W zeszłym roku do krakowskiego Rzecznika Praw Pacjenta trafiła skarga na zachowanie pielęgniarki, która uniemożliwiła rodzinie konającego kontakt z nim w ostatnich chwilach jego życia. Decyzja została podjęta na podstawie obowiązującego regulaminu szpitala, który zabraniał odwiedzin u pacjentów po godzinie 20:00. Zaistniała sytuacja była jednak zupełnie inna. Rodzina pacjenta nie przyszła w odwiedziny – chciała towarzyszyć umierającemu w jego ostatniej drodze.
Sytuacja przedstawiała się następująco – niedzielą 18 stycznia 2009 roku na Oddziale Chorób Wewnętrznych Szpitala Żeromskiego w Krakowie – 74-letni pacjent, po dwóch przebytych udarach mózgu znajduje się w krytycznym stanie. Przy łóżku chorego są żona i syn. Po konsultacji z lekarzem, pragną pozostać przy łożu chorego, gdyż ta noc może byś ostatnią w jego życiu. Niestety, tuż po godzinie 20:00 jedna z pielęgniarek wyprasza czuwającą rodzinę chorego, informując, iż czas odwiedzin dobiegł końca.
Pomimo próśb i błagań rodziny chorego oraz pacjentów znajdujących się na tej samej sali pielęgniarka nadal stoi twardo na swoim stanowisku i kategorycznie zabrania rodzinie prawa do pozostania przy konającym. Ostatecznie pacjent umiera w samotności nad ranem.
Powyższy przypadek jest wstrząsającym przykładem ludzkiej bezmyślności oraz nieznajomości prawa, albowiem już z ustawy o Zakładach Opieki Zdrowotnej wynika, że pacjent ma prawo do dodatkowej pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę najbliższą, bądź inną wskazana przez siebie osobę. W świetle cytowanej ustawy pacjentowi przysługuje również prawo do godnego umierania.
Niewątpliwie, zachowanie pielęgniarki pozostawiało w tej sytuacji wiele do życzenia. Było przyczyną dwóch ludzkich tragedii. Z jednej strony pacjent odchodził z tego świata w zupełnej samotności, z drugiej zaś jego rodzina przeżywała gehennę, nie mogąc towarzyszyć mu w ostatnich chwilach. Także z czysto humanistycznego punktu widzenia zwrot czas odwiedzin dobiegł końca nie był tu czymś właściwym. Swoim zachowaniem pielęgniarka naruszyła normy etyczne zawarte w Kodeksie etyki pielęgniarki i położnej Rzeczpospolitej Polskiej. Osoby, których zawodowym celem jest ratowanie ludzkiego życia, zobligowane są do przestrzegania norm, który statuują obowiązek zapewnienia pacjentom humanitarnej opieki oraz godnych warunków umierania pozostających w zgodzie z wartościami wyznawanymi przez pacjenta. Odebranie prawa do czuwania przy łożu umierającego było nie tylko bezprawne ale także nieetyczne i niegodziwe. Nie można bowiem w żaden sposób zrównywać zwykłych odwiedzin z towarzyszeniem umierającemu w jego ostatnich chwilach. Moim zdaniem wspomniana pielęgniarka naruszyła także art. 40 Konstytucji RP, stanowiący, iż nikt nie może być poddany (…) okrutnemu, nieludzkiemu lub poniżającemu traktowaniu (…). W tej sytuacji nie pomogły jednak żadne przepisy, ani błagania a wystarczyło przecież być po prostu człowiekiem.
Informacje dotyczące stanu faktycznego w niniejszej sprawie pochodzą z Gazety Krakowskiej, PG/24.02.2009 06.










2010/5/12 16:48:23 (21 odsłon)
W Szwajcarii płetwonurkowie znaleźli na dnie jeziora setki urn. Policja podejrzewa, że to prochy klientów grupy Dignitas, która umożliwia dokonanie eutanazji lub samobójstwa wspomaganego.
Przerażającego odkrycia dokonał zespół płetwonurków, którzy szukali motorówki zatopionej w Zürichsee (Jezioro Zuryskie). Na dnie jeziora natrafili na urny z prochami. Wszystkie nieoznaczone.
Na powierzchnię wydobyto 35 urn. To tylko znikoma część, na dnie leży znacznie więcej. ”Tam były ich setki. Próbowaliśmy je policzyć, ale straciliśmy rachubę” – powiedział jeden z płetwonurków dziennikarzom gazety „Blick”.
Policja ustala, kto wrzucił urny do jeziora. „Pogrzeby wodne” są w Szwajcarii zakazane, podobnie jak przechowywanie ludzkich szczątków bez pozwolenia.
Policja podejrzewa, że urn pozbyła się grupa Dignitas. W 2008 r. aresztowano bowiem dwóch jej pracowników, gdy wrzucali urny do jeziora, ale w innym miejscu.
Według zeznań byłej pracownicy Dignitas, założyciel stowarzyszenia Ludwig Minelli od lat pozbywa się w ten sposób szczątków. Minelli zbiera urny w piwnicy, gdzie trzymane są ziemniaki. Potem wywozi je nad jezioro i wrzuca do wody. Wcześniej zdziera z nich etykietki z imieniem i nazwiskiem zmarłego. Na urnach widnieje tylko logo krematorium w Zurychu.
[Za: „Rzeczpospolita” /ryb/ - 28.042010 r.]
http://www.hli.org.pl/xoops/modules/news/article.php?storyid=1360
jak zawsze w walce o prawa człowieka i prawa jednostki
2010/5/12 16:48:23 (21 odsłon)
W Szwajcarii płetwonurkowie znaleźli na dnie jeziora setki urn. Policja podejrzewa, że to prochy klientów grupy Dignitas, która umożliwia dokonanie eutanazji lub samobójstwa wspomaganego.
Przerażającego odkrycia dokonał zespół płetwonurków, którzy szukali motorówki zatopionej w Zürichsee (Jezioro Zuryskie). Na dnie jeziora natrafili na urny z prochami. Wszystkie nieoznaczone.
Na powierzchnię wydobyto 35 urn. To tylko znikoma część, na dnie leży znacznie więcej. ”Tam były ich setki. Próbowaliśmy je policzyć, ale straciliśmy rachubę” – powiedział jeden z płetwonurków dziennikarzom gazety „Blick”.
Policja ustala, kto wrzucił urny do jeziora. „Pogrzeby wodne” są w Szwajcarii zakazane, podobnie jak przechowywanie ludzkich szczątków bez pozwolenia.
Policja podejrzewa, że urn pozbyła się grupa Dignitas. W 2008 r. aresztowano bowiem dwóch jej pracowników, gdy wrzucali urny do jeziora, ale w innym miejscu.
Według zeznań byłej pracownicy Dignitas, założyciel stowarzyszenia Ludwig Minelli od lat pozbywa się w ten sposób szczątków. Minelli zbiera urny w piwnicy, gdzie trzymane są ziemniaki. Potem wywozi je nad jezioro i wrzuca do wody. Wcześniej zdziera z nich etykietki z imieniem i nazwiskiem zmarłego. Na urnach widnieje tylko logo krematorium w Zurychu.
[Za: „Rzeczpospolita” /ryb/ - 28.042010 r.]
http://www.hli.org.pl/xoops/modules/news/article.php?storyid=1360
thanks, i enjoyed the read
Advantageously, the post is really the sweetest on this noteworthy topic. I harmonise with your conclusions and will thirstily look forward to your next updates. Just saying thanks will not just be adequate, for the great lucidity in your writing. I will at once grab your rss feed to stay privy of any updates. Genuine work and much success in yourbusiness dealings!
Takich przypadków jest na pęczki, choć w naszym kraju nie mówi się zbyt wiele na ten temat ale my osobiście mieliśmy styczność z wieloma podobnymi problemami.
Jaki kraj, takie problemy!