<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>iurista.net - darmowe testy na aplikacje prawnicze &#187; Prawo cywilne</title>
	<atom:link href="http://www.iurista.net/tag/prawo-cywilne/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.iurista.net</link>
	<description>Darmowe testy na aplikacje prawnicze, opinie, komentarze, skrypty. notatki i wiele wiele innych</description>
	<lastBuildDate>Thu, 02 Sep 2010 12:37:26 +0000</lastBuildDate>
	<generator>http://wordpress.org/?v=2.8.3</generator>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
			<item>
		<title>Kazus na czwartek – cz. VI</title>
		<link>http://www.iurista.net/2010/03/kazus-na-czwartek-cz-vi/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2010/03/kazus-na-czwartek-cz-vi/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 04 Mar 2010 11:41:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Konieckiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kazusy]]></category>
		<category><![CDATA[kazusy z prawa cywilnego]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>
		<category><![CDATA[wady oświadczeń woli]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=1993</guid>
		<description><![CDATA[Emil Kowalski od 3 lat należy do sekty &#8220;Wyznawcy Teorii Pierogów&#8221;. Jest gorliwym wiernym i wspiera kasę sekty stałymi przelewami po każdej wypłacie. Wierzy we wszystko co mówi przywódca sekty &#8211; Baltazar Pawlak, zwany &#8220;Prorokiem&#8221;. Miesiąc temu dostał bardzo dużą premię, ponieważ zakończył z sukcesem jeden z najważniejszych projektów w agencji reklamowej, w której pracuje. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Emil Kowalski od 3 lat należy do sekty &#8220;Wyznawcy Teorii Pierogów&#8221;. Jest gorliwym wiernym i wspiera kasę sekty stałymi przelewami po każdej wypłacie. Wierzy we wszystko co mówi przywódca sekty &#8211; Baltazar Pawlak, zwany &#8220;Prorokiem&#8221;. Miesiąc temu dostał bardzo dużą premię, ponieważ zakończył z sukcesem jeden z najważniejszych projektów w agencji reklamowej, w której pracuje. Postanowił, że za uzyskane pieniądze kupi sobie samochód marki Porsche&#8230;</p>
<p><span id="more-1993"></span><br />
Najbardziej przypadł mu do gustu model Panamera i rzeczywiście po dwóch tygodniach kupił go w autoryzowanym salonie. Pojazd spodobał się przywódcy &#8220;Wyznawców Teorii Pierogów&#8221; &#8211; Baltazarowi Pawlak &#8211; w związku z czym ten ostatni powiedział Emilowi Kowalskiemu, że chętnie odkupi samochód, tyle, że za połowę ceny. Jeśli Emil nie spełni jego żądania, to zostanie zamieniony w małego pieroga, którym wyznawcy sekty podzielą się podczas wieczerzy na następnym zgromadzeniu. Emil Kowalski zgodził się i podpisał umowę sprzedaży, cena została zapłacona a samochód został wydany nabywcy. Po dwóch dniach Emil Kowalski pod wpływem swojej dziewczyny zaczął zastanawiać się, czy zrobił dobrze, sprzedając samochód, zaś po czterech dniach postanowił, że uchyli się od skutków złożonego oświadczenia woli. Czy w tym stanie rzeczy jest to możliwe?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2010/03/kazus-na-czwartek-cz-vi/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>11</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Zadośćuczynienie czy odszkodowanie za naruszenie wizerunku?</title>
		<link>http://www.iurista.net/2010/02/zadoscuczynienie-czy-odszkodowanie-za-naruszenie-wizerunku/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2010/02/zadoscuczynienie-czy-odszkodowanie-za-naruszenie-wizerunku/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 23 Feb 2010 03:31:50 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Bakalarz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[dobra osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=1985</guid>
		<description><![CDATA[
Regulacja prawna ochrony dóbr osobistych wciąż budzi liczne kontrowersje. Wzrost ilości spraw cywilnych z zakresu ochrony czci bądź wizerunku skłania do zastanowienia się nad roszczeniami przysługującymi poszkodowanym.
W orzecznictwie pojawił się paradoks mający swoje źródło w niemajątkowym charakterze dóbr osobistych. Sądy często nie zważają na rzeczywistą wolę osoby poszkodowanej naruszeniem dóbr osobistych, wykorzystując instytucję zadośćuczynienia jako [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://i49.tinypic.com/124bj7l.jpg" alt="" width="550" height="180" /></p>
<p style="text-align: justify;">Regulacja prawna ochrony dóbr osobistych wciąż budzi liczne kontrowersje. Wzrost ilości spraw cywilnych z zakresu ochrony czci bądź wizerunku skłania do zastanowienia się nad roszczeniami przysługującymi poszkodowanym.</p>
<p style="text-align: justify;">W orzecznictwie pojawił się paradoks mający swoje źródło w niemajątkowym charakterze dóbr osobistych. Sądy często nie zważają na rzeczywistą wolę osoby poszkodowanej naruszeniem dóbr osobistych, wykorzystując instytucję zadośćuczynienia jako środka rekompensaty za doznany uszczerbek. Z góry dochodzi do założenia, że uprawniony doznał krzywdy, szkody niemajątkowej, której naprawienie może nastąpić dzięki zadośćuczynieniu, świadczeniu pieniężnym na jego rzecz.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1985"></span></p>
<p style="text-align: justify;">O powyższej praktyce świadczy sprawa, którą rozpatrywał Sąd Apelacyjny w Warszawie. Powód w pozwie wyraźnie formułował swe żądanie, wskazując, że w wyniku naruszenia dóbr osobistych doznał uszczerbku majątkowego. Domagał się &#8220;wynagrodzenia&#8221; za wykorzystanie jego wizerunku w reklamie. Jednakże w trakcie postępowania sprecyzował swe żądanie do zapłaty zadośćuczynienia za naruszenie dóbr osobistych.  W wyroku z 19 stycznia 1999 r.  [1] sąd apelacyjny przyznał uprawnionemu zadośćuczynienie w wysokości 5 000 zł jako rekompensatę za bezprawne wykorzystanie jego wizerunku w reklamie programu emitowanego na antenie Telewizji Polskiej. Sąd Apelacyjny nie podtrzymał tym samym ciekawej opinii sądu I instancji, stanowiącej, że skoro powód powołuje się na przepisy art. 23 i 24 KC, lecz nie żąda, by pozwany zaniechał pokazywania jego wizerunku lub aby go przeprosił, to oznacza, że nie zależy mu na faktycznej ochronie jego dóbr osobistych, a jedynie na korzyściach materialnych. Choć spostrzeżenie to jest kuriozalne, to jednak wskazuje rzeczywisty zamiar uprawnionego.</p>
<p style="text-align: justify;">Powyższy wyrok stanowił podstawę do zbadania zagadnienia zasadności zadośćuczynienia przy komercyjnym wykorzystaniu dóbr osobistych. Jak wskazuje Teresa Grzeszak, w przypadku praw osobistych, które chronią wyłącznie władzę uprawnionego nad danym dobrem (rozpowszechnianie wizerunku), o krzywdzie możemy mówić dopiero, gdy naruszenie wywoła zarazem ingerencję w osobisty interes, jak i cierpienie psychiczne. Sam fakt naruszenia nie daje podstaw do zadośćuczynienia[2].</p>
<p style="text-align: justify;">Monika Czajkowska &#8211; Dąbrowska, w glosie do powyższego wyroku stwierdziła, że &#8220;z fragmentarycznego opisu stanu faktycznego zawartego w uzasadnieniu można wnosić, że powód nie miał nic przeciwko wykorzystaniu jego wizerunku w czołówce programu telewizyjnego, natomiast dostrzegł w tym fakcie okazję do zarobienia pewnej kwoty pieniędzy. Roszczenie o zadośćuczynienie za rzekomą krzywdę nie było więc w tym wypadku środkiem rekompensaty &#8211; niedoskonałej, ale jedynie dostępnej &#8211; za doznane ujemne przeżycia psychiczne, lecz stało się instrumentem ochrony interesu czystko ekonomicznego.”[3] Jak stwierdza autorka, właściwym środkiem ochrony byłoby tu odszkodowanie. Jednakże trudno wskazać zaistnienie szkody w przypadku naruszenia dóbr osobistych osoby anonimowej. Co innego, gdy są to dobra osobiste osoby powszechnie znanej posiadającej pewną wartość rynkową. W tej sytuacji szkoda kształtowałaby się w granicach utraconych korzyści, a właściwą podstawą do żądania rekompensaty byłby art. 24 § 2 KC w zw. z art. 415 KC. Jednakże należy zauważyć jednocześnie, że taka konstrukcja powoduje kategoryzację dóbr osobistych ze względu na podmioty, którym one przysługują. Ograniczałoby to prawa ochrony osób anonimowych do dochodzenia zadośćuczynienia, przy wykazaniu, choć tylko subiektywnym, krzywdy. Z powyższego stanu faktycznego wynikało, że powód nie miał nic przeciwko wykorzystaniu jego wizerunku, nie poniósł szkody niemajątkowej &#8211; krzywdy, ale uznał, iż jego szkoda ma stricte majątkowy charakter, na co wskazuje pierwotne sformułowanie żądania jako zapłaty wynagrodzenia.</p>
<p style="text-align: justify;">Podobnej niekonsekwencji dopuścił się Sąd Apelacyjny w Warszawie rozstrzygając sprawę rozpowszechniania wizerunku znanej aktorki Grażyny Szapołowskiej w reklamie popularnego pisma[4]. Stan faktyczny będący podstawą rozstrzygnięcia jednoznacznie wskazywał, iż spór dotyczy wynagrodzenia przysługującego powódce za komercjalizację jej dobra osobistego. Aktorka jasno wypowiadała się, że odwołanie przez nią zgody na rozpowszechnianie wizerunku podyktowane było względami finansowymi, ochroną kapitału jakim jest dla osoby powszechnie znanej jej wizerunek. Sąd rozstrzygając na korzyść powódki apelację nie uwzględnił jednak tak wyrażonego stanowiska i przyznał powódce wyrokiem z 19 kwietnia 2000r. zadośćuczynienie, zamiast odszkodowania. Błędną interpretację przepisów prawa i w tym przypadku skrytykowała doktryna, m. in. Teresa Grzeszak  [5] i Justyna Balcarczyk [6].</p>
<p style="text-align: justify;">Powyższe zjawisko jest niepokojące. W wyniku błędnego stosowania prawa przez sądy zatraca się różnica pomiędzy szkodą majątkową a szkodą niemajątkową. W tej praktyce odbija się  ugruntowana postawa zaprzeczenia majątkowego charakteru niektórych praw osobistych. Jednakże z punktu widzenia poszkodowanego przyznanie mu zadośćuczynienia jest łatwiejsze niż przeprowadzenie szeregu dowodów wskazujących zaistnienie odpowiedzialności odszkodowawczej. Należy mieć w każdej chwili na uwadze spostrzeżenia Moniki Czajkowskiej – Dąbrowskiej o niebezpieczeństwie zamknięcia drogi do odszkodowania osobą anonimowym, w wyniku trudności udowodnienia poniesionej szkody.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Przypisy:</p>
<p>[1] Wyrok SA w Warszawie z dnia 19 stycznia 1999r. I Aca 1089/98, OSP 2000, nr 9, poz. 142</p>
<p>[2] T. Grzeszak, Glosa do wyroku SN z 16 kwietnia 2004 [w:] Prawo Gospodarcze w orzeczeniach i komentarzach 2005, nr 1, s. 54</p>
<p>[3] M. Czajkowska – Dąbrowska, Glosa do wyroku SA w Warszawie z 19 stycznia 1999r., OSP 2000,  nr 9, s.168 i n.</p>
<p>[4] Wyrok SA w Warszawie z 19 kwietnia 2000r., I ACa 1455/99, OSA 2001, z. 5, poz. 27.</p>
<p>[5] T. Grzeszak, Gwiazda na okładce – glosa do wyroku SN z 16.04.2004 r., „Glosa” 2005 nr 1  s. 58.</p>
<p>[6]  J. Balcarczyk, Prawo do wizerunku i jego komercjalizacja, Warszawa 2009, s. 346.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2010/02/zadoscuczynienie-czy-odszkodowanie-za-naruszenie-wizerunku/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Operator &#8211; kombinator</title>
		<link>http://www.iurista.net/2010/02/operator-kombinator/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2010/02/operator-kombinator/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 02 Feb 2010 20:28:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Konieckiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[Z przymrużeniem oka]]></category>
		<category><![CDATA[oświadczenia woli]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>
		<category><![CDATA[przewrotne interpretacje]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=1951</guid>
		<description><![CDATA[
Ludzka pomysłowość nie zna granic. Dotyczy to również przypadków, gdy zamierzamy wypowiedzieć umowę łączącą nas z operatorem telekomunikacyjnym. W Biurach Obsługi Klienta zazwyczaj mamy do czynienia z osobami, które przyjmują zgłoszenia o problemach i usterkach, a także wypowiedzenia umów, od klientów i przekazują je dalej. Czynności te są zazwyczaj proste i nie wymagają dużej dozy [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter" src="http://i47.tinypic.com/2z689b9.jpg" alt="" width="550" height="180" /></p>
<p style="text-align: justify;">Ludzka pomysłowość nie zna granic. Dotyczy to również przypadków, gdy zamierzamy wypowiedzieć umowę łączącą nas z operatorem telekomunikacyjnym. W Biurach Obsługi Klienta zazwyczaj mamy do czynienia z osobami, które przyjmują zgłoszenia o problemach i usterkach, a także wypowiedzenia umów, od klientów i przekazują je dalej. Czynności te są zazwyczaj proste i nie wymagają dużej dozy kreatywności. Zresztą, chyba przeciętny klient nie podejrzewałby Pana lub Pani z obsługi klienta o jakąś nadzwyczajną pomysłowość, zwłaszcza w zakresie twórczej wykładni przepisów kodeksu cywilnego. Jak się  jednak okazuje, w Polsce wszystko jest możliwe, a każdy Polak nosi kodeks cywilny w plecaku.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1951"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Jedna z moich koleżanek zamierzała zakończyć współpracę z jednym ze znanych operatorów telekomunikacyjnych. Sprawdziła regulamin, żeby uczynić zadość wymaganiom dotyczącym okresu wypowiedzenia i z odpowiednim wyprzedzeniem wysłała swoje wypowiedzenie listem poleconym za potwierdzeniem nadania. Po około dwóch tygodniach postanowiła upewnić się, czy jej wypowiedzenie dotarło do adresata. Zadzwoniła zatem do właściwego BOA i osobie, która odebrała telefon, zadała proste pytanie, czy list dotarł. Proste pytanie i prosta odpowiedź &#8211; owszem dotarł. Zadowolona koleżanka, już zamierzała odłożyć słuchawkę, ale głos z drugiej strony nakazał jej poczekać. Zamarła więc w chwilowym bezruchu i słuchała co głos w słuchawce miał jej do powiedzenia. Po każdym wysłuchanym zdaniu na jej twarzy malowało się coraz większe zdumienie. Okazało się, że specjaliści z BOA doszli do wniosku, że wypowiedzenie mojej koleżanki jest bezskuteczne, ponieważ podpisała się imieniem i tylko jednym nazwiskiem (a posiada dwa, gdyż do swojego dołączyła nazwisko męża). Zaiste, jest to niesamowicie przewrotna i zaskakująca interpretacja art. 78 kodeksu cywilnego.</p>
<p style="text-align: justify;">Dla świętego spokoju koleżanki pozwolę sobie zmienić jej imię i nazwisko. Przyjmijmy, że nazywa się Monika Kowalska-Pawlak. Monika ma w zwyczaju podpisywać się pod tekstami umów swoim imieniem i drugim nazwiskiem pochodzącym od męża czyli Monika Pawlak. Przy zawieraniu umowy z operatorem podpisała się właśnie w ten sposób, więc nawet bez odwołania się do przepisów można by stwierdzić w drodze analogii, że może wypowiedzieć umowę w piśmie podpisanym w ten sam sposób.  Niestety, specjaliści z BOA mieli zgoła odmienne zdanie. Nie znajduje ono jednak oparcia w dorobku doktryny prawa. Wymogi, co do formy czynności prawnej w myśl art 78 kc są bezsporne, również w tej sprawie:</p>
<blockquote>
<p style="text-align: justify;">§ 1. <strong>Do zachowania pisemnej formy czynności prawnej wystarcza złożenie własnoręcznego podpisu na dokumencie obejmującym treść oświadczenia woli. </strong>Do zawarcia umowy wystarcza wymiana dokumentów obejmujących treść oświadczeń woli, z których każdy jest podpisany przez jedną ze stron, lub dokumentów, z których każdy obejmuje treść oświadczenia woli jednej ze stron i jest przez nią podpisany.</p>
</blockquote>
<p style="text-align: justify;">Wątpliwe są natomiast wymagania BOA co do podpisu strony. W większości publikacji dotyczących oświadczeń woli wymienia się następujące cechy charakteryzujące podpis:</p>
<blockquote><p>Fragment z <em><strong>Komentarza do Kodeksu Cywilnego</strong></em> pod redakcją prof. Edwarda Gniewka</p>
<p style="text-align: justify;">1) jest to &#8211; jak całe pismo &#8211; pewien powtarzalny, słowny znak graficzny, stosowany jednak przede wszystkim dla potwierdzenia tożsamości osoby znakiem tym się posługującej,</p>
<p style="text-align: justify;">2) znak ten powinien być postawiony własnoręcznie (a nie pismem maszynowym lub w postaci tzw. fascimile &#8211; por. wyr. NSA z 14.12.2006 r., II FSK 1144/05, niepubl.; zob. jednak wyjątki dopuszczone w art. 921(10) § 2 KC, art. 328 § 2 KSH czy też art. 5 ust. 1 pkt 11 ObligU),</p>
<p style="text-align: justify;">3) <strong>treść podpisu powinna obejmować co najmniej nazwisko składającego, także w postaci skróconej i niekoniecznie czytelnej, lecz charakterystycznej dla podpisującego się</strong> (uchw. SN(7) z 30.12.1993 r., III CZP 146/93, OSN 1994, Nr 5, poz. 94), natomiast podanie imienia nie jest konieczne (w odniesieniu do testamentu holograficznego judykatura zliberalizowała znacznie ten wymóg, przyjmując, że wystarczy wskazanie samego imienia testatora, a nawet tylko określenie stosunku rodzinnego łączącego go ze spadkobiercą &#8211; por. uchw. SN z 23.4.1960 r., III CO 8/60, OSN 1916, Nr 1, poz. 27; uchw. SN(7) z 28.4.1973 r., III CZP 78/72, OSN 1973, Nr 12, poz. 207 i uchw. SN(7) z 30.12.1993 r., III CZP 146/93, OSN 1994, Nr 5, poz. 94),</p>
<p>4) podpis powinien być w zasadzie usytuowany pod tekstem oświadczenia woli.</p></blockquote>
<p style="text-align: justify;">Finał tej sprawy był taki, że koleżanka wysłała do BOA jeszcze jedno pismo &#8211; w którym proponuje pracownikom BOA lekturę cytowanego komentarza.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2010/02/operator-kombinator/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kazus na czwartek &#8211; cz. II</title>
		<link>http://www.iurista.net/2009/10/kazus-na-czwartek-cz-ii/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2009/10/kazus-na-czwartek-cz-ii/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 29 Oct 2009 07:23:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Konieckiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Kazusy]]></category>
		<category><![CDATA[kazusy z prawa cywilnego]]></category>
		<category><![CDATA[postępowanie wieczystoksięgowe]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>
		<category><![CDATA[prawo spadkowe]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=1755</guid>
		<description><![CDATA[Pani Mariola Pawlak (z domu Kowalska) podczas zaciągania kredytu hipotecznego zauważyła, że stan wpisów w księdze
wieczystej założonej dla nieruchomości, której jest współwłaścicielką, znacząco odbiega od rzeczywistego. Nie wiedziała jednak co zrobić w tej sprawie i postanowiła zasięgnąć porady u adwokata.

Stan faktyczny w sprawie przedstawiał się następująco:
W świetle dokumentów przedstawionych przez Panią Mariolę Współwłaścicielami nieruchomości są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Pani Mariola Pawlak (z domu Kowalska) podczas zaciągania kredytu hipotecznego zauważyła, że stan wpisów w księdze<br />
wieczystej założonej dla nieruchomości, której jest współwłaścicielką, znacząco odbiega od rzeczywistego. Nie wiedziała jednak co zrobić w tej sprawie i postanowiła zasięgnąć porady u adwokata.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-1755"></span></p>
<p>Stan faktyczny w sprawie przedstawiał się następująco:</p>
<p style="text-align: justify;">W świetle dokumentów przedstawionych przez Panią Mariolę Współwłaścicielami nieruchomości są Pani Mariola Pawlak (Kowalska) oraz jej wujek Bogdan Kowalski, natomiast w księdze wieczystej jako współwłaściciele wpisani są:</p>
<ul>
<li>zmarła przed kilkoma laty babcia Pani Marioli Kowalskiej &#8211; Haliny Kowalska właścicielka udziału w nieruchomości w wysokości 2/6 całości,</li>
<li>wujek Bogdan Kowalski jako właściciel udziału w wysokości 1/6 całości</li>
<li>oraz zmarły dziadek Pani Marioli Kowalskiej jako właściciela udziału w wysokości 3/6 całości.</li>
</ul>
<p style="text-align: justify;">Nieruchomość, będąca przedmiotem sprawy była własnością dziadków Pani Marioli i była objęta wspólnością majątkową małżeńską. Państwo Halina i Czesław Kowalski mieli dwoje dzieci: córkę &#8211; Teresę Kowalską oraz syna &#8211; Bogdana Kowalskiego. Pani Halina Kowalska zmarła w 1995 r. Przed właściwym miejscowo Sądem Rejonowym toczyło się postępowanie o stwierdzenie nabycia spadku po niej. Zgodnie z postanowieniem Sądu Rejonowego wydanym w tej sprawie -  przypadający Halinie Kowalskiej udział w prawie własności nieruchomości nabyli mąż, córka i syn w 1/3 części udziału w nieruchomości należącego do zmarłej każde z nich.  W 1998 r. dziadek &#8211; Czesław Kowalski dokonał darowizny swojego udziału w nieruchomości oraz udziału, który przypadł mu w spadku po żonie Halinie Kowalskiej, na rzecz wnuczki Marioli Kowalskiej. W tym samym dniu Teresa Kowalska dokonała darowizny udziału, który jej przypadł w spadku po Halinie Kowalskiej na rzecz córki Marioli Kowalskiej. Obie darowizny miały formę aktu notarialnego sporządzonego przed notariuszem. Mariola Kowalska w 2000 r. wyszła za mąż i zmieniła nazwisko na Pawlak. W 2003 r. dokonała darowizny udziału wynoszącego 3/6 części w prawie własności nieruchomości na rzecz dziadka Czesława Kowalskiego. Umowa miała formę aktu notarialnego.</p>
<p style="text-align: justify;">W 2002 r. Czesław Kowalski stawił się przed notariuszem w celu sporządzenia testamentu. W testamencie powołał do całości spadku swojego syna Bogdana Kowalskiego. Czesław Kowalski zmarł w 2006 r. Postępowanie o stwierdzenie<br />
nabycia spadku toczyło się przed właściwym Sądem Rejonowym. Postanowieniem Sąd Rejonowy stwierdził nabycie spadku po zmarłym Czesławie Kowalskim w całości przez syna Bogdana Kowalskiego.</p>
<p style="text-align: justify;">Co powinna zrobić pani Pawlak (Kowalska)? W jakich częściach powinny być wpisane udziały każdego ze współwłaścicieli?</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2009/10/kazus-na-czwartek-cz-ii/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>6</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pokerowa zagrywka</title>
		<link>http://www.iurista.net/2009/06/pokerowa-zagrywka/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2009/06/pokerowa-zagrywka/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 15 Jun 2009 04:55:54 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Konieckiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[Z przymrużeniem oka]]></category>
		<category><![CDATA[kazusy z prawa cywilnego]]></category>
		<category><![CDATA[postępowanie upominawcze]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>
		<category><![CDATA[przedawnienie roszczeń]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=822</guid>
		<description><![CDATA[
Sytuacja jak zwykle była poważna. Mecenas Eustachy Kowalski niespokojnie kręcił się na swoim obrotowym krześle, popijając malinową herbatę. W pewnym momencie wstał, z impetem postawił szklankę na blacie biurka, wylewając co nieco na stertę nieskładnie poukładanych papierów.  Nie przejął się tym jednak wcale. Uśmiechnął się szeroko i oświadczył lekko przestraszonemu klientowi, że zajmie się sprawą. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-823" title="poker" src="http://www.iurista.net/wp-content/uploads/2009/06/poker.jpg" alt="poker" width="550" height="179" /></p>
<p style="text-align: justify;"><span><span>Sytuacja jak zwykle była poważna. Mecenas Eustachy Kowalski niespokojnie kręcił się na swoim obrotowym krześle, popijając malinową herbatę. W pewnym momencie wstał, z impetem postawił szklankę na blacie biurka, wylewając co nieco na stertę nieskładnie poukładanych papierów.  Nie przejął się tym jednak wcale. Uśmiechnął się szeroko i oświadczył lekko przestraszonemu klientowi, że zajmie się sprawą. Odprowadził go do drzwi gabinetu i pożegnał swoim, słynnym już, śnieżnobiałym uśmiechem numer pięć.</span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span><span><span id="more-822"></span></span></span>Stan faktyczny przedstawiał się następująco:</p>
<p style="text-align: justify;">Pan X i Pan Y byli przedsiębiorcami. W marcu 2007 r. X zakupił od Y artykuły przemysłowe o wartości 9.500 zł na zasadzie kredytu kupieckiego. Towar wydano w dniu 14 marca, zaś zapłata miała nastąpić w ciągu 14 dni od wydania towaru. Pan X popadł w zwłokę, w związku z czym Y wielokrotnie wysyłał mu wezwania do zapłaty. Pan Y nie miał doświadczenia w dochodzeniu wierzytelności, dlatego nie skorzystał z pomocy prawnika. Miał wiele innych spraw na głowie, interesy szły dobrze, toteż po pewnym czasie zapomniał o długu Pana X.  W chwili obecnej jednak, Przedsiębiorstwo Pana Y zaczęło zmagać się z kryzysem gospodarczym i miało problemy z płynnością finansową, dlatego przedsiębiorca postanowił wyegzekwować swą wierzytelność. Nie zdawał sobie jednak sprawy, że <strong>upłynął już termin przedawnienia</strong>, bowiem <span><span>w przypadku roszczeń wynikających z umowy sprzedaży dokonanej w zakresie działalności przedsiębiorstwa sprzedawcy termin przedawnienia wynosi 2 lata. </span></span></p>
<p style="text-align: justify;">Mec. Eustachy Kowalski przemyślał sprawę jeszcze raz i postanowił złożyć pozew do Sądu. Już wcześniej uprzedził klienta, że szanse na zwycięstwo w tej batalii wynoszą pół na pół.  W przypadku, gdyby Sąd oddalił powództwo Pan Y byłby zmuszony zwrócić pozwanemu koszty sądowe w wysokości 300 zł, koszt opłaty skarbowej  od pełnomocnictwa 17 zł i koszty zastępstwa procesowego 1.200 zł. Z drugiej strony jednak, kwota wierzytelności w znacznym stopniu przekraczała kwotę ewentualnych kosztów procesu przy przegranej. Ponadto szanse na wygraną zwiększał fakt, że <strong>Pan X</strong> prawdopodobnie <strong>nigdy nie miał do czynienia z procesem cywilnym</strong> <strong>i nie korzystał z pomocy profesjonalnego pełnomocnika procesowego</strong>.</p>
<p style="text-align: justify;">Obrót sytuacji był bardzo pomyślny dla klienta mec. Kowalskiego &#8211; Sąd Rejonowy wydał nakaz zapłaty w postępowaniu upominawczym, zaś pozwany nie zgłosił zarzutu przedawnienia, mało tego &#8211; nie złożył nawet sprzeciwu.<span><span> W  niespełna trzy tygodnie później mec. Kowalski otrzymał z Sądu nakaz zapłaty wraz z klauzulą wykonalności. </span></span><span><span>Potwierdziło się stare porzekadło, że wiedza to potęga. Mecenas dobrze wiedział, że w razie niepodniesienia przez dłużnika zarzutu przedawnienia Sąd nie może przedawnienia uwzględnić z urzędu. Nie ma przy tym znaczenia przyczyna nieskorzystania przez dłużnika z jego prawa. </span></span></p>
<p style="text-align: justify;"><span><span>Pan Y był bardzo usatysfakcjonowany, a mec. Kowalski znów mógł być z siebie dumny.<br />
</span></span></p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2009/06/pokerowa-zagrywka/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wojna o prawa autorskie</title>
		<link>http://www.iurista.net/2009/06/wojna-o-prawa-autorskie/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2009/06/wojna-o-prawa-autorskie/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 11 Jun 2009 05:00:36 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Konieckiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Opinie]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[dozwolony użytek]]></category>
		<category><![CDATA[Hadopi]]></category>
		<category><![CDATA[piractwo komputerowe]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo autorskie]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>
		<category><![CDATA[the pirate bay]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=715</guid>
		<description><![CDATA[
W konflikcie o przyszłość i kształt prawa autorskiego, a zwłaszcza instytucji dozwolonego użytku prywatnego, na całym świecie ścierają się różne grupy interesów. Niekiedy reakcje stron są tak gwałtowne, że najwłaściwszym określenie dla obecnego stanu jest właśnie wyrażenie wojna o prawa autorskie[1].
Posłuchaj artykułu &#8211; podcast

Pobierz na dysk


Wykrystalizowały się tutaj dwa główne fronty. Organizacje zbiorowego zarządu prawami [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: center;"><img class="aligncenter size-full wp-image-717" title="pirates" src="http://www.iurista.net/wp-content/uploads/2009/06/pirates.jpg" alt="pirates" width="550" height="179" /></p>
<p style="text-align: justify;">W konflikcie o przyszłość i kształt prawa autorskiego, a zwłaszcza instytucji dozwolonego użytku prywatnego, na całym świecie ścierają się różne grupy interesów. Niekiedy reakcje stron są tak gwałtowne, że najwłaściwszym określenie dla obecnego stanu jest właśnie wyrażenie <strong>wojna o prawa autorskie</strong>[1].</p>
<p><strong>Posłuchaj artykułu &#8211; podcast</strong><br />
<object width="258" height="41" classid="clsid:D27CDB6E-AE6D-11cf-96B8-444553540000" ><param name="movie" value="http://patrz.pl/static/flash/audioplayer.swf?id=567360&#038;r=4&#038;o=&#038;title=Wojna+o+prawa+autorskie"></param><param name="wmode" value="transparent"></param><param name="allowFullScreen" value="true"></param><embed src="http://patrz.pl/static/flash/audioplayer.swf?id=567360&#038;r=4&#038;o=&#038;title=Wojna+o+prawa+autorskie" type="application/x-shockwave-flash" wmode="transparent" width="258" height="41" allowfullscreen="true"></embed></object><br />
<br /><a href='http://www.iurista.net/audio/wojna-o-prawa-autorskie.mp3'>Pobierz na dysk</a></p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;"><span id="more-715"></span></p>
<p style="text-align: justify;">Wykrystalizowały się tutaj dwa główne fronty. Organizacje zbiorowego zarządu prawami autorskimi domagają się zaostrzenia sankcji za naruszenie prawa autorskiego oraz dalszego ograniczania instytucji dozwolonego użytku. Pojawiają się głosy domagające się wprowadzenia nowych rozwiązań w zakresie walki z &#8222;piractwem&#8221; w postaci przymusowego instalowania oprogramowania antypirackiego w nowo nabytych komputerach, które uniemożliwiałoby pobieranie z Internetu nielegalnych kopii programów komputerowych, utworów muzycznych czy filmowych[2], ale nie jest to zbyt dobre rozwiązanie, ponieważ godzi w gwarantowaną konstytucyjnie wolność człowieka[3]. Propozycje zdecydowanego ograniczenia lub nawet zlikwidowania instytucji dozwolonego użytku są sprzeczne  z zagwarantowanym w Konstytucji RP[4]  prawem dostępu do dóbr kultury.</p>
<p style="text-align: justify;">Takie posunięcie może skutecznie pozbawić część społeczeństwa możliwości poznania i wykorzystywania twórczości innych. Chodzi tutaj zwłaszcza o tych obywateli, których nie stać na zakup oryginalnych wersji utworów i którzy tylko dzięki instytucji dozwolonego użytku mogą się zapoznać z najnowszą twórczością. Ten pomysł w radykalnym wydaniu może nawet doprowadzić do konieczności uiszczania opłat osób korzystających z tzw. prawa cytatu nawet jeśli podają źródło oraz imię i nazwisko autora. Z tego względu zmiany postulowane przez organizacje zbiorowego zarządu spotykają się z głośnym oporem społeczeństwa oraz części ekspertów.</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Dozwolony użytek jest również zjawiskiem pożądanym, wywierającym duży wpływ na gospodarkę </strong>i generującym duże przychody. Zgodnie z raportem organizacji Computer and Communications Industry Association (CCIA) jego ograniczenie mogłoby zaszkodzić gospodarce [5]. Istnieje zatem konieczność gruntownego przeanalizowania wszelkich postulatów zgłaszanych przez organizacje zrzeszające twórców.</p>
<p style="text-align: justify;">W niektórych krajach problem rozwiązują ustawodawcy, którzy dochodzą do wniosku, że ściganie naruszeń prawa autorskiego przez poszczególne jednostki jest niemożliwe lub niecelowe ze względów ekonomicznych, bowiem spodziewane korzyści są o wiele mniejsze niż ponoszone koszty. <strong>Dotychczas zaprzestano ścigania internautów pobierających utwory chronione prawem autorskim w Kanadzie, w Hiszpanii oraz we Włoszech</strong>. W tym trzecim przypadku, było to potwierdzeniem utartej praktyki sądowej. W orzecznictwie sądów z Półwyspu Apenińskiego dominuje pogląd, że pobieranie materiałów chronionych prawem autorskim z sieci p2p nie jest przestępstwem o ile nie przynosi użytkownikowi dochodu. Tak zadecydował Włoski Sąd Kasacyjny [6]. Podobne liberalne stanowisko zajmują Sądy w Hiszpanii. Ostatnio Sąd w Pampelunie uwolnił od zarzutów oskarżonego o udostępnienie w Internecie ponad 3300 utworów audiowizualnych chronionych prawem autorskim. Zdaniem Sądu współdzielenie plików w Internecie nie może być karane, jeżeli nie jest połączone z czerpaniem korzyści majątkowych.</p>
<p style="text-align: justify;">Kolejnym pomysłem rozwiązania tego węzła gordyjskiego jest <strong>wprowadzenie dobrowolnych opłat kompensacyjnych</strong> przeznaczanych na wynagrodzenie dla twórców[7]. Takie opłaty miałyby być pobierane razem z opłatami za dostęp do Internetu i chroniłyby internautów korzystających z nielegalnych utworów przed odpowiedzialnością cywilną i karną. Sieć miałaby być również monitorowana, aby pociągnąć do odpowiedzialności prawnej osoby, które korzystają z nielegalnych utworów bez uiszczania opłat. Pomysł z punktu widzenia przeciętnego internauty jest całkiem interesujący, natomiast idea monitoringu sieci przez organizacje zbiorowego zarządu prawami autorskimi nie jest najlepszy, ponieważ przy braku jakiejkolwiek kontroli nad ich poczynaniami pojawiłoby się wyraźne ryzyko nadużyć.</p>
<p style="text-align: justify;">Obecnie, chyba najbardziej restrykcyjne są rozwiązania francuskie i przeforsowana ostatnio we Francuskim Zgromadzeniu Narodowym <strong>tzw. ustawa Hadopi.</strong> Zgodnie z nią &#8211; użytkownikom pobierającym nielegalnie pliki z Internetu będą wysyłane 3 ostrzeżenia, a w razie gdyby się do nich nie zastosowali, będą odcinani od Internetu. Jestem ciekawy w jaki sposób będzie to funkcjonowało w praktyce, a zwłaszcza jak francuskie organy ścigania będą odróżniały materiały ściągane legalnie od nielegalnych kopii[8].Po spektakularnym przyjęciu przez Francję prawa umożliwiającego odłączanie piratów od Internetu bez wyroku sądu wydawało się, że lawina ruszy i także inne kraje chętnie zdecydują się na podobny krok. Warto zauważyć, że po drugiej stronie Kanału La Manche czyli w Wielkiej Brytanii stanowisko rządu jest zupełnie inne. Niedawno Andy Burnham, minister kultury Zjednoczonego Królestwa, na jego terenie nie jest planowane wprowadzenia tzw. prawa trzech kroków.</p>
<p style="text-align: justify;">Jak widać praktyka w kwestii piractwa komputerowego nie jest w Europie jednolita. W części państw podchodzi się do tego problemu dość liberalnie, zaś w innych &#8211; tak jak w Szwecji, gdzie niedawno zakończył się w pierwszej instancji proces twórców The Pirate Bay &#8211; bardzo restrykcyjnie. W każdym razie stanowiska są niejednolite i bardzo podzielone, a co najważniejsze &#8211; w chwili obecnej brakuje poważnej, merytorycznej dyskusji w tej kwestii. Zarówno &#8222;piraci&#8221;, jak i organizacje twórców strzegą swoich pozycji, a w ustawodawstwie w zasadzie utrzymuje się status quo. Chyba <strong>najbardziej miarodajne będzie w tej kwestii stanowisko Unii Europejskiej</strong>, ale przyjdzie nam na nie jeszcze poczekać. Z całą pewnością jednak znalezienie konkretnych rozwiązań w tej sytuacji jest niezbędne.</p>
<p style="text-align: justify;">
<p style="text-align: justify;">Przypisy</p>
<p style="text-align: justify;">1.   W. Machała, Dozwolony użytek prywatny w polskim prawie autorskim, Warszawa 2003, s.10</p>
<p style="text-align: justify;">2. D. Cieślak, Filtr antypiracki w każdym &#8222;pececie&#8221;, http://nt.interia.pl/news/filtr-antypiracki-na-kazdym-pc,1055790, 23 luty 2008 r.</p>
<p style="text-align: justify;">3. Por. art. 31 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U.97.78.483).</p>
<p style="text-align: justify;">4. Por. art. 6 ust. 1 oraz 73 Konstytucji Rzeczypospolitej Polskiej (Dz.U.97.78.483).</p>
<p style="text-align: justify;">5. M. Maj, Surowe prawo autorskie może zaszkodzić gospodarce, http://beta.di.com.pl/news/17564,1.html, 24 lutego 2008 r.</p>
<p style="text-align: justify;">6. Muzyka z p2p legalna, http://nt.interia.pl/internet/wiadomosci/news/muzyka-z-p2p-legalna,1053551, 31 marca 2008 r.</p>
<p style="text-align: justify;">7. Pomysł na kompensacyjną opłatę internetową, http://prawo.vagla.pl/node/5904</p>
<p style="text-align: justify;">8. http://prawo.vagla.pl/node/8493</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2009/06/wojna-o-prawa-autorskie/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
<enclosure url="http://www.iurista.net/audio/wojna-o-prawa-autorskie.mp3" length="2817841" type="audio/mpeg" />
		</item>
		<item>
		<title>Twój nick &#8211; twoim dobrem osobistym</title>
		<link>http://www.iurista.net/2009/06/twoj-nick-twoim-dobrem-osobistym/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2009/06/twoj-nick-twoim-dobrem-osobistym/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Jun 2009 04:59:35 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Tomasz Bakalarz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[dobra osobiste]]></category>
		<category><![CDATA[nick]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>
		<category><![CDATA[pseudonim]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=701</guid>
		<description><![CDATA[
Każdy użytkownik Internetu, na jakimś etapie poznawania wirtualnego  świata, posługiwał się internetowym nickiem, nazwą użytkownika, którą podpisywał się na forach internetowych czy pod którym uczestniczył w aukcjach. Z czasem nick stawał się słowem identyfikującym danego użytkownika w sieci, tak ściśle, iż stał się on stałym symbolem osoby w Internecie.
Nick to nie tylko proste słowo przybierane [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-702" title="anonymous" src="http://www.iurista.net/wp-content/uploads/2009/06/anonymous.jpg" alt="anonymous" width="550" height="179" /></p>
<p style="text-align: justify;">Każdy użytkownik Internetu, na jakimś etapie poznawania wirtualnego  świata, posługiwał się internetowym nickiem, nazwą użytkownika, którą podpisywał się na forach internetowych czy pod którym uczestniczył w aukcjach. Z czasem nick stawał się słowem identyfikującym danego użytkownika w sieci, tak ściśle, iż stał się on stałym symbolem osoby w Internecie.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-701"></span>Nick to nie tylko proste słowo przybierane na czas rozmowy na czacie bądź dla skomentowania notki na blogu, to również nośnik renomy osoby pod nim się kryjącej. Coraz więcej Internautów zaczyna stale utożsamiać się ze swoim nickiem. Coraz cenniejsze staje się prezentowanie opinii pod charakterystyczną nazwą użytkownika.<br />
Status prawny nazwy użytkownika forum internetowego nie podlegał jak do tej pory analizie prawnej. Sytuacja ta zmieniła się rok temu, gdy Sąd Najwyższy rozstrzygał kwestię naruszenia dobrego imienia w sieci, dobrego imienia osoby kryjącej się pod stałym nickiem będącym nośnikiem pewnej renomy. Wyrok został wydany 11 marca 2008 r. (sygn. II CSK 539/07) W orzeczeniu uznano, iż &#8222;nazwa użytkownika, którą posługuje się osoba korzystająca z serwisu internetowego podlega ochronie prawnej na takiej podstawie, na jakiej ochronie podlega nazwisko, pseudonim lub firma. &#8220;. Jednoznacznie odmówiono racji Sądowi Apelacyjnemu, który stwierdził, że nazwa użytkownika łączy się jedynie z faktem przydzielenia powodowi konta w serwisie aukcyjnym Allegro, ma charakter techniczny &#8211; służy do indywidualizacji operacji (składanie ofert, sprzedaż, kupno itp.). Sąd Apelacyjny podkreślił również, że nazwa użytkownika nie wiąże się z osobowością człowieka, nie wyraża wartości uznanych powszechnie w społeczeństwie, a w konsekwencji nie może zostać uznana za dobro osobiste w rozumieniu przepisu art. 23 i następnych kodeksu cywilnego.<br />
W powyższym wyroku Sądu Najwyższego po raz pierwszy nazwie użytkownika została przyznana ochrona prawa przez odpowiednie stosowanie przepisów do ochronie pseudonimu. Czy jednak musi tu dochodzić do odpowiedniego stosowania? Wszak pseudonim to imię, nazwisko lub inną nazwę, których ktoś używa, aby ukryć swoje prawdziwe imię lub nazwisko, a sięgając do języka angielskiego stwierdzamy, że nick to skrót od nickname, a więc pseudonimu. Bez wątpienia należy uznać, iż nazwa użytkownika Internetu jest jego pseudonimem, dzięki któremu jest identyfikowany jako konkretna osoba fizyczna. Dość asekuracyjne podejście Sądu Najwyższego można tłumaczyć chęcią uniknięcia przyznania nazwie użytkownika charakteru dobra osobistego. Takie stwierdzenie budziłoby poważne konsekwencje w oparciu o art. 24 KC.<br />
Ochrona nazwy użytkownika musi jednak podlegać pewnemu ograniczeniu. Nawiązując do funkcji pseudonimu o ochronie nicku możemy mówić jedynie przy możliwości rozróżnienia osoby pod nim się kryjącej. Nick musi identyfikować. Tak więc używanie słów należących do domeny publicznej, tj. buziaczek, mistrzu33, jednoznacznie nie wskazują danego podmiotu a identyfikacja następuje na bazie numerów identyfikacyjnych. Jednakże zestawienie nicku z określoną wiadomością, wypowiedzią, zawodem może doprowadzić do rozpoznania tzw. pośredniego, z całokształtu okoliczności. W taki sposób jesteśmy w stanie rozpoznać osobę fizyczną noszącą takie samo nazwisko. Innych charakter będzie miał Nick przyjęty okazjonalnie dla komunikacji na czacie Internetowym, a inny Nick używany przez redaktora bloga. Często nazwa użytkownika jest wykorzystywana jako element adresu mailowego. Osoba dzięki takiemu oznaczeniu kreuje swoje alter ego na wirtualnym świecie, z którym jest emocjonalnie związana i z którym się identyfikuje. Wątpliwa jest więc wykładnia Sądu Apelacyjnego, iż nazwa użytkownika nie jest nośnikiem żadnych wartości, a w szczególności tych wyrażanych przez większość społeczeństwa.<br />
Podobne wątpliwości budzi przyjmowanie nicków będących pseudonimem osób powszechnie znanych np. Doda. Będziemy tu musieli ocenić, czy wykorzystanie takiego pseudonimu zmierza do wykorzystania renomy powyższej osoby, czy jednocześnie nie naruszamy innych dóbr osobistych np. czci. Nie można tu mówić o zawłaszczeniu sobie przez osoby powszechnie znane danych słów należących do domeny publicznej. Pseudonimy najczęściej są zapożyczone z owej sfery swobodnego użytku, czasem częściowo zmodyfikowane. W tej modyfikacji może ukrywać się pewna indywidualność, a wówczas takie zawłaszczenie może wystąpić, np. poprzez neologizmy. Nie znajduje prawnego uzasadnienia przyznania wyłącznego charakteru pseudonimom internetowym stworzonym z słów należących do domeny publicznej. Jednakże jeśli będziemy używać nicku Doda i podszywać się tym samym pod osobę piosenkarki dojdzie do naruszenia jej dóbr osobistych, z prawa do pseudonimu, prawa do prywatności itp. Dodatkowym argumentem niech będzie przytoczenie funkcji prawa do pseudonimu wyłaniającej się z przepisów prawa autorskiego. Prawo do pseudonimu ma charakter negatywny. Autor broni się dzięki temu prawu przez prezentowaniem jego utworów bez podania autora, bądź pod prawdziwym nazwiskiem. Prawo do pseudonimu chroni również interesy osobiste przed ich komercyjnym wykorzystaniem np. w drodze personality merchandising&#8217;u. W treści prawa do pseudonimu nie mieści się jednak roszczenie o zaprzestanie niekomercyjnego wykorzystania pseudonimu podobnego bądź identycznego do pseudonimu, tak jak to mam miejsce w przypadku nazwiska. Bo nie jednemu psu na imię Burek, a nie jednej Dorocie Doda.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2009/06/twoj-nick-twoim-dobrem-osobistym/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Złośliwość rzeczy martwych</title>
		<link>http://www.iurista.net/2009/04/zlosliwosc-rzeczy-martwych/</link>
		<comments>http://www.iurista.net/2009/04/zlosliwosc-rzeczy-martwych/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 25 Apr 2009 05:35:33 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Piotr Konieckiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Prawo w praktyce]]></category>
		<category><![CDATA[gwarancja]]></category>
		<category><![CDATA[komputery]]></category>
		<category><![CDATA[naprawa]]></category>
		<category><![CDATA[notebook]]></category>
		<category><![CDATA[Prawo cywilne]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://www.iurista.net/?p=356</guid>
		<description><![CDATA[
Zazwyczaj gdy jesteśmy w trakcie przygotowywania pracy licencjackiej, pracy magisterskiej, referatu lub ważnej prezentacji (niepotrzebne skreślić) zdarza się coś nieoczekiwanego, co może pokrzyżować nasze plany. Na własnej skórze doświadczyłem prawdziwości tego twierdzenia. Przykład o którym piszę idealnie ilustruje działanie prawa Murphy&#8217;ego w praktyce.
 Historia zaczyna się dość zwyczajnie. Ponad dwa lata temu kupiłem notebooka jednej [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;"><img class="aligncenter size-full wp-image-359" title="laptop" src="http://www.iurista.net/wp-content/uploads/2009/04/laptop.jpg" alt="laptop" width="550" height="179" /></p>
<p style="text-align: justify;">Zazwyczaj gdy jesteśmy w trakcie przygotowywania pracy licencjackiej, pracy magisterskiej, referatu lub ważnej prezentacji (niepotrzebne skreślić) zdarza się coś nieoczekiwanego, co może pokrzyżować nasze plany. Na własnej skórze doświadczyłem prawdziwości tego twierdzenia. Przykład o którym piszę idealnie ilustruje działanie prawa Murphy&#8217;ego w praktyce.</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-356"></span> Historia zaczyna się dość zwyczajnie. Ponad dwa lata temu kupiłem notebooka jednej z wiodących marek. Było to pięknego grudniowego, a dokładnie 5 grudnia 2006 r. Data ta jest bardzo istotna z punktu widzenia moich dzisiejszych rozważań. Komputer był drogi i w tamtych czasach miał jedną z najlepszych konfiguracji sprzętowych na rynku. Jako osoba uwielbiająca nowinki techniczne byłem z niego dumny. Radość nie trwała jednak długo, bo po niecałych 3 miesiącach zepsuła się nagrywarka DVD. W konsekwencji tego sprzęt wylądował w serwisie. Cała procedura tzn. wysyłka, naprawa i zwrot sprzętu &#8211; trwała 5 dni roboczych. Przez pewien czas był spokój. W grudniu 2007 r. niespodziewanie mój laptop podczas pisania przeze mnie pracy magisterskiej wyłączył się. Przy próbach uruchomienia wyświetlał się komunikat <em>Błąd systemu</em>. Próba <em>re-instalacji</em> systemu operacyjnego nie przyniosła rezultatu, ze względu na wykrywany przez instalatora błąd dysku twardego. Szczęście, że miałem kopię zapasową pracy. Sytuacja z serwisem powtórzyła się, tym razem jednak zepsuł się dysk twardy zaś na komputer przyszło mi czekać 8 dni. Po powrocie z serwisu sprzęt zachowywał się poprawnie i nie było z nim żadnych widocznych problemów. Mogłem dokończyć pracę magisterską w spokoju. W połowie grudnia 2008 r. coś znowu było nie tak. System zawieszał się wielokrotnie nawet przy najdrobniejszej czynności. Dokładnie 19 grudnia 2008 r. w piątkowy wieczór rozsypał się zupełnie. Niezwłocznie zgłosiłem awarię do serwisu. W poniedziałek 22 grudnia 2008 r. wysłałem komputer. Tego samego dnia zadzwonił do mnie przedstawiciel serwisu z informacją, że <em>nie</em><em> przysługuje mi już naprawa w ramach gwarancji, ponieważ jej standardowy okres wynosi 2 lata i dlatego pracownicy serwisu po dokonaniu ustaleń jakie podzespoły wymagają wymiany, pocztą elektroniczną poinformują mnie o koszcie naprawy</em>. Po świętach Bożego Narodzenia otrzymałem kolejny e-mail o następującej treści &#8211; <em>Chciałbym poinformować, że Pański notebook  nie jest już objęty gwarancją producenta. Okres gwarancji skończył się 5 grudnia 2008 r. W celu naprawy komputera należy  wymienić płytę główną. Jednocześnie informujemy uprzejmie, że zamontowana bateria ma około 30%  nominalnej pojemności. Sugerujemy regenerację baterii w cenie 210 PLN  netto lub zakup nowej baterii w cenie 484 PLN netto. Koszt płyty to 640 PLN netto, montaż 200 PLN netto, koszt transportu 40  PLN netto. W przypadku rezygnacji z naprawy będziemy zmuszeni naliczyć  koszt obsługi zgłoszenia w wysokości 30 PLN netto oraz koszt transportu  40 PLN netto. Do cen należy doliczyć podatek VAT 22%.</em><br />
Jeśli chciałbym naprawy komputera i regeneracji baterii to łączny koszt, razem z podatkiem VAT wynosiłby 1.836,28 zł. Według cen z tamtego okresu koszt naprawy był zbliżony do wartości komputera. Za tą cenę mogłem kupić nowy.<br />
Już podczas wcześniejszej korespondencji z serwisem zacząłem kwestionować zasadność twierdzenia, że naprawa ta nie jest naprawą gwarancyjną. Zgodnie z treścią przepisu art. 582 § 2 &#8211; <em>termin gwarancji ulega przedłużeniu o czas, w ciągu którego wskutek wady rzeczy objętej gwarancją uprawniony z gwarancji nie mógł z niej korzystać</em>. Według opinii pracowników serwisu okres gwarancji powinien zostać przedłużony o czas transportu i naprawy (czyli 13 dni) &#8211; od momentu odebrania sprzętu przez kuriera do momentu jego dostarczenia z powrotem. Tymczasem literalne brzmienie wymienionego przepisu nie daje możliwości takiej interpretacji. Okres gwarancji winien zostać przedłużony co najmniej o 16 dni na które oprócz czasu transportu i naprawy składają się również:<br />
- 1 dzień, kiedy nie mogłem korzystać z komputera po awarii dysku twardego, ponieważ od zgłoszenia usterki do odebrania sprzętu minęło około 24 godzin;<br />
- 2 dni, ponieważ po awarii płyty głównej nie mogłem korzystać z komputera również w czasie od piątkowego wieczoru do poniedziałku rano.</p>
<p style="text-align: justify;">Sprawa toczyła się ponad 2 miesiące od momentu wysłania sprzętu. W tym czasie napisałem 2 wezwania do dobrowolnego wykonania umowy w ramach gwarancji oraz całą masę e-maili. Na pierwsze z wezwań nie doczekałem się odpowiedzi, dopiero rozmowa telefoniczna wyjaśniła, że nie zostało uwzględnione. Drugie wezwanie wysłałem do szefa centrum serwisowego, powołując się na wymieniony przepis oraz uprzedzając, że wezwanie jest ostateczne przed skierowaniem sprawy do sądu. Niemal natychmiast otrzymałem odpowiedź następującej treści:  <em>Notebook zostanie naprawiony w  ramach gwarancji. W chwili obecnej oczekujemy na dostawę płyty głównej od producenta. Nie posiadamy informacji na kiedy zostanie dostarczona część. W sprawie szczegółowych informacji proszę o kontakt</em>.<br />
Po dwóch tygodniach oczekiwania otrzymałem naprawiony komputer, wraz z listem od producenta, w którym Prezes jego polskiego oddziału przeprasza mnie za zaistniałą sytuację i zapewnia, że podobne przypadki nie będą miały miejsca w przyszłości.<br />
Podejrzewam, że gdyby nie upór i konsekwencja w dążeniu do celu, poparte trafnymi argumentami i przepisami prawa nie miałbym na czym napisać tego artykułu.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.iurista.net/2009/04/zlosliwosc-rzeczy-martwych/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>4</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>
