Za trochę ponad tydzień wybory do Parlamentu Europejskiego. Oczywiście przy tej okazji na pewno powróci (jak zwykle zresztą ostatnio przy każdych wyborach) temat głosowania przez Internet.
Ogólna euforia w tym temacie trochę mnie przeraża. Sam fakt głosowania z domu brzmi całkiem sympatycznie, nie wiele osób jednak wydaje się być świadomych zagrożeń jakie z tym się wiążą, a te niestety są. Jak mawiał jeden z „celebrytów” czasów jakiś czas temu już minionych: nie ważne kto głosuje –ważne kto liczy głosy”. Jakoś nie potrafię się pogodzić z myślą, żeby robił to komputer.
Zagrożeń dla jednej z ostatnich instytucji demokracji bezpośredniej jest multum, scenariusze można mnożyć bez końca. Oczywiście stopień ich prawdopodobieństwa to już inna kwestia, chociaż na pewno nie można ich wykluczyć – za dużo bowiem było w historii „cudów nad urną”, aby lekkomyślnie wierzyć, że „nas to już nie dotyczy”.









