Minister Sprawiedliwości wyznaczył limity na aplikacje sędziowską i prokuratorską. Na obie zostanie przyjęte po 75 osób, czyli łącznie 150. Liczba ta wygląda całkiem nieźle biorąc pod uwagę, że przyjęto 300 osób na aplikację ogólną. W ciągu ostatniego roku pewnie znalazło się kilka osób, które zrezygnowały w trakcie ogólnej albo zrezygnują z odbywania aplikacji specjalistycznych, a to oznacza, że pewnie ponad 50% osób będzie mogło dalej kontynuować naukę. Jeżeli ten trend zostanie utrzymany w przyszłych latach, Krajowa Szkoła Sądownictwa i Prokuratury może okazać się świetnym wyborem, biorąc pod uwagę trudności aplikantów korporacyjnych.
Niestety, nie znam nikogo kto odbywa aplikacje w Krakowie, stąd też nie wiem dokładnie jak wygląda sytuacja tam na miejscu, zapraszam zatem aplikantów aplikacji ogólnej, jeżeli zaglądają na iuriste do podzielenia się swoimi wrażeniami i uwagami dotyczącymi tej szkoły.










a sama aplikacja ogólna coś daje?
Właśnie nikt o tym nie mówi co mozna robić po tej rocznej aplikacji ogólnej!!!
Można być np asystentem sędziego :)
… i zarabiać o połowe mniej niż wynosi stypendium na aplikacji ;-)
…no tak… założenie tego zawodu było proste: „zrób to samo co sędzia, za cztery razy mniej… „:)
Po ukonczeniu aplikacji ogolnej mozna starac sie o rozpoczecie aplikacji specjalistycznej. Posiadajac ukonczona aplikacje ogolna mozna byc nie tylko asystentem, ale takze referendarzem sadowym.
Nie jest prawda ze bedac asystentem zarabia sie polowe mniej niz wynosi stypendium na apliakcji.
Pozatym finansowo asystent i tak ma lepiej niz osoba na aplikacji korporacyjnej bo ta oprocz glodowego „wynagrodzenia” musi zaplacic jeszcze za aplikacje.
Po aplikacji ogólnej można:
- zostać aplikantem sędziowskim albo prokuratorskim (150 miejsc na 300 osób, więc nie mało)
- zostać referendarzem (raczej niewielkie szanse)
- zostać asystentem z wynagrodzeniem około 2000 zł netto i przystąpić do egzaminu sędziowskiego (po przepracowaniu 4 lat) albo adwokackiego (po przepracowaniu 5 lat)
- rozpocząć aplikację korporacyjną, ciesząc się z naprawdę dużej przewagi nad konkurentami, a wynikającej z bardzo intensywnej nauki i praktyki na aplikacji ogólnej.
Z jakich ksiązek albo komentarzy warto jest się uczyć na tą część z kazusami?
O ile mi wiadomo to ukończenie aplikacji ogólnej nie jest warunkiem sine qua non pracy jako asystent sędziego. Równie dobrze można stwierdzić, że aplikacja ogólna daje szerokie uprawnienia woźnego. A co do głównego wątku to pragnę przedstawić prosty stopniowy rachunek:
I stopień: 1/5 średnia ilość osób na 1 miejsce na studiach prawniczych
II stopień: 1/2 średnia ilość absolwentów
III stopień: 1/4 średnia ilość absolwentów zdających na aplikacje
IV stopień: 2/3 osób przeszło do 2 etapu
V stopień: mniej niż 1/3 zostało aplikantami aplikacji ogólnej
VI stopień: 1/2 zostanie dopuszczona do aplikacji sędziowskiej/prokuratorskiej
Teraz weźmy grupę 1000 osób wybierających się na studia o kierunku prawo:
I stopień: 200 os.
II stopień: 100 os.
III stopień: 25 os.
IV stopień: 16 os.
V stopień: 5 os.
VI stopień: 2 i 1/2 (dla wścibskich ;)
Do autora:
jeżeli wg Ciebie na 100 osób kończących studia prawnicze na aplikację sędziowsko-prokuratorską dostają się 2 osoby i to jest sukces to… brak słów.
Na poparcie zgodności wyliczeń podam, że rocznie przybywa ok. 12 tyś absolwentów prawa, rachunek prosty:
12.000/100=120*2= 140 osób na aplikacji s-p (dobroczyńcy dorzucili dyszkę… a niech mają a co)
Pozdrawiam wszystkich zdrowo myślących
nemesis: To jesteś słabo poinformowany. Obecnie do zatrudnienia na stanowisku asystenta sędziego jest konieczne ukończenie aplikacji ogólnej. Ewentualnie zdanie egzaminu sędziowskiego/prokuratorskiego, ukończenie aplikacji adwokackiej/radcowskiej/notarialnej i zdanie odpowiedniego egzaminu (no ale kto po będąc adwokatem itd. chce być asystentem sędziego?).
Oczywiście nie dotyczy to osób zatrudnionych w przeszłości na podstawie dawnych przepisów, tylko jakie to ma znaczenie dla tegorocznych absolwentów?
W ogóle jaki sens mają te obliczenia które przedstawiłeś? Nie lepiej podzielić tą średnią 12.000 absolwentów przez ilość miejsc (zeszłoroczną- 300) na aplikacji ogólnej? I wychodzi, że średnio jeden na 40 absolwentów się dostaje. Ale jaki to ma sens….skoro liczba osób zdających na aplikację nie jest równa liczbie absolwentów, zdaje dużo osób, które ukończyły studia już ładnych parę lat temu?
Zgodzę się z autorem, że limit łącznie 150 miejsc na aplikacjach specjalistycznych jest jak najbardziej optymistyczny, w szczególności w odniesieniu do pojawiających się wcześniej „wieści”, że miejsc na sędziowskiej będzie 30, a na prokuratorskiej niewiele więcej.
nemesis: więc według Ciebie trzeba produkować masowo sędziów i prokuratorów żeby nadażyć z ogromną podażą absolwentów prawa? Wpuśćmy wszystkich na aplikacje, a o to że później nie będzie etatów to już się bedziemy martwić za parę lat… ehh i wtedy będzie płacz, że „oszukali”…
Pozatym Twoje wyliczenia nie mają zbytnio sensu, ponieważ w zeszłym roku na aplikacje startowało około 1500 osób z tych rzekomych 12.000 absolwentów (i to nie tylko zeszłorocznych), zatem skoro 10% z nich może rozpocząć aplikacje s-p to jest to w moim odczuciu całkiem solidny wynik.
Ciężko o jakikolwiek komentarz odnośnie powyższych argumentów. Proszę wszystkich o krztę zdrowego rozsądku. Wg mnie kształcenie sędziów, prokuratorów stoi na wysokim… teoretycznym poziomie. Praktyczne przygotowanie aplikantów jest na nikczemnie niskim poziomie. Sędziowie często znają parafki na pamięć ale już gorzej gdy trzeba o kwalifikację czynu bądź zwyczajne zastosowanie odpowiedniej podstawy prawnej orzeczenia (osobiście spotkałem się z niejednym takim przypadkiem). Pragnę jednak zaznaczyć, że nie generalizuję. Jest wielu sędziów i prokuratorów, którzy rzetelnie wykonują swoją pracę i są jak najbardziej na swoim miejscu. Wracając do meritum, sędziów i prokuratorów wciąż brakuje (sędziowie niejednokrotnie prowadzą 30-50 spraw jednocześnie a prokuratorzy ponad miarę wykonują nocne dyżury, które niejednokrotnie odbijają się na poziomie pracy i życiu osobistym). Podstawą rozwiązania nie jest jak najszersze dopuszczenie do zawodu sędziego lub prokuratora ale odpowiednie wykwalifikowanie a obecne jest na takim poziomie, że wystarczy wykuć kodeksy, ustawy i przepisy wykonawcze by spokojnie stanąć przed prezydentem. Ale jeżeli takie są kryteria to zaostrzanie ich poprzez zawężanie limitów przyjęć jest rozwiązaniem nie tylko żadnym ale wręcz przysparzającym coraz to większych problemów. System należy uzdrowić a nie blokować. Wykwalifikowane już kadry, które w tym temacie są najlepiej zorientowane są najlepszym przykładem złej sytuacji w polskim sądownictwie. Dla poparcie podaję link do jeszcze gorącego artykułu: http://www.rp.pl/artykul/471007_Pozegnanie_z_Temida.html
Ponownie pragnę pozdrowić zdroworozsądkowych myślicieli.
PS przyznam się, że nie orientowałem się odnośnie uprawnień jakie daje aplikacja ogólna ale pragnę tylko poinformować, że w pewnym sądzie okręgowym jest obecnie rekrutacja na stanowisko asystenta sędziego sądu okręgowego i wśród warunków nie ma słowa o aplikacji ogólnej.
Czy miało być wspaniale, a wyszło jak zawsze
Z częścią tego co napisałeś mogę się zgodzić ale nie ze wszystkim. Wydaje mi się, że problemem jest przede wszystkim nie brak sędziów, a baaaardzo zła organizacja całej struktury sądownictwa . Z miesiąc temu w MS miała miejsce konferencja (tylko postępowania karne) na której przedstawiano badania, a właściwie same dane dotyczące obciążenia w sądów w Polsce. I co z nich wynika? Że w niektórych, najmniej obciążonych polskich sądach sędziowie rozpoznają 8 spraw miesięcznie, w najbardziej ponad 100…..co ciekawe nie jest to związane z wielkością miasta, często małe miejscowości są bardziej obciążone.
No ale w sumie to na razie nie mój problem, niech mózgi z MS myślą co z tym zrobić…
Otóż to! Wymagania stawiane nam jako kandydatom do tych zawodów są niewspółmierne do organizacji tych organów, szkolenia oraz wynagrodzenia, które również pozostawia wg mnie wiele do życzenia.
1. W Polsce jest za dużo sędziów/prokuratorów. Nie brakuje też personelu pomocniczego. Dla ciekawych: http://www.for.org.pl/pl/raporty-FOR/1/1131
2. Obecna zapaść wynika z organizacji pracy sądów i prokurator i w mniejszej mierze z przepisów.
3. Organizacja aplikacji ogólnej to dramat. Z tego co słyszałem kierownictwo (prof. Szewczyk) odchodzi. Nikt nad tym nie panuje.
Zawód sędziego powinien być ukoronowaniem zawodów prawniczych. Sędzia musi mieć wiedzę i doświadczenie zarówno zawodowe jak i życiowe. Jak w sprawach gospodarczych może orzekać osoba,która ma ponad 30 lat i mieszka w domu, a tak niestety się zdarza.
Zawód sędziego powinien być ukoronowaniem zawodów prawniczych. Do orzekani potrzebna jest wiedza jak i doświadczenie zarówno zawodowe jak i życiowe. Sędziów jest pod dostatkiem na jeden etat sędziowski w rejonie jest 10 kandydatów.
Do Anonima z 18tego wpisu – powiedz mi gdzie ma mieszkać taki człowiek, pod mostem, a może w obozie pracy, żeby cię zadowolić?
do anonima z godz 2:00
a jak ma nie mieszkać w domu, skoro ciągle musi się uczyć?
Chodzi o mieszkanie w domu u rodziców a nie pod mostem czy w obozie pracy. Jeśli jesteś po tak elitarny studiach prawniczych to Twój miesięczny dochód powinien Ci na to pozwalać, aby mieć swoje mieszkanie. Nie musi chce się uczyć, każdy sam o tym decyduje. Wychodzi na to, że w waszej ocenie 30 letni człowiek mieszkający u rodziców to norma w naszym społeczeństwie. Z drugiej strony cieszę się, że są ludzie, którzy chcą poświęcić całe życie karierze :)
Anonim „…i mieszka w domu…”
coś nie bardzo rozumiem Twoją wypowiedź. Gdzie niby ma mieszkać sędzia/prokurator jak nie w domu lub mieszkaniu?
Pragnę trochę obniżyć temperaturę (mimo, że wywołałem dyskusję na ten temat). Zgadzam się z twierdzeniem, że sędzia powinien mieć odpowiednie doświadczenie życiowe już nie wspominając o zawodowym. Jedynym sposobem by nabrać doświadczenia byłaby kilkuletnia praca w charakterze adwokata lub radcy prawnego. Jednak tutaj pojawia się nam błędne koło ponieważ przypadki odchodzenia z palestry na stanowiska sędziowskie lub prokuratorskie są sporadyczne. Dlaczego? Wiadomo… kasa! Ja to rozumiem, jeżeli zarabiam (hipotetycznie) średnio 7-10 tyś a niejednokrotnie więcej, kancelaria ma już wyrobioną markę na rynku, klientów nie brakuje, działa sprawnie i rzetelnie to dlaczego mam zmieniać zawód na gorzej płatny, o spoczywającej na mnie o wiele większej odpowiedzialności zawodowej a przede wszystkim presji psychicznej (zależy od placówki i wydziału)? Taki przyszły sędzia/prokurator potrzebuje czasu by się przestawić, przede wszystkim na nowo wyrobić w sobie zdolność obiektywnej oceny sytuacji, wdrożyć się w cały system a co bardzo ważne znowu „mieć kogoś nad sobą” i nie tylko jako przełożonego (znanych jest wiele przypadków presji wywieranej na osoby zajmujące te stanowiska). Sprawa nie jest taka prosta jak mogłoby się wydawać. Polskie sądownictwo jest wg mnie w bardzo trudnej sytuacji. Wielu doświadczonych sędziów odchodzi a przychodzi wielu „świeżaków”. Nie twierdze, że to źle ale kto ma uczyć fachu młodych jak nie starzy wyjadacze? Takich rzeczy nie uczą na żadnej 1-2-3 czy 10-cio stopniowej aplikacji. To wiedza, która odchodzi razem z tymi ludźmi. Należy przyjrzeć się co jest powodem tego zjawiska i starać się zapobiegać tego typu sytuacjom.
Co do organizacji sądownictwa zgadzam się, że sytuacja jest kiepska. Jednak niezaprzeczalnym jest fakt licznych braków kadrowych. Tego się nie ukryje.
Pozdrowienia dla zdrowomyślicieli.
niewielka liczba przejść adwokatów czy radców do zawodu sędziego nie wynika tylko z kwestii finansowych – a jeśli już to właśnie z tego, że adwokat nie jest w stanie utrzymać kancelarii. Ostatecznie sędzia zarabia powyżej średniej krajowej i nie boli go głowa o emeryturę, której żaden zawodowy pełnomocnik nie może być pewny. Problemem są jednak wymagania stawiane kandydatom na sędziego – prokuratora sprawdza się z automatu na podstawie niemal wszystkich spraw, które prowadził – wyciąga się sygnatury z archiwum i bada się jego zaangażowanie, wiedzę i podejście jakie prezentował. Adwokat/radca musi sam przedstawić swoje sprawy co najmniej z 20 różnego rodzaju i na tej podstawie zgromadzenie sędziów decyduje czy się nadaje czy nie. Jakimś dziwnym trafem sędziom, którzy mieli przerwę i chcą wrócić do zawodu albo prokuratorom udaje się często dostać na wolne stanowisko sędziowskie, a adwokatom/radcom niezwykle rzadko…
A co do skali zatrudnienia w sądach – porównywanie z Europą liczby sędziów przypadających na 100.000 mieszkańców jak we wskazanym przez krzysia raporcie, jest o tyle chybione, że w Polsce o wielu sprawach, które gdzie indziej rozstrzyga zwykły urzędnik, musi decydować sędzia (np. kwestie rozwodów). To jeden z podstawowych argumentów sędziów. Narzekają też na rozbudowaną dwuinstancyjność dotyczącą nawet drobnych decyzji, która wydłuża niezwykle postępowania.