
Emocje po sobotnim II etapie egzaminu konkursowego na aplikację ogólną już opadły. Tak jak przewidywała większość z nas egzamin w formie kazusów był o wiele trudniejszy niż test z I etapu. Zdający musieli się zmierzyć z trzema kazusami z prawa karnego, prawa cywilnego i prawa administracyjnego w czasie 120 minut. Nie znam dokładnego stanu faktycznego, ale zdaniem osób, z którymi rozmawiałem kazusy były dość trudne, ponieważ stres i pogoń za upływającym czasem zrobiły swoje. Poza tym, kazusy z prawa cywilnego i administracyjnego były dość złożone. W domowym zaciszu podobne problemy prawne można by było rozwiązać łatwiej i szybciej. Trudno mieć zastrzeżenia, co do merytorycznej części tego egzaminu, za to strona techniczna egzaminu w opinii zdających pozostawiała wiele do życzenia. Dość powiedzieć, że przygotowane przez Komisję Egzaminacyjną materiały pomocnicze, takie jak teksty ustaw zostały napisane niezbyt dużą czcionką, a co gorsza brakowało w nich jakiegokolwiek skorowidza, co znacznie utrudniało poruszanie się w gąszczu przepisów i znalezienie tego właściwego paragrafu. Chaos spotęgowały karty odpowiedzi, na których zdający mieli wpisać rozwiązania kazusów. Kartki były czyste, bez żadnych linii, przez co zdający musieli się pilnować, żeby w pośpiechu zbytnio nie bazgrać i żeby odpowiedzi były czytelne. Jestem ciekawy jakie są wasze wrażenia i co to może oznaczać w kontekście egzaminu na aplikacje korporacyjne. To tyle na dzisiaj, zmykam uczyć się kks.









