Doczekaliśmy w końcu tego, o czym mówiło się zaraz po opadnięciu euforii związanej z wynikami zeszłorocznych testów na aplikacje. Okręgowa Rada Radców Prawnych w Warszawie rozesłała do aplikantów maile, w których przedstawiono nowe zasady przeprowadzenia rocznych kolokwiów zaliczeniowych. Próg ustalono na 75% (75/100pkt.). W innych izbach wynosi on 60%.
Aplikanci szykują protest przeciwko powyższym regułom oceniania, uważają bowiem, że jedynym celem wprowadzenia tak wysokiego progu jest ich odsiew. Powołali nawet do tego Radę Starostów Grup. ORRP stoi natomiast na stanowisku, że wszystko jest w porządku, a kolokwia dostosowane są do poziomu egzaminu końcowego oraz że w interesie Rady leży to, aby większość aplikantów zdała to kolokwium z uwagi na, że w przeciwnym razie oznaczać to będzie, iż Rada nie sprostała zadaniu zapewnienia odpowiedniego poziomu szkolenia.
Aplikanci jednak i bez wyników z kolokwium wskazują na niski poziom szkolenia. Jego głównym mankamentem ich zdaniem jest mała liczba wykładów poświęconych poszczególnym przedmiotom oraz brak jakiejkolwiek harmonizacji w tym zakresie (procedura przed prawem materialnym).
W przygotowywanym proteście aplikanci zawarli następujące postulaty (za Rp.pl):
Starostowie grup warszawskich aplikantów radcowskich domagają się:
- szczegółowego i jednakowego dla wszystkich zakresu wykładów, zaliczeń i kolokwiów – niezależnie od ich formy – z wszystkich przedmiotów objętych programem nauczania,
- zmiany 75-procentowego minimalnego progu punktowego koniecznego do uzyskania pozytywnego wyniku,
- przejrzystych i jednolitych kryteriów przyznawania ocen oraz punktów za zaliczenia i kolokwia,
- podawania wyników prac pisemnych w sposób jednolity poprzez wywieszenie zbiorczych list wyników w extranecie lub w formie papierowej,
- możliwości uzyskania oceny dostatecznej i pozytywnego wyniku, gdy uzyskało się za zaliczenie i kolokwium od 60 do 74 pkt na 100 możliwych.
Jestem ciekawy jak skończy się cała sprawa – znając życie racja leży tak na prawdę po obu stronach. Nie dziwie się aplikantom, którzy obawiają się, że po poświęceniu roku i całkiem nie małej sumy pieniędzy zostaną z niczym tylko dlatego, że byli w „zbyt dużej” grupie osób, które dostały się w ostatnim naborze. Z drugiej jednak strony rozumiem też postępowanie Rady zakładając, że troszczy się o to żeby zawód wykonywali tylko najlepsi. W tej całej sprawie jednak w moim odczuciu nie jest najważniejsze obniżenie progu o 15% (choć jest to pewnie być albo nie być dla wielu), ale raczej jasne i przejrzyste zasady oceniania i publikowania wyników, tak aby później nie pojawiły się głosy, że kolokwium zdali głównie „krewni i znajomi królika”, a jak wiadomo w tej branży dużo nie trzeba do takich osądów…










Rozumiem stanowisko Rady. Niektórzy ciężko pracowali żeby zdać na aplikację i oni na pewno sobie poradzą na kolokwium ale byli też tacy, którzy się po prostu ‘prześliznęli’ a studiowali po 7-8lat, ledwie skończyli i na aplikację zdawali też kilka razy więc odsiew jest niezbędny. Jednak na pewno zasady zaliczania,publikowania wyników powinny być przejrzyste i nie powinno być co do tego żadnych wątpliwości więc miejmy nadzieję,że Rada to weźmie pod uwagę.
A w których Izbach próg wynosi 60%? Skąd autor artykułu ma takie informacje?
We wszystkich oprócz Warszawskiej, przynajmniej tak informowała „Rzeczpospolita”.
to system kształcenia jest zły . Duża ilość aplikantów spowodowała , że wszyscy, którzy mają w tym interes stanęli do nich okoniem i chcą „umilić” im zycie, a ze środowiska wyeliminować konkurencję. JAko aplikantka ( nie radcowska bynajmniej) widziałam na sali sądowej żenujący poziom wiedzy adwokatów i radców z wieloletnim doświadczeniem . A i poziom kultury i etyki wobec klienta przed drzwiami sali wiele pozostawał do życznia. Jakie kompetencje ma radca,z wieloletnim doświadczeniem, który wnosi do Sądu OKRĘGOWEGO O UNIEWAŻNIENIE TESTAMENTU ? Albo adwokat kłócący się przed salą z klientką i wyrywający jej z rąk dokumenty, traktujący z ewidentną wyższością klientkę ? Czy też aplikant radcowski podnoszący przeciw stronie w sprawie o podział majątku , że mogła usunąć ciążę, bo ryzyko dziecka niepełnosprawnego w póznym wieku jest duże ? I są to osoby, które dostały się na aplikację w znacznie mniejszej rzeszy absolwentów, a to co odstawiają na sali jest haniebne, śmiało można stwierdzić. Nie stawiajmy więc zeszłorocznych aplikantów w tak złym świetle, bo czarne owce zawsze i wszędzie się znajdą .
Kamil, ślepo cytujesz za rzepą, nie rozumiem tylko po co – albo po prostu wklejaj linka do streszczanego przez Ciebie artykułu albo przeprowadź własne RZETELNE dziennikarskie śledztwo na własną rękę albo po prostu przemilcz sprawę, o której jak widać nic nie wiesz, proszę.
Rzepa prześlizgnęła się po temacie, coś tam zmontowała na poczekaniu po wysłuchaniu skargi jednej osoby z roku, a Ty jeszcze to spłyciłeś… nieładnie to wygląda, naprawdę.
Jeśli ta Twoja notka jest po prostu wynikiem Twojej niezłomnej wiary w słowo pisane w rzepie, to pozwól, że wyjaśnię – artykuł, na który się powołujesz nie pokazuje całej prawdy, w efekcie kreuje własną rzeczywistość. Rzepa nie odrobiła lekcji i opublikowała jakiegoś gniota, a Ty się na to bezkrytycznie powołujesz i siejesz złe ziarno… wstyd.
Już kiedyś wyjaśniałem moje zdanie na ten temat. Ja naprawdę nie jestem ani dziennikarzem, ani nawet za bardzo nie próbóje nim być. Na iuriscie publikuje oprócz swoich luźnych przemyśleń, także informacje, które w moim odczuciu mogą zainteresować kandydatów na aplikacje (i w mniejszym stopniu aplikantów). Niestety, nie jest to zajęcie na pełny etat, nie mam z tego żadnych pieniędzy, a wręcz przeciwnie póki co do całego tego interesu dokładam. Nie mam zatem więc zbyt dużej możliwości uprawiania tutaj dziennikarstwa w pełnym tego słowa znaczeniu. Moją ideą jest to, aby iurista był miejscem skupiającym ludzi ze środowiska i był platformą do rzeczowej dyskusji na odpowiednim poziomie, zwłaszcza na aktualne obecnie tematy, a wpisy mają być jedynie tej dyskusji zaczątkiem. Iurista jest bardzo niszowy i brak na nim krzykaczy, których jest pełno chociażby na GP czy rzepie, że już o onecie nawet nie wspomnę, co powoduje, że jest to miejsce bardziej przyjazne dyskutującym i w rezultacie znacznie bardziej merytoryczne.
Rozumiem też, że skoro już pisze to powiniem się starać, aby było to na najwyższym poziomie i staram się to robić (chociaż jak widać nie zawsze wychodzi), trzeba jednak brać pod uwagę, że skoro taka gazeta jak rzepa okazuje się być nierzetelna, to co ja moge? Kim ja jestem przy nich?
To po prostu napisz, że w Rzepie ukazał się taki a taki artykuł, który mówi o tym i o tym i KONIEC. Nie pisz co aplikanci dostali, co myślą o poziomie szkolenia, co szykują i co planuje oirp – bo jak sam przyznajesz tego nie wiesz. OK, nie musisz i chyba nikt tego od Ciebie nie oczekuje. Nie pisz tylko o tych sprawach jak o pewnikach (a to sugerujesz przyjętą formą) tylko dlatego że coś napisała rzepa!
Miej świadomość, że Ciebie też czytają ludzie. Jeśli ktoś nie jest aplikantem 1-go roku w wawie, to co ma on sobie myśleć o tym co tu się dzieje, jak naczyta się takich głupot?
Prosty przykład na koniec. Piszesz: „Okręgowa Rada Radców Prawnych w Warszawie rozesłała do aplikantów maile, w których przedstawiono nowe zasady przeprowadzenia rocznych kolokwiów zaliczeniowych”, a to jest nieprawda, żadnego maila od oirp nie dostałam. Dalej – to nie jest prawdą, że aplikanci powołali radę starostów…
Rozpowszechniasz nieprawdziwe informacje, nawet nie powołując się na źródło, dopiero wywołany do tablicy zasłaniasz się rzepą. Jeśli chcesz takie rzeczy pisać, to przynajmniej zdystansuj się do nich i wyjaśniaj w swoim artykule, że streszczasz jedynie to co przeczytałeś gdzieś tam i dodaj, że są to informacje nie potwierdzone. Uważam, że nierzetelność rzepy nie zwalnia Ciebie w żaden sposób z rzetelności. Tak, możesz być od nich lepszy.
Ok masz rację, szczerze mówiąc to nie zdawałem sobie sprawy, że rzepa może, aż tak odbiegać od prawdy, choć oczywiście wiem, że zdarza im się „pomylić”… w każdym razem jeżeli jest tak jak mówisz to zalatuje to troche poczytnym dziennikiem na „F”…
Jestem Ci wdzięczny za uwagi, na pewno wezme je bardzo do siebie i poprawie się w przyszłości :) Jednocześnie przepraszam, jeżeli kogoś w błąd wprowadziłem. Czy możesz w takim razie napisać jak jest w rzeczywistości, a ja chętniej zaktualizuje wpis.
a tak w ogole to Okregowa Izba Radców Prawnych a nie Okręgowa Rada
Mam pytanie do aplikantów. Czy da się pracować i odbywać aplikacje?? Bo z tego co mi wiadomo, to chyba ok. 3 dni w tygodniu zajmują różne zajęcia, więc o pracy nie ma co myśleć bo żaden pracodawca nie zgodzi się na takie nieobecności. Proszę, napiszcie jak jest to u Was…
do Aka: zajęcia to jeden dzień w tygodniu wykłady – obowiązkowe, sprawdzają obecność:-); jeden dzień w kancelarii (w K-wicach to były na razie 3 pierwsze miesiące) lub w sądzie – mamy zaplanowane 5 lub 6 miesięcy; z tego wychodzą dwa dni na zajęcia – resztę możesz pracować:-) Tak naprawdę aplikacja zabiera ten jeden dzień wykładowy, z praktykami różnie ludzie sobie radzą – jeżeli pracujesz w kancelarii to praktyka w niej to żaden kłopot; z sądem jest gorzej – sędzia do którego Cię przydzielą podpisuje w dzienniczku aplikanta, że się stawiłeś w sądzie i pisze o Tobie opinię do Izby, ale tutaj też różnie bywa – mam koleżankę, która przeszła już przez 3 wydziały i w każdym negocjowała z sędziami – zamiast siedzieć 5 – 6 godzin na rozprawach dostaje do domu akta i pisze, pisze, pisze… Ma to dobre strony – z pracy urywa się jeden dzień w tygodniu, ale pisania ma tyle, że nie ma kiedy się uczyć. Ja natomiast siedzę na rozprawach (straszne poczucie straty czasu i przy okazji wrażenia jak w poście aplikantki NIE radcowskiej, ale dotyczą nie tylko pełnomocników – z sędziami też różnie bywa), i w każdym wydziale pisałam na razie po jednym uzasadnieniu i to zazwyczaj z komentarzem – „zabiera pani akta i idzie do domu pisać”:-) Szłam oczywiście do pracy, a pisałam późnym wieczorem nie drażniąc pracodawcy:-)
Podsumowując: nie ma absolutnie żadnych reguł:-), jest to zawsze wypadkowa Izby do której należysz (z tego co mi wiadomo nie wszyscy mają np. praktyki w sądach), Twojego pracodawcy i Twojej siły przekonywania:-)
do aka: myślę, że ostatni akapit wypowiedzi kaji to esencja tego, co się da na ten temat powiedzieć..:)
do mellini: Kamil wyraźnie wskazuje, że cytuje i snuje własne rozważania, poza tym jest otwarty na wyjaśnienia i sprostowania i nie ma co się denerwować.. Kamil zareagował na publikację prasową i tyle, zarzucanie mu rozpowszechniania nieprawdziwych informacji jest moim zdaniem zbyt daleko idące, tym bardziej że obydwoje doskonale wiemy, że nie mógłby ich zweryfikować, bowiem żaden szanujący się aplikant radcowski nie będzie się wypowiadał w sprawie należącej do wewnętrznych spraw samorządu, którego jest członkiem..
do Kamila: pewna ostrożność nie zawadzi, mellini mimo że trochę nerwowo, to na pewne rzeczy wskazała właściwie, musisz być bardziej ostrożny, zwłaszcza gdy piszesz, na jakim stanowisku stoi OIRP;)
A czy ktoś wie, jak wygląda organizacyjnie aplikacja radcowska w Kielcach? Proszę, napiszcie jeśli wiecie jak tam jest to rozwiązane.
Przyłączam się do pytania Iwony z tym, że moje pytanie dotyczy aplikacji radcowskiej w Lublinie?Z góry dziekuje za odp.
cześć wszystkim. powiem tyle, że po tym co wymyśliła moja ORA to ten egzamin to pikuś ;) A nawet Pan pikuś :D
Uwaga żeby uzyskać wynik pozyt. trzeba odpowiedzieć poprawnie na: 85 pyt. ze 100 (test jednokrotnego wyboru z pkt. ujemnymi w przypadku błędnej odpowiedzi) i na wszystkie 6 kazusów.
Nasi aplikanci szykują się na mały protest w Radzie i dlatego mam prośbę do wszystkich o info jak jest w innych ORA w kraju. Pozdrawiam
Ludziska z poszczególnych izb, czy nie możemy zebrac się wszyscy i zgłosić skargę do np. RPO?:) Przecież te kolokwia to rozbój w biały dzień!!! Moim zdaniem z politycznego punktu widzenia zdecydowano się na ułatwienie dostępu do zawodu radcy po to tylko by przystopować leżące gdzieś w sejmie dwie ustawy o dostępie do zawodów prawniczych, po czym zgóry zaplanowano odsiew na 1 roku. To hańba!
„Jestem ciekawy jak skończy się cała sprawa – znając życie racja leży tak na prawdę po obu stronach. Nie dziwie się aplikantom, którzy obawiają się, że po poświęceniu roku i całkiem nie małej sumy pieniędzy zostaną z niczym tylko dlatego, że byli w „zbyt dużej” grupie osób, które dostały się w ostatnim naborze. Z drugiej jednak strony rozumiem też postępowanie Rady zakładając, że troszczy się o to żeby zawód wykonywali tylko najlepsi. W tej całej sprawie jednak w moim odczuciu nie jest najważniejsze obniżenie progu o 15% (choć jest to pewnie być albo nie być dla wielu), ale raczej jasne i przejrzyste zasady oceniania i publikowania wyników, tak aby później nie pojawiły się głosy, że kolokwium zdali głównie „krewni i znajomi królika”, a jak wiadomo w tej branży dużo nie trzeba do takich osądów…”
co to za frazesy, człowieku nie masz pojęcia o czym piszesz. Racja leży po obu stronach? rada dba o to żeby zawód wykonywali tylko najlepsi? Przestrzeganie regulaminu nie jest najważniejsze? Mam uzyskać o 15 % więcej tylko dlatego, że robię aplikację w Warszawie? A dlaczego np. w pozostałych 18 izbach nie dbają o wybór najlepszych i nie podnoszą progu? Przecież to wszystko trzyma się tylko kupy. I nie ma czegoś takiego jak okręgowa rada radców prawnych. Nie masz pojęcia – to nie pisz, bo nie ma z tego niczego dobrego
W mojej izbie kolokwium będzie… ustne :-) Czyli ocena na podstawia uznania komisji. pozdrawiam
Mam pytanie do aplikantów – gdzie lepiej robić aplikację radcowską – Rzeszów czy Kraków. W Rzeszowie w tym roku 43 osoby się dostały a w Krakowie ponad 170. Jak wyglądają egzaminy? Pomożcie bo chcę się przenieść do Krakowa ale nie wiem czy dobrze robię?
Podobno w Krakowie jest ciężej niż w Rzeszowie i uwalają. Prawda to?
U nas to jeszcze info nieopublikowane, więc nie podam, które OIRP, ale mam pewne informacje (regulamin kolokwium uchwalony, ale nieopublikowany), że:
- kolokwium podzielone na 6 bloków tematycznych, przy liczba pytać z co najmniej dwóch bloków jest inna od liczby pytań w pozostałych blokach,
- zaliczenie: co najmniej 70% z każdego bloku.
Nie rozumiem trochę logiki poszczególnych OIRP, skoro i tak przysługuje 1 repeta, a zatem nie tak prędko się nas pozbędą.
U nas w Bydgoszczy kolokwium było ustne, stres był niesamowity ale zdało ponad 50 %, reszta będzie poprawiać ale tylko z przedmiotów których nie zaliczyła.