z drugiej jednak strony cechy te uzależnione są od przesłanki należytego poinformowania – temat ciekawy i wart dyskusji, bowiem na tle omówionego zagadnienia widać wyraźnie, jak trudne w praktyce pozostaje zapewnienie równowagi pomiędzy wymaganiami stawianymi podmiotom oferującym usługi czy produkty a konsumentom, którzy się na nie decydują; czekam z niecierpliwością na ewentualny wpis w przedmiocie wzmiankowanego zagadnienia „implementacji dyrektyw UE metodą kopiuj & wklej”:)

  2. olka @ Kwiecień 29th, 2010 6:04 pm

    Nie zostało o tym napisane w tym artykule ale nawet wpisując w formularzy przypadkowe dane i nie zaznaczając akceptacji regulaminu , strona robiła to za nas , i po chwili pojawiał się komunikat że zgłoszenie zostało przyjęte do realizacji.
    A chyba tak nie powinno być że ktoś za nas akceptuje jakiś regulamin.

  3. ES @ Kwiecień 30th, 2010 9:50 am

    Dodam jeszcze do tego, iż sam fakt tego „filmu” to jedna wielka ściema – NIGDZIE w Internecie nie ma wzmianki innej niż dotyczącej Ag-Rek, że ów film powstanie. A to jest fakt niepodważalny i poszkodowani będą walczyć w sądzie o wyłudzenie pieniędzy poprzez nieuczciwą praktykę jaką jest wysokie wynagrodzenie na planie filmu który.. nawet nie powstanie :/

  4. Kamil Rawa @ Kwiecień 30th, 2010 10:49 am

    Poważnie poszkodowani chcą złożyć pozew do sądu? Mógłbym prosić o więcej szczegółów, ewentualnie jakiś link? My, jako redakcja iurista.net (a podejrzewam, że użytkownicy serwisu również) chętnie posłużymy pomocą prawną na tyle na ile będziemy w stanie.

  5. leszcz @ Maj 1st, 2010 9:48 pm

    Firmy takie prezentują pewien pozór legalności, jednak sam fakt, że zdecydowana większość ich „klientów” nie ma świadomości, że zawiera jakąkolwiek umowę, świadczy, że zostali wprowadzeni w błąd. Wybiegi formalne i sofistyka prawnicza nie zaprzeczą temu faktowi i nie trzeba analizować treści tej umowy pod względem jej poprawności. To prawda, że umowy trzeba czytać. Ale przed przeczytaniem należy najpierw mieć świadomość, że w ogóle zawiera się jakąś umowę. Firmy stosujące opisaną praktykę celowo zrobiły wszystko, aby nie poinformować użytkownika o tym, że w ogóle jakąkolwiek umowę zawiera. Działają w złej wierze, licząc na to, że użytkownik nie przeczyta regulaminu, co jest nietrudne do udowodnienia, ponieważ na podstawie zeznań ludzi, którzy się zarejestrowani można ustalić, że nie zawarliby umowy, gdyby byli świadomi jej treści, wobec tego jej nieznajomość była koniecznym warunkiem jakiegokolwiek zysku dla firmy. Jest to więc ewidentne oszustwo podlegające karze na podstawie art. 286 k.k.

  6. Michał @ Maj 6th, 2010 11:02 pm

    Bardzo ciekawy artykuł!
    Brawo!

  7. glanc @ Czerwiec 16th, 2010 8:19 pm

    super artykuł :) No i dodał otuchy sporo.. czy taka firma moze wpisac do rejestru dłużników ERIF?

  8. leather jacket @ Maj 19th, 2011 2:21 am

    You have written a very informative article with great quality content and well laid out points. I agree with you on many of your views and you’ve got me thinking.

Skomentuj: